• facebook
  • rss
  • Głębiej w historię klasztoru

    xrt/aw

    dodane 11.09.2014 13:40

    Po zeszłorocznej sesji popularno-naukowej pozostał ogromny niedosyt, że pozostaje jeszcze tak wiele do opowiedzenia o kościele i klasztorze sióstr klarysek w Ząbkowicach Śląskich. Dlatego siostry ponownie zaprosiły do współpracy historyków i 6 września odbyło się drugie spotkanie pt. „Na skrzyżowaniu osi wiary, sztuki i historii raz jeszcze”.

    Dr Arkadiusz Wojtyła, pracownik Instytutu Historii Sztuki we Wrocławiu, jako znawca baroku zajął się architekturą i wyposażeniem świątyni na podstawie dostępnych źródeł. Niemałym problemem okazało się datowanie barokowej świątyni, ponieważ znalezione wzmianki historyczne nie pokrywają się. Dla dra Wojtyły najbardziej prawdopodobną datą wzniesienia kościoła są przywoływane przez Bernarda Wernera i zapiski konserwatorskie lata 1689-1701, kiedy świątynię odbudowano po pożarze z 1688 r. – Prelegent przywołał również dwa wrocławskie kościoły o uderzającym podobieństwie wnętrza –pw. św. Antoniego oraz kościół uniwersytecki, wskazując, że prawdopodobnie ząbkowicka budowla była rezultatem reakcji na architektoniczne impulsy z Wrocławia. Co do wyposażenia świątyni, to okazuje się, że z czasów dominikanów zachowały się jedynie ołtarz główny, organy, ławki i dzwon – relacjonuje Aleksandra Wolnik, uczestniczka sympozjum.

    W drugim wystąpieniu Kamil Pawłowski, znany z poprzedniej sesji, student kierunku Dziedzictwa Kultury Materialnej na Uniwersytecie Wrocławskim przedstawił rezultaty swojej pracy nad kroniką miejską burmistrza Martina Koblitza odnośnie kościoła i klasztoru sióstr klarysek. Okazuje się, że dzięki kronice możemy się wiele dowiedzieć o dominikanach wymienionych imiennie, wydarzeniach związanych z kościołem, a także barwnych sytuacjach z codzienności braci, chociażby o tym, jak wygłaszający kazanie diakon został usunięty z urzędu, ponieważ niepochlebnie wyrażał się o radzie miejskiej.

    O swoich zmaganiach z tematem ząbkowickich męczenników o. Jana Budy, o. Mikołaja Carpentariusa i diakona Andrzeja Cantorisa opowiedział Sobiesław Nowotny, świdnicki historyk i znawca dziejów Śląska. – Sytuacja badacza jest o tyle zaskakująca, że pan Nowotny jest ewangelikiem, a kult świętych w protestantyzmie został zniesiony już przez samego Lutra. Tym bardziej chciał przyjrzeć się historii męczenników, przyznając, że początkowo wątpił w ich istnienie, ale z czysto naukowych założeń. Aby potwierdzić historyczne istnienie dominikanów, postawił się w roli adwokata diabła i krok po kroku przedstawiał dokumenty i logiczne powiązanie wydarzeń i miejsc z datą męczeństwa (najprawdopodobniej) w Wielki Piątek 2 kwietnia 1428 r. – dodaje Aleksandra Wolnik. 

    Sobiesławowi Nowotnemu udało się potwierdzić istnienie postaci przeora o. Mikołaja Carpentariusa. W tym temacie pozostaje jeszcze wiele pracy nie tylko co do ostatecznego potwierdzenia tożsamości męczenników, ale także dziejów kultu począwszy już od średniowiecza. Świdnicki historyk zwrócił uwagę na to, w jaki sposób udało się zachować relikwie. Podczas rzezi jaką zgotowali ząbkowiczanom husyci mało komu przyszłoby do głowy zbieranie czyichś szczątek. Jednak tamtejsze czasy odznaczały się wielkim szacunkiem dla przewodników duchowych, autorytetów, na dodatek namaszczonych sakramentem kapłanów, dlatego istnieje realne prawdopodobieństwo, że skupieni wokół kościoła wierni zebrali szczątki, by ich nie zbezczeszczono. Na pewno to nie koniec historycznych poszukiwań pana Nowotnego.

    Niezwiązanym bezpośrednio z kościołem i klasztorem podominikańskim, ale z życiem religijnym Ząbkowic Śląskich, był temat ostatniego wystąpienia. Christoph Müller jest przedstawicielem wspólnoty byłych mieszkańców Ząbkowic Śląskich i przybliżył słuchaczom inicjatywę ślubowanej pielgrzymki mieszkańców Ząbkowic do Barda. W tym roku 7 września PTTK i parafia św. Jadwigi wspólnie podjęli się reaktywacji tej tradycji mającej już prawie 400 lat.

    – Kościół i klasztor sióstr klarysek przyciąga coraz więcej osób. Sobotnie wydarzenie, ciepła atmosfera sesji, późniejsze spotkanie i rozmowy w murach klasztornych to tylko jedna z oznak działalności sióstr – komentuje Aleksandra Wolnik i dodaje, że paradoksem jest, że pomimo zamknięcia zewnętrznego, są obecne w życiu każdego uczestnika. Jak? – Tutaj przychodzą ludzie nie tylko z ciekawości co do wykładów, ale przede wszystkim ci, którzy zawdzięczają ich modlitwom czasem całe swoje życie. A wiele z nich było zanoszone przez wstawiennictwo męczenników dominikańskich.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół