• facebook
  • rss
  • Żeby pamięć nie zginęła

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 41/2014

    dodane 09.10.2014 00:00

    W niewielkiej wsi koło Walimia skrzyknęło się kilkanaście osób. Znowu będą porządkować stary, opuszczony cmentarz.

    Ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei zmartwychwstania. Grzebanie zmarłych jest uczynkiem miłosierdzia względem ciała – tyle stanowi Katechizm Kościoła Katolickiego. Problemy zaczynają się, kiedy zaczynamy rozmawiać o szczegółach tych zaleceń. We wsi Grządki (gmina Walim) 18 października o 9.00 obok gospodarstwa „Leszczynowe wzgórze” ma po raz kolejny spotkać się grupa osób, które chcą uporządkować stary, zapomniany cmentarz. Będzie to już trzecie takie spotkanie, przy czym ciągle rośnie liczba chętnych do pomocy. Już zapowiedziało się kilkanaście osób z niemal całej Polski.

    Zwykli ludzie

    Dotychczas odkopano tam 30 kwater grobowych, kilkanaście tablic i kilka krzyży mosiężnych, które odnowiono. Krzyże ponownie ustawiono, porozbijane tablice złożono w całość, by odczytać tożsamość pochowanych tam osób. Zaczęli też pojawiać się sponsorzy, oferujący pomoc materialną. Właściciel tartaku z Walimia przekazał drewno na ogrodzenie cmentarza, które zostanie postawione właśnie podczas najbliższej akcji. Przy cmentarzu w Grządkach stanie też tablica w języku polskim, niemieckim i angielskim informująca o tym miejscu. Będzie to pierwszy z punktów Szlaku Zapomnianych Nekropolii. – Jestem pasjonatem historii i już dawno miałem kontakt z byłymi mieszkańcami Walimia. To oni zwrócili mi uwagę na problem niszczenia starych grobów – tłumaczy Łukasz Kazek, inicjator akcji. – Pomyślałem, że my na wschodzie mamy dokładnie taki sam problem i tak samo niszczeją nasze groby. Myślę, że to gminy powinny zająć się tym tematem i to nie tylko ze względu na sakralność miejsc, ale choćby ze względu na rozwój turystyki. To są miejsca niezwykle ciekawe. Można tam prześledzić historię ludzi, którzy tu kiedyś mieszkali, kształtowali tę ziemię i miejsca, w których my dziś żyjemy. Historia tych zwykłych ludzi jest najciekawsza.

    Niejednoznaczne przepisy

    W ogólnych założeniach większość osób jest zgodna co do tego, że starymi nekropoliami trzeba się opiekować. Problem powstaje, kiedy trzeba wskazać konkretną osobę, która miałaby to zrobić. Właściciele terenów, czyli najczęściej gminy, ale również parafie, ze względu na wysokie koszty utrzymania takich obiektów bardzo niechętnie się tego podejmują. W praktyce jedynie miejsca o zabytkowym charakterze mogą liczyć na jakąś opiekę. Inne popadają w ruinę. – Przepisy kościelne w sprawie starych cmentarzy są bardzo ogólne i generalnie odsyłają do przepisów lokalnych oraz państwowych przepisów cywilnych – wyjaśnia ks. Arkadiusz Chwastyk, oficjał Sądu Biskupiego w Świdnicy. – Kościół ma prawo i obowiązek utrzymania cmentarzy, jeżeli są jego własnością, nawet jeżeli są to cmentarze zamknięte. Jeżeli chodzi o prawo państwowe, to według mojej wiedzy cmentarz można zamknąć w każdej chwili. Powinien być on jednak nadal utrzymywany. Na inne cele teren ten można przeznaczyć dopiero 40 lat od ostatniego pochówku. W praktyce więc właściciel terenu, na którym znajduje się stary cmentarz, może przeznaczyć go na każdą działalność. Ks. Chwastyk wskazuje jednak na pewną lukę prawną. Są bowiem również przepisy państwowe, nakładające kary za bezczeszczenie grobów i ciał zmarłych. Nie wszystko więc w tym względzie jest jednoznaczne. – Pozostaje nam jednak jeszcze obowiązek moralny, uczynek miłosierdzia względem zmarłych – tłumaczy kapłan. – Wiele zatem zależy od sumienia każdego z nas, jak odniesiemy się do zapomnianych grobów.

    Modlimy się w ich kościołach

    Łukasz Kazek wskazuje, że wiele osób jest poruszonych widokiem zniszczonych grobów i są one otwarte na bezinteresowną pomoc przy porządkowaniu cmentarzy. Nie zawsze też chodzi o duże pieniądze. Wystarczy tylko wszystko zorganizować. Sam więc powołał do życia fundację „Świat, którego już nie ma”. Gmina Walim do której fundacja skierowała się w sprawie cmentarzy, z chęcią przekazała je pod bezpłatną opiekę. Akcje takie trudno wymusić przepisami. Bardziej chodzi o pobudzenie ludzkiej świadomości. – Trzeba po prostu pomyśleć, że ktoś tu przed nami żył – wyjaśnia pasjonat. – Nie były to dinozaury, które wyginęły. To byli ludzie, po których pozostały konkretne rzeczy. Oni budowali fabryki, kościoły, szpitale, domy, w których my dziś żyjemy. Z tego wszystkiego my dziś korzystamy. Warto się czasem zastanowić, co to byli za ludzie? Co myśleli? Co czuli? Cmentarz jest właśnie miejscem, gdzie można szukać takich odpowiedzi. Wszystko, co oni zaczęli, my dziś kontynuujemy, wiec warto, byśmy o nich pamiętali.

    Samoorganizowanie

    Jeżeli 18 października pojawi się więcej osób, to na pewno nie będą stały bezczynnie. Fundacja dostała bowiem od Gminy Walim 7 miejsc pod opiekę. – Każde takie sprzątanie trzeba zacząć od wykarczowania drzew i krzewów – tłumaczy Kazek. – Każdy z nas ma swoją pracę, rodzinę, więc nieczęsto udaje się nam wszystkim razem spotkać. Myślę, że w ciągu każdego roku uda się nam uporządkować jedno, może dwa miejsca. Jeżeli ktoś jest zainteresowany powieleniem tego pomysłu, prekursorzy z Walimia chętnie udzielają wskazówek. Przede wszystkim trzeba ustalić właściciela terenu, na którym znajduje się nekropolia. Wtedy trzeba rozpocząć z nim rozmowę na temat opieki. Ze względów praktycznych najlepiej zorganizować się w jakąś formę prawną np. stowarzyszenie czy fundację. Wtedy można zaproponować właścicielowi objęcie cmentarza bezpłatną opieką. Najlepiej mieć też jakiś pomysł na zgromadzenie innych wokół swojej idei. W Walimiu to wszystko zadziałało.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół