• facebook
  • rss
  • Socjaldemokracja zamiast wspólnoty

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 01/2015

    dodane 01.01.2015 00:00

    O porażkach i sukcesach swego rywala, marszu równości i Dniach Papieskich mówi Beata Moskal-Słaniewska, prezydent Świdnicy.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Pani Prezydent, za co Pani lubi Świdnicę, a za co świdniczan?

    Beata Moskal-Słaniewska: Świdnicę lubię za to, że jest pięknym, pozytywnie energetycznym miastem, a świdniczan m.in. za to, że są ludźmi niezwykle aktywnymi, inspirującymi, twórczymi, że kochają to miasto tak samo jak ja.

    Wygrała Pani z doświadczonym samorządowcem. Jak smakuje takie zwycięstwo?

    To wielka satysfakcja i wielki zaszczyt, ale to także dla mnie zobowiązanie i ogromna odpowiedzialność. Bo jeżeli przejmuje się pałeczkę po kimś, kto przez kilkanaście lat pełnił urząd prezydenta, to nie ma się innego wyjścia, jak pokazać, że jest się lepszym. Będę więc na pewno poddawana surowemu osądowi i będę chciała, żeby jego wynik był dla mnie korzystny.

    Bardziej boi się Pani osądu kolegów samorządowców czy zwykłych świdniczan?

    Niewielu rzeczy się w życiu boję. Bardziej jednak zależy mi na opinii mieszkańców, choć naturalnie zdanie samorządowców też jest dla mnie ważne, bo bez ich wsparcia trudno mi będzie pracować.

    Jest coś, co ceni Pani u Wojciecha Murdzka, byłego prezydenta?

    Na pewno pozytywnie oceniam go jako człowieka ceniącego swoją rolę męża i ojca. Znam jego żonę, którą lubię, i dzieci, które są przesympatyczne. Wiem, że jest w ciepłych relacjach ze swoją siostrą, że opiekuje się swoim ojcem. Cenię go za to, jakim jest człowiekiem w życiu osobistym.

    Jako radna minionej kadencji patrzyła Pani na ręce byłemu prezydentowi i zna jego posunięcia. Największy jego sukces i największa porażka?

    Zacznę od porażki. To grzech zaniechania. Jeśli widzimy, że wokół nas dzieją się rzeczy złe, to powinniśmy się im przeciwstawić.

    Rzeczom czy ludziom?

    Zjawiskom. Znamy się z Wojciechem Murdzkiem od wielu lat, kilkakrotnie sygnalizowałam mu, że tu czy tam dzieje się źle, a mimo to reakcji z jego strony nie było. I myślę, że między innymi to spowodowało, że przegrał wybory. Chce ksiądz konkretów? Nie będę wchodzić w personalia, ale mówię o sytuacjach, w których jego podwładni zachowywali się niewłaściwie. Nieraz zachowania te nosiły znamiona mobbingu.

    To teraz czas na sukces.

    Choć niektóre działania oceniam krytycznie, nie neguję ich całkowicie. Przyznaję, że ekipa Wojciecha Murdzka potrafiła wypracować dobrą pozycję Świdnicy w regionie, a nawet w Polsce. Jest ona miastem rozpoznawalnym, dobrze kojarzonym i posiadającym swego rodzaju markę.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół