• facebook
  • rss
  • W zamku Książ liczą straty

    Mirosław Jarosz

    dodane 11.12.2014 14:29

    Zaprószenie ognia - to wstępna przyczyna pożaru, do jakiego doszło wczoraj w jednym z najpiękniejszych zamków Dolnego Śląska. Straty są dopiero szacowane, ale wstępnie mówi się o ponad milionie złotych.

    Strażacy z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Wałbrzychu w środę, tuż przed godziną 14, otrzymali drogą radiową automatyczne zgłoszenie z instalacji przeciwpożarowej zainstalowanej na zamku Książ.

    Pierwsi strażacy pojawili się na miejscu już po 8 minutach. Okazało się, że płonie dach zamku.

    Z uwagi na olbrzymią wartość obiektu i skomplikowany charakter działań gaśniczych, na miejsce przybyło 49 zastępów strażaków (około 120 osób) z całego Dolnego Śląska.

    - Nasze działania skupiły się w pierwszym momencie na niedopuszczeniu do rozprzestrzeniania się ognia na dalszą część więźby dachowej, oraz na zabytkową wieżę, co nam się w pełni udało - tłumaczy dowodzący akcją mł. bryg. mgr inż. Paweł Kaliński. - Jednocześnie cały czas staraliśmy się  minimalizować straty wynikające z zalewania pomieszczeń znajdujących się poniżej, co również nam się w dużej mierze udało. Uzyskaliśmy to dzięki bardzo umiejętnemu podawaniu wody, która w dużej części odparowała. W ostatniej fazie akcji pomagaliśmy pracownikom zamku Książ tą wodę zbierać przy pomocy pomp, odkurzaczy a nawet ręczników. Wykonywaliśmy to wszystko z uwagi na to, że kondygnację niżej znajdowały się niezwykle cenne zabytki. W trakcie akcji używaliśmy 37-metrową drabinę mechaniczną, dzięki której udało nam się od razu dotrzeć do źródła pożaru.

    W sumie spłonęło kilkaset metrów kwadratowych dachu i poddasza. Folią budowlaną zabezpieczono osuszone stropy.

    Po konsultacji z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej i ustaleniu, że nie są przewidywane opady deszczu czy śniegu, zrezygnowano z przykrycia spalonej więźby, aby woda mogła szybciej odparować.

    Jeszcze wczoraj działania podjęła policja, która wraz ze strażakami zaczęła zabezpieczać materiał dowodowy i ustalać możliwe przyczyny pożaru.

    Przesłuchano wszystkie osoby, które tuż przed zajściem były w zamku. Jak udało się ustalić, w momencie wybuchu pożaru na dachu zamku Książ pracowały dwie firmy. Jedna z nich montowała oświetlenie, druga zabezpieczała znajdujący się tam, niewielki taras na styku wieży i dachu. Robotnicy układali tam na ciepło papę termozgrzewalną. Prawdopodobnie właśnie wtedy doszło do zaprószenia ognia.

    Akcja przebiegła sprawnie, bo strażacy dość dobrze znali obiekt, w którym kilkukrotnie przeprowadzano ćwiczenia pożarowe. Dzięki temu udało się zminimalizować straty, które według wstępnych szacunków wyniosą ponad milion złotych.

    W ostatnich 10 latach na renowację zamku i okolicznych obiektów wydano około 40 mln zł. Remont dachu, który jeszcze się nie zakończył, kosztował do tej pory ok. 700 tys. zł.

    Dzisiejsze oględziny potwierdziły, że część turystyczna, nie licząc zacieków na sufitach i ścianach, nie jest uszkodzona. Jeżeli służby się zgodzą, do zamku wkrótce będą mogli wrócić turyści.

     

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół