Nowy numer 16/2018 Archiwum

Kalibrowanie życia

Wielu wzięło w nich udział po raz kolejny, najcenniejsi jednak byli ci, którzy zdecydowali się po raz pierwszy.

Tak jak obiecywali podczas czerwcowych Diecezjalnych Rekolekcji Ewangelizacyjnych, duszpasterze młodzieży zorganizowali jesienne rekolekcje dla młodych w gościnnym Mokrzeszowie. Przez trzy dni towarzyszyło im hasło „Możesz Boga nazywać ojcem”.

Daria Klisz ma 16 lat

Od trzeciej klasy podstawówki śpiewa w parafialnej scholii. A jednak na rekolekcje przyjechała po raz pierwszy. Jak to możliwe? – Do wszystkiego trzeba dorosnąć – zapewnia gimnazjalistka. Przełomem dla Darii okazały się warsztaty muzyczne w Strzegomiu, a potem spotkanie z ojcami z Brazylii w Dzierżoniowie. – Przyszedł czas na mnie – mówi i opowiada o tym, co odkryła podczas rekolekcji: że warto być blisko Boga, że nie trzeba się Go bać, że można Mu zaufać, że życie oparte na wierze ma przyszłość, że odwaga wiary dodaje skrzydeł i że Kościół, gdy się go kocha, staje się rodziną.

Paweł Pianka ma także 16 lat

Zaraz po bierzmowaniu włączył się w formację Duszpasterstwa Młodzieży „Przystań” w Dzierżoniowie. – Tam zrozumiałem Kościół, bo chociaż wierzyłem, to jednak teraz dopiero mogę na wierze budować swoje życie. Potem były rekolekcje z ojcami – zaznacza. – Za nawrócenie trzeba także zapłacić cenę zaskoczenia wymalowanego na twarzach znajomych: „Ty w kościele?” albo „Ty z krzyżykiem na piersi?” i jeszcze: „Dlaczego oni?” – i trzeba im to powiedzieć: bo to moja rodzina, bo to wspólnota ludzi która mnie akceptuje i z którymi mam szansę wzrastać, a nie tylko wegetować – wyjaśnia.

Ola Redzińska ma lat 24

Najpierw siostra odkryła duszpasterstwo młodzieży prowadzone przez ks. Pawła Kilimnika, w Wałbrzychu, na Podzamczu. Potem przyszedł czas na Olę. – To było wtedy, gdy przeżywałam kryzys wiary, jakieś załamanie relacji z Bogiem. Byłam tym zaskoczona i zdezorientowana. Szukając pomocy, trafiłam do parafii, a stamtąd tutaj – mówi. Kiedy ma podzielić się owocami tego czasu, nie zastanawia się ani przez chwilę: otworzyłam serce na Boga, On mnie nie zrani, nie wykorzysta, bo jest dobrym Ojcem a dopóki moja dłoń spoczywa w Jego dłoni – moje życie, ze wszystkim, co się w nim dzieje, ma sens. Tak doświadczyłam wewnętrznego pokoju.

Paweł, Robert, Wojtek, Tomek, Arek i Mariusz

Rekolekcje jesienne zorganizowali księża, którzy na co dzień pracują w Dzierżoniowie, Międzylesiu, Świdnicy, Kudowie-Zdroju, w Wałbrzychu i w Kłodzku. Z tych miejscowości przyjechali także młodzi. Była też s. Bernarda z Polanicy-Zdroju ze swoimi dzieciakami. Program formacyjny oparli oni na rozważaniu modlitwy „Ojcze nasz”. Konferencje kończyły się praktycznymi zadaniami. Najmocniejszym wyzwaniem był list do dwóch ojców. Najpierw trzeba było napisać list do ojca ziemskiego, potem modlitwę do Ojca niebieskiego. Tak było w sobotę. – W niedzielę natomiast kartkę z tekstami złożyliśmy na ołtarzu i prosiliśmy tego drugiego Ojca, by przemienił relację z ojcem pierwszym – dopowiada Paweł i wspomina bardzo mocny moment, gdy kilkoro młodych zdecydowało się publicznie odczytać swoje listy. Ich świadectwo nie pozostawiło wątpliwości: to był czas Boga uzdrawiającego.

Słowo podsumowania

– Wiedziałam, jaki temat będzie poruszony. Nie wiedziałam, jak za niego zabiorą się prowadzący, nie wiedziałam też, jak wiele on dla mnie znaczy. Teraz już wiem – podsumowuje Daria. – Już nigdy nie „wyklepię” „Ojcze nasz”. Od teraz te słowa kalibrują moje życie, są jasnym drogowskazem, najprostszym wyznaniem miłości i sposobem na jej przyjęcie – dodaje Paweł. – Wypłynęłam na głębię. Pojęcie sensu i piękna mojej codzienności nabrało realnych kształtów. W dłoniach Ojca, Tatusia, którego poznałam i po którym wiem, czego się spodziewać – kończy Ola.Galeria zdjęć na: swidnica.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma