• facebook
  • rss
  • Dali się dotknąć

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 49/2014

    dodane 04.12.2014 00:00

    Jest sposób na pokolorowanie, odnowienie czy stuningowanie swego życia.

    To hasło powtarzają na różne sposoby reklamy, trenerzy, terapeuci czy przyjaciółki: nowe życie: Zacznij od nowa, zmień wygląd, zrób kasę, zmień siebie, zmień wszystko!

    Głód i pragnienie

    – Więc podejmujesz kolejną próbę, mierzysz się z następnym wyzwaniem, pokonujesz kolejne bariery, ale po tym wszystkim zostaje niedosyt – mówi ks. Rafał Masztalerz, który włączył się w działania ewangelizacyjne Wspólnoty Przyjaciele Oblubieńca, organizatora Kursu Nowe Życie w Lądku-Zdroju. – Dlatego wreszcie trafiasz na Kurs Nowe Życie, na którym działa sam Bóg, Ten, który zna człowieka od samego początku. On się nie myli. Jest ekspertem od ludzkich spraw, od ludzkiego serca, pamięci, uczuć i pragnień – zapewnia. Kurs został zorganizowany przede wszystkim z myślą o wiernych z Lądka-Zdroju i okolic. Ks. Masztalerz od niedawna jest wikariuszem w lądeckiej parafii. Nie było mu wesoło, kiedy okazało się, że próba zorganizowania seminarium odnowy wiary nie powiodła się. – Dlatego jest drugie podejście – uśmiecha się. – I tym razem udane. W kursie wzięło udział 50 osób. Nie tylko z parafii, także z diecezji ościennych: legnickiej, zielonogórsko-gorzowskiej, a nawet opolskiej – wylicza.

    Metoda i program

    Program weekendowego spotkania to owoc życia José Prado Floresa, świeckiego ewangelizatora, który w 1980 r. założył Szkołę Ewangelizacji Świętego Andrzeja, która dziś obejmuje ok. 2000 szkół w 82 krajach. Wszystkie posiadają tę samą wizję, oparte są na tej samej metodologii i programie szkolenia. – Istotą kursu jest umożliwienie uczestnikom spotkania z realnie działającym Bogiem, spojrzenia razem z Nim na swoje życie i zyskania nowych perspektyw i możliwości – mówi s. Wirginia Mielcarek OP, zaangażowana w działania ewangelizacyjne w Kotlinie Kłodzkiej. – Kurs zawiera odmienny w formie, żywy i prosty przekaz Dobrej Nowiny skierowany do współczesnego człowieka. Adresowany jest zarówno do osób, które chcą doświadczyć miłości Boga, jak i do tych, które nie wierzą, że jest to w ogóle możliwe – uzupełnia. I tak oto, jak głoszą plakaty zachęcające do udziału w kursie: można nie tylko „zafarbować sobie włosy, ale także pokolorować swoje życie”, nie trzeba poprzestawać na stuningowaniu samochodu, ale zaryzykować coś podobnego w swej codzienności czy wreszcie nie ograniczać się wyłącznie do odnowienia swego mieszkania, ale odnowić także swoje małżeństwo.

    Duch Święty i narzędzia

    I faktycznie, wśród pięćdziesięciorga uczestników byli tacy, którzy właśnie zauważyli Boga w swoim życiu, liderzy wspólnot i przeciętni niedzielni katolicy. Wszyscy oni zaryzykowali wystawienie się na działanie słowa Bożego, a ono dotykało ich i przemieniało. – Każdego w tym, co na dzisiaj jest mu najbardziej potrzebne, każdego w taki sposób, który jest na dzisiaj dla niego najbardziej wymowny – podkreśla ks. Masztalerz. – Charyzmaty, adoracja eucharystyczna, modlitwa o uwolnienie i przebaczenie, świadectwo wiary – to proste narzędzia, którymi Duch Święty chętnie posługuje się, by człowiek dojrzewał do podejmowania ważkich decyzji o swej przyszłości w Jezusie Chrystusie – dodaje. A gdy już wyruszy w drogę za swoim Mistrzem, szkoły nowej ewangelizacji proponują kolejne kursy, m.in.: Emaus, Filip, Historia Zbawienia, Mojżesz, Andrzej, Jan czy Jezus według Czterech Ewangelistów. – Dążymy do tego, żeby także w naszej diecezji powstała szkoła nowej ewangelizacji, jesteśmy coraz bliżej tego momentu – dodaje s. Wirginia. Galeria z kursu na: swidnica.gosc.pl

    Wracam do siebie

    Bożena Pietkiewicz, Lądek-Zdrój – To doskonała okazja, żeby wejść na kolejny etap swojego życia. Jest to możliwe dzięki głębszemu poznaniu Pana Boga, co ważne dla mnie, zaangażowanej w życie Kościoła. Okazało się, że kurs otworzył przede mną dalszą perspektywę rozwoju wiary. Na nowo doświadczyłam, że tylko Jezus jest siłą i miłością mojego życia, że tylko z Nim życie ma sens, a rozdawanie miłości innym jest nie tylko możliwe, ale wręcz konieczne. Dominik Derbich, Świeradów-Zdrój – Wciąż nurtuje mnie niedosyt, niepokój, że jest jeszcze coś, co jest ukryte, a bardzo mi potrzebne. Kurs Nowe Życie miał mnie nawrócić, czy tak się stało? Tego jeszcze nie wiem. Wracam do domu z nadzieją i mocnym świadectwem, jakie tutaj usłyszałem: że często żyjemy tak, jakbyśmy mieli swój plan na życie, a Jezus ma go nam tylko podpisać. A przecież ma być inaczej: to On ma plan wobec mnie i zależy Mu na tym, żebym przyjął go za własny. Anita Hankus, Ołdrzychowice – Jestem tutaj z tęsknoty: czegoś mi w życiu brakuje. Nie jestem spełniona, wciąż szukam szczęścia. Szukam wspólnoty, pocieszenia i umocnienia. Wracam do siebie z przekonaniem, że wielka bezinteresowna miłość Boga jest także dla mnie. Wiem, jak wiele Jezus dla mnie zrobił, i to wyzwala mnie z poczucia winy. Chcę tę Dobrą Nowinę zanieść do swoich najbliższych. I jeszcze jedno mi zostaje w sercu: łzy oczyszczenia, które wciąż do mnie wracają.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół