• facebook
  • rss
  • Ekumenizm pani Hani

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 06/2015

    dodane 05.02.2015 00:00

    Tort od proboszcza, zupa gulaszowa od radnego, a muzyka od „Jurora” – to przepis na dobrą zabawę według katoliczki oraz wiernej ze wspólnoty zielonoświątkowej.

    Karnawał trwa. Bale, zabawy, dyskoteki organizują nie tylko restauracje, kluby czy inne instytucje rekreacyjne, ale także parafie.

    Jestem stąd

    – To pomysł naszego proboszcza ks. Stanisława Skrzypka – mówi Elżbieta Podsiadło, która z Hanną Czerwińską odpowiada za przygotowanie parafialnej zabawy karnawałowej w Rogoźnicy. – Pomaga nam m.in. Strzegomskie Centrum Kultury, które udostępniło świetlicę wiejską. Zabawa ma charakter dobroczynny, zbieramy bowiem pieniądze na zapłacenie rachunku za zakup i montaż nagłośnienia w kościele. Są w nim już „pamiątki” po poprzednich balach karnawałowych – tapicerowane ławki, konfesjonał czy krzesła w prezbiterium. Dzielne parafianki myślą teraz o ocaleniu od całkowitego zniszczenia mauzoleum dawnych właścicieli majątku w Rogoźnicy. – Marzy nam się, żeby powstała tam sala służąca kulturze – precyzują, a jedna z nich prostuje: – Jestem mieszkanką Rogoźnicy, ale nie parafianką. Należę do wspólnoty zielonoświątkowej – zaskakuje Hanna Czerwińska. – Dla mnie jednak nie ma to znaczenia, że współpracuję na rzecz parafii katolickiej. Wiem, że to szczytny cel, i chętnie pomagam. Podoba mi się także postawa proboszcza, który także nie ma z tym problemu – chwali.

    Jestem za integracją

    W trakcie zabawy jest loteria fantowa, tort od proboszcza i czekoladowy walczyk. To sympatyczna okazja do złożenia ofiary na rzecz kościoła. – Nie chcemy po prostu chodzić po wsi i zbierać datków na brakujące cztery tysiące złotych – dodają organizatorki. – Dlatego taki bal. Poza tym nasza zabawa ma także charakter integracyjny. Zresztą z 60 osób większość jest spoza Rogoźnicy – mówią. – Cieszy nas zaangażowanie parafian. Nasz radny Piotr Pieniążek osobiście przygotował hit zabawy, zupę gulaszową, ale spod jego ręki wyszły także schab ze śliwką, kapusta z grzybami i rodzynkami oraz sałatka z selera, brzoskwini, ananasa i kurczaka – wyliczają panie. – Są też tacy, którzy pomogli nam, bo np. upiekli ciasto na zabawę. To pokazuje, że nasza inicjatywa spotyka się ze zrozumieniem parafian – dodają. Po Rogoźnicy także w Targoszynie, który należy do parafii Rogoźnica, odbyła się karnawałowa zabawa. O dobry klimat zabawy od lat dba zespół „Juror” z Niedaszowa, którym kieruje Ryszard Kukła. Dla lidera bandu bal to także okazja do dobroczynności, sam był jednym z aktywniejszych podczas zabawy w licytację fantów.

    Jestem dumna

    – Ludzie są hojni i dobrzy – zapewnia Hanna Czerwińska. – Podziwiam ks. Skrzypka, jest taki opanowany i wyciszony, no i otwarty na naszą inicjatywę. Ufa nam, ale my także dajemy mu powody do tego, żeby pozwolił nam swobodnie działać. Staramy się być solidną firmą – uśmiecha się. – Myślę jeszcze o jednym – żeby coś po sobie zostawić. Żeby nikt nie mówił, że przyszliśmy tu w 1945 r. i po prostu korzystamy z tego, co poprzednie pokolenia wypracowały, albo co gorsza tylko to niszczymy. Przez wiele lat po wojnie komuniści wmawiali nam, że to, co niemieckie, można zdewastować. A myśmy dali się zmanipulować – opowiada Elżbieta Podsiadło. – Dlatego tak boli nas stan, w jakim jest mauzoleum. Już zostało uporządkowane, ale teraz trzeba powalczyć o restaurację obiektu – mówi. Galeria z zabawy na: swidnica.gosc.pl

    Dlaczego tak?

    Elżbieta Podsiadło

    – Wiem bardzo dobrze, że w tak małej społeczności jak nasza nie da się rozdzielić tego, co „świeckie”, od tego, co „kościelne”. Jeśli ktoś chce to robić na siłę, wtedy nie ma pojęcia, co to jest dobro wspólne. Nasza zabawa karnawałowa pokazuje, jak można łączyć jedno z drugim. To bardzo inspirujące i budujące.

    Hanna Czerwińska

    – Kiedy poznałam ks. Stanisława, ujął mnie spokojem, który od niego emanuje. To człowiek, który nie boi się ryzykować dla dobra sprawy. Mógł przecież nie zgodzić się, żebym jako przedstawicielka Kościoła Zielonoświątkowego angażowała się w sprawy parafialne. Ale tego nie zrobił. Co więcej, pozwolił, żebym ze swoim amatorskim teatrem (międzywyznaniowym) wystawiła sztukę w kościele. Oczywiście miała ona charakter ewangeliczny. Taki to człowiek!

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół