• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    ks. Roman Tomaszczuk


    |

    Gość Świdnicki 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:00

    Z przejęciem słuchałem abp. Edwarda Ozorowskiego, gdy ten opowiadał o swoim ojcu, zamordowanym przez Niemców w Gross-Rosen tuż przed końcem obozowego koszmaru (s. V). 


    I chociaż ostatecznie nasza rozmowa zakończyła się przesłaniem nadziei, to jednak, gdy trzeba zmierzyć się ze świadkiem tak przerażającego zła, jakim jest wojna… jakoś bliżej mi zarówno do naszych braci z Bliskiego Wschodu mordowanych przez muzułmanów, jak i sąsiadów Ukraińców, prześladowanych przez Rosjan. Czemu potrafimy wymyślać wojnę, by rozwiązać jakąkolwiek sprawę? Czemu potrafimy być obojętni na zło? Może m.in. dlatego, że nie szanujemy historii, że za rzadko jesteśmy w takich miejscach jak Gross-Rosen i niezbyt uważnie słuchamy tego, o czym świadczą ostatni z nas, którzy przekonali się na własnej skórze, czym wojna jest.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół