• facebook
  • rss
  • Jest ciepło

    Magdalena Sakowska

    |

    Gość Świdnicki 02/2015

    dodane 08.01.2015 00:00

    Bez poczucia bezpieczeństwa żyć się nie chce – własny kąt to początek nadziei.

    Wałbrzyskie schronisko dla kobiet i rodzin przy ul. Ogrodowej ma za sobą pierwszy rok istnienia. Mieszka tu prawie 50 osób, samotne kobiety i matki z dziećmi.

    Piętro po piętrze

    W czteropiętrowym budynku po dawnym internacie, obecnie w zarządzie MOPS-u, mieszczą się: dom samopomocy dla osób niepełnosprawnych intelektualnie, ośrodek wsparcia dla rodzin i ośrodek interwencji kryzysowej. Na drugim piętrze zamieszkały rodziny bezdomne, a tak naprawdę samotne matki z dziećmi w liczbie od jednego do sześciorga. Są między nimi nastolatki, są i niemowlęta. – W sumie 28 osób. Wszystkie 10 pokojów mamy zajęte, tak duże jest zapotrzebowanie – mówi Łukasz Lipka, kierownik Zespołu Pracy Socjalnej ds. Bezdomnych w wałbrzyskim MOPS-ie. Podobnie jest w schronisku dla samotnych kobiet na czwartym piętrze. Panie przeniosły się z jednego pokoju w schronisku dla bezdomnych mężczyzn przy ul. Pocztowej. Tu mają do swojej dyspozycji aneks kuchenny, prysznice, toalety.

    Z asystentem łatwiej

    – Od kwietnia do grudnia 2013 roku to czwarte piętro remontowali panowie z Pocztowej, malowali, odświeżali. Remontowali też drugie piętro, gdzie były wcześniej mieszkania chronione. Zastaliśmy pomieszczenia doszczętnie zdewastowane, panowie uprzątnęli, odmalowali, pozrywali stare drewniane płyty ścienne z czasów PRL – mówi Łukasz Lipka. Na drugim piętrze jest sala TV i pokój zabaw dla dzieci. Matki, które tam przebywają, musiały uciekać z powodu przemocy domowej, straciły meldunek czy mieszkanie. Do ich dyspozycji są pracownicy socjalni, asystenci rodziny. – Asystenci rodziny uczą czasem elementarnych rzeczy, takich jak przewijanie dzieci, bo nikt wcześniej tego matkom nie pokazał. Mieszkanki są bezpieczne, budynek jest zamknięty ze względu na specyfikę, prowadzimy ewidencję osób wchodzących. Bezdomność kobiet w Wałbrzychu zawsze istniała, przebywały w różnych nienadających się do zamieszkania miejscach. Kiedy uruchomiliśmy dom na Pocztowej w 2006 roku, nikt nie zakładał, że tych pań będzie aż tak wiele, a od tej pory ich liczba zwiększyła się trzykrotnie. Jesteśmy przygotowani na 30 osób – mówi kierownik.

    Historie życiem napisane

    Łukasz Lipka nie ukrywa, że przyczyną bezdomności często jest alkohol, którego zresztą w schronisku pić nie wolno. Ale są też inne przyczyny – choroba, przemoc, rozpad związku, utrata pracy, eksmisja. Wśród bezdomnych są i kobiety z wyższym wykształceniem. Teraz mieszkanki obu pięter zostały objęte programem wychodzenia z bezdomności pod hasłem „Pierwszy krok”. Są zajęcia z psychologiem, trening kompetencji, mamy i dzieci uczą się wspólnego, aktywnego spędzania czasu. Są wspólne wycieczki – do Zamku Książ czy do kina. – Rodzinna atmosfera, ale najważniejszy jest dach nad głową i żeby było ciepło. Nie widzi nam się mieszkać po altankach, zwłaszcza że są tu i młodsze osoby, jak ja. Mamy świadomość, że mamy dokąd wrócić, że się idzie do domu, choć wolałabym inny dom, oczywiście – mówi pani Agnieszka – „Pierwszy krok” pozwolił mi wziąć udział w ciekawych spotkaniach i rozmowach, dowiedziałam się czegoś o sobie. Stworzyła się tam fajna atmosfera, zżyłyśmy się, pomagamy sobie. Naturalnie zdarzają się konflikty, ale dajemy radę. – Mam dach nad głową, dobrze się tu czuję, jest gdzie się umyć, staramy się, żeby było jak w domu. Pomoc jest. Nie zawsze w życiu wychodzi tak, jak się chce – dodaje pani Elżbieta. A w ten szczególny czas warto pamiętać, że pewna bardzo dla nas ważna Rodzina również w jednym z momentów swego życia była bezdomna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół