• facebook
  • rss
  • W grudniu pod kościołem

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 51/2014

    dodane 18.12.2014 00:00

    Jeżeli ktokolwiek ma stare pamiątki, niech ich nie wyrzuca – apeluje Łukasz Kazek, szef fundacji „Świat, którego już nie ma”. – Byłoby to zniszczenie fragmentu naszej tożsamości narodowej, którą z tak wielkim trudem budowaliśmy w powojennych latach.

    Niedawno w Walimu ludzie, którzy mieszkają w domu po zmarłym Filipie Rozbickim znaleźli pudełka z dziesiątkami negatywów. Na szczęście nie wyrzucili ich, a przekazali w dobre ręce.

    Pasjonat fotografii

    Filip Rozbicki był jednym z pierwszych Polaków, którzy tuż po zakończeniu działań wojennych przyjechali na tzw. Ziemie Odzyskane. Trafił do Walimia. Ponieważ na rodzinnych Kresach grał na organach, również w Walimiu został pierwszym powojennym organistą w katolickim kościele św. Barbary. – Dość dobrze pamiętam pana Filipa ze swoich dziecięcych lat – zaczyna Łukasz Kazek. – Był bardzo serdeczny dla wszystkich dzieci, bo państwo Rozbiccy nie mieli własnych. Zresztą pan Filip był dobrym znajomym mojego dziadka. Najlepiej pamiętam już dorosłą rozmowę, jaką z nim przeprowadziłem w 2010 r do książki o tajemnicach walimskiego kompleksu militarnego „Riese”. Opowiedział mi wiele fantastycznych historii o tym, jak wyglądały pierwsze lata życia polskich osadników w tutejszych górach. Nigdy jednak nie przypuszczałem, że pasjonowała go fotografia, oraz że w młodości zrobił wiele zdjęć i miał tak bogate archiwum.

    Zatrzymane pierwsze chwile

    Dotychczas udało się zeskanować 11 rolek negatywów. Już z tej niewielkiej części wyłania się niezwykle ciekawy obraz powojennego świata, nie tylko w Walimiu, ale także okolicznych miejscowościach, Zagórzu Śląskim, a nawet Świdnicy. – Są przepiękne panoramy wsi, które już nie istnieją, np. Grządki w których widać 8 domów. Dziś stoją tam jedynie dwa – opowiada Łukasz Kazek. – Są piękne panoramy zakładów lniarskich, na których widać tętniące życie. Ponieważ pan Filip był organistą, spora część zdjęć obejmuje kościół, w którym grał. Są uwiecznione pierwsze Msze św. w kościele św. Barbary i pierwsze święta Bożego Narodzenia. Widać ludzi modlących się przy pierwszej, jeszcze bardzo ubogiej szopce betlejemskiej, oraz ciepło ubrane osoby wychodzących ze świątecznej Eucharystii w mroźny poranek. – Jest ciekawe zdjęcie przed sklepem spożywczym – opowiada Kazek. – Widać naprędce zrobioną tablicę z napisem „Sklep spożywczy Polski Ludowej”, a spod spodu przebijają niemieckie litery pisane gotykiem. Widać to przejście z niemczyzny na polskość, z dużą dozą tymczasowości. Widać też i późniejsze utrwalanie się naszej obecności. Pierwsze mecze piłkarskie, pierwsze dzieci urodzone już tutaj. To wszystko naprawdę jest bardzo niezwykłe.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół