• facebook
  • rss
  • Wtedy albo wcale

    ks. Roman Tomaszczuk

    dodane 25.12.2014 09:31

    Kilkaset osób nie tylko zasiadło do wigilijnej wieczerzy, ale przyjęło Komunię podczas Mszy św. Narodzenia Pańskiego – dzięki "Nocy Konfesjonałów".

    Kilka dni temu, z okazji pierwszej w Świdnicy "Nocy Konfesjonałów" na portalu społecznościowym wymieniliśmy się z moim kolegą, księdzem, kilkoma uwagami na temat tej akcji duszpasterskiej. Ja, gorliwy zwolennik. On, niemniej gorliwy przeciwnik pomysłu.

    Jego argumenty, zacytuję, bo i tak nasza rozmowa była publiczna: "Jako »oburzony« sprawą nadal nie widzę dobra w tym, że Panu Bogu daje się śmieci! Mieszkańców Arabii Saudyjskiej, marynarzy i kierowców ciężarówek spowiada się zawsze, nawet w ostatniej chwili, bo inaczej nie mogą. Wszyscy inni mają spowiedź 10 godzin dziennie w katedrze... jeśli mają ważniejsze rzeczy... to nie nazywajmy ich "robotnikami ostatniej godziny". PS. Porównanie o tyle nietrafione, że dziś księża są zwykłymi pracownikami szkoły, potem pracują w parafii i kiedy przychodzi czas na świętowanie każe im się marznąć w konfesjonale tylko dlatego, że ktoś najpierw musiał zadbać o zmianę opon, prezenty i kutię!" - rozumiem, jednak jestem przekonany, że to mowa na czasy sprzed powiedzmy 20 laty. Wtedy, gdy życie i mentalność naszych wiernych (bo przecież tylko oni chcą się dzisiaj spowiadać!) były inne. Skoro jednak nie potrafiliśmy uchronić świeckich przed laicyzacją, to teraz nie ma się co pastwić nad ich stanem, ale wyciągać do nich rękę w taki sposób, by było to dla nich możliwe do przyjęcia. A to oznacza m.in. "Noc Konfesjonałów". 

    I wiem, co mówię, bo razem z kilkunastoma księżmi siedziałem tej nocy w konfesjonale, spowiadałem do 00.10 i wiem, komu wtedy służyłem, kto żebrał o Boże Miłosierdzie, komu kamień spadł z serca... byłem świadkiem Miłosiernego Ojca, Dobrego Pasterza i Ducha Pocieszyciela.

    I jeszcze jedno. W kolejce do konfesjonałów ustawili się tego wieczoru przede wszystkim ci, których brakuje nam w kościele: ludzie w przedziale wiekowym 20-30 lat. Noc konfesjonałów jest dla nich. Gdyby nie ona, nie poszliby do spowiedzi wcale. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Kael
      26.12.2014 10:27
      To chyba tez troche skutki wieloletniego "rozpuszczania" ludzi i spowiedzi "przy okazji bycia w kosciele". Np na Mszy sw.

      Sakrament pojednania traktowany jest troche po macoszemu. Ot, takie duchowe odkurzanie, jak ktos bedzie mial ochote.
      Czy na pewno taki sens ma ten Sakrament pojednania? Czy ktos jeszcze pamieta o wszystkich jego warunkach i powaznie traktuje nie tylko rachunek sumienia ale i mocne postanowienie poprawy (nawrocenie) i prawdziwe zadoscuczynienie?
      Przy okazji degraduje sie tez Msze sw, no bo mozna w trakcie szybko jeszcze sie wyspowiadac.

      Dobrze, ze coraz czesciej sa kaolice, gdzie spowiednicy sa kilka godzin dziennie i nie ma tam Mszy sw. Dobrze byloby gdyby laczyc nabozenstwa pokutne z mozliwoscia spowiedzi.
      I mysle, ze nie byloby bledem, gdyby nie bylo spowiedzi w kazdej parafii w Wigilie badz w Wielka Sobote. Moze w jednym kosciele w miescie, ale nie w kazdym. Moze wtedy komus by sie oczy otworzyly na wartosc Sakramentu pojednania?

    • Jerzyk
      26.12.2014 13:26

      Trzy lata temu jadąc z wczasów nad Adriatykiem, zatrzymałem się z rodziną w Wiedniu u znajomych.
      Znajomy wcześniej był kościelnym w jednym z kościołów na przedmieściach Wiednia. Od kiedy się ożenił, pracuje tam jedynie dorywczo robiąc różne prace.
      Wieczorem otworzył kościół aby nam pokazać zmiany jakie zaszły po remoncie.
      - Tu w miejsce konfesjonału postawiono zabytkową chrzcielnicę z XIIw.
      Pytam,
      - A gdzie teraz jest konfesjonał?
      Odpowiedź,
      - Nie ma konfesjonału, tu już nie ma spowiedzi w konfesjonale, jest "Spowiedź Powszechna" przed Mszą Św.

      Nie bardzo rozumiem, ale spowiedź to późniejsze czasy kościoła,


      - Czy przypadkiem przez spowiedź kościół nie zaniedbał innych swoich ważnych czynności jak np. bycie świadkiem Jezusa?

      - Pięknie, byli w spowiedzi i co dalej???

       

      - Co ksiądz ma do zaproponowania tym ludziom?

    • jazmig
      27.12.2014 18:27
      Proszę o konkrety. Ilu ludzi przyszło tej nocy, żeby się wyspowiadać?
    • saherb
      28.12.2014 06:55
      Problemem jest również to, że ktoś przyjdzie do kościoła i chce się wyspowiadać, a nikogo nie zastaje w konfesjonale, mimo, że wyznaczone godziny dyżuru w konfesjonale obowiązują. Są duże parafie, gdzie jest proboszcz i kilku wikarych, a NIKOGO nie ma w konfesjonale, mimo iż POWINIEN AKURAT WTEDY BYĆ. Czasem ksiądz nawet przyjdzie 10 min. przed rozpoczęciem Mszy św., a w kolejce czeka 40 osób do spowiedzi i kapłan nie zdąży wszystkich wyspowiadać. To ksiądz powinien czekać na grzesznika, a nie odwrotnie. Jeśli nawrócony "całuje klamkę" to już więcej nie przyjdzie...
      Inną sprawą jest to, że w okresie tuż po świętach (a nawet w trakcie) też nie ma możliwości wyspowiadania się. Czasem zdarzy się komuś jakiś "wypadek" i musi skorzystać z sakramentu pokuty, a nie ma takiej możliwości.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół