• facebook
  • rss
  • Męczennik z Czermnej

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 39/2014

    dodane 25.09.2014 00:00

    Niemiec, który uczył Czechów i zginął z polskimi kapłanami w obozie koncentracyjnym, tak jak dawniej łączy trzy narody. 


    Choć od jego męczeńskiej śmierci minęło ponad 70 lat wciąż żyją ludzie, którzy go znali osobiście. 


    Prekursor


    Otto Paulitschek działał przed wojną w katolickiej grupie młodzieżowej. – Ks. Gerhard Hirschfelder umiał z nami rozmawiać jak nikt inny – opowiada Paulitschek. – O tym jak wielki miał na nas wpływ świadczy choćby fakt, że aż cztery osoby z naszego grona zostały później kapłanami. 
Otto został doktorem medycyny, przez wiele lat był ordynatorem jednego z niemieckich szpitali. Ziarenko, jakie zasiał w nim ks. Hirschfelder zaowocowało tym, że przez całe życie starał się pomagać innym. Zorganizował wiele akcji z pomocą humanitarną w różne części świata, w tym wiele do Polski, szczególnie w latach stanu wojennego. 
Otto Paulitschek opowiada również, o wielkim wpływie, jaki na ks. Hirschfelderze wywarł inny niemiecki kapłan, dziś również błogosławiony, Adolf Kolping. W połowie XIX w. Kolping był wikarym katedry w Kolonii. Tam założył dla młodzieży Koloński Związek Katolickich Czeladników. Związek stał się zalążkiem dzisiejszego Dzieła Kolpinga, którego ks. Hirschfelder był jednym z prekursorów. Ks. Kolping uważał, że takie związki są wielką szansą dla młodych ludzi, zwłaszcza tych, którzy w poszukiwaniu pracy opuścili swoje rodziny i byli zdani tylko na siebie w rozwiązywaniu codziennych problemów. 
Aby chronić ich przed bezdomnością tworzył dla nich bursy i związki, w których panowała rodzinna atmosfera. Chciał, by związki istniały wszędzie tam, gdzie znajdują się młode osoby potrzebujące wsparcia, i tworzeniu ich poświęcił swoje życie. W krótkim czasie założył wiele związków w całej Europie. Ks. Kolping w 1991 r. został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II.


    Nieuciszony kapłan


    – Ks. Hirschfeldera poznałam, kiedy miałam 10 lat, podczas przygotowań do Pierwszej Komunii św. – wspomina Anna Duchaczova. – Jego wyjątkowość polegała na tym, że z nami – dziećmi – rozmawiał jak przyjaciel. Nie czuło się jakiejś bariery. Ale potrafił nawiązywać równie bliskie i serdeczne relacje z dorosłymi. Pamiętam, że nieraz po lekcjach religii, ze względów bezpieczeństwa odprowadzał nas do domów. Rozmawiał wtedy z rodzicami. Pytał, jak sobie radzimy, czy czegoś nam nie brakuje, czy mógłby w czymś pomóc.
Jak opowiadają świadkowie, ks. Gerhard zawsze wskazywał wprost zagrożenia, jakie niesie faszyzm. Kiedy zaczął odciągać młodzież od Hitlerjugend, partyjnym aktywistom z NSDAP było już tego za wiele. Zwrócili się do władz kościelnych, by „uciszyły” kapłana. Ks. Hirschfeldera przeniesiono do Bystrzycy Kłodzkiej. 
Jednak przełożeni, wbrew partii, powierzyli ks. Gerhardowi jeszcze większe zadanie. Został duszpasterzem młodzieży całej ziemi kłodzkiej. Młody kapłan całkowicie poświęcił się tej działalności. Organizował grupy młodzieżowe i rozwijał ruch pielgrzymkowy. W 1936 roku dzięki niemu tylko podczas jednej pielgrzymki pojawiło się w wambierzyckim sanktuarium ok. 20 tysięcy osób. Kiedy zaczęła się wojna, mówił wprost do hitlerowców: „Kto młodzieży wyrywa z serc wiarę w Chrystusa, jest zbrodniarzem!”. 
Po tych wypowiedziach na konsekwencje nie trzeba było długo czekać. 1 sierpnia 1941 r. ks. Hirschfelder został aresztowany. Po pobycie w więzieniu, zmarł równo rok później w obozie koncentracyjnym.


    Odnaleźć błogosławionego


    – Na początku lat dziewięćdziesiątych zaczęliśmy w miesięczniku „Ziemia Kłodzka” umieszczać pierwsze artykuły o ks. Hirschfelderze – mówi Julian Golak, który 25 lat temu zainicjował polsko-czeskie Dni Kultury Chrześcijańskiej. – Na początku niektórzy pukali się w czoła, mówiąc „co wy ciągle piszecie o tym niemieckim księdzu”. Była to absolutnie nieznana osoba. Jednak wraz z kolejnymi publikacjami zaczęli się zgłaszać do nas kolejni świadkowie i opowiadać rozmaite rzeczy z nim związane. Wtedy wyłonił się obraz niezwykłego kapłana.
W 1998 r. ks. Franz Jung, duszpasterz byłych mieszkańców ziemi kłodzkiej, zebrał wszystkie dokumenty i rozpoczął proces beatyfikacyjny. Ks. Gerhard Hirschfelder został beatyfikowany 19 września 2010 r. przez Benedykta XVI.


    Dziedzictwo


    Dni Błogosławionego Gerharda Hirschfeldera zaczęły się od konferencji naukowej w roku jego beatyfikacji. – Kiedy zaczęłam poznawać postać tego księdza, zafascynował mnie – wyznaje Teresa Bazała, z Fundacji Ziemi Noworudzkiej. – Jedna konferencja to było o wiele za mało. Wiele osób zaczęło działać, by to, co zostawił po sobie ten niezwykły kapłan, męczennik naszej ziemi, dotarło do innych. Stąd co roku organizujemy te dni. Przygotowaliśmy szlak duchowo-turystyczny śladami ks. Hirschfeldera. Stanęło na nim kilkanaście tablic. Szlakowi będzie towarzyszył również przewodnik.
Organizowane są plenery malarskie, wystawy, wydawane są książki a nawet powstawał film „Dziewczęta z Czermnej” w którym świadkowie opowiadają o swoim duszpasterzu. Dzięki ks. Dariuszowi Sakalukowi powstał również instytut „Cultura Sacra”, który ma upowszechniać całe to dziedzictwo.
Tegoroczne Dni Błogosławionego Gerharda Hirschfeldera odbywały się od 19 do 21 września pod hasłem „Oddał życie za wiarę”. Zainaugurowano je konferencją „Dziedzictwo duchowe i materialne diecezji świdnickiej”, którą zorganizowano w Centrum Kultury Chrześcijańskiej w Kłodzku. Były też Msze św. i prezentacja spektaklu pt. „Wspomnienie” w wykonaniu Teatru Rapsodia. W Domu Spotkań im. ks. Gerharda Hirschfeldera w Kudowie-Zdroju-Czermnej spotkali się świadkowie życia błogosławionego kapłana.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół