• facebook
  • rss
  • Co z moim życiem?

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 07/2015

    dodane 12.02.2015 00:00

    Na to pytanie muszą sobie odpowiedzieć chłopcy w trudnym czasie dorastania.

    Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Świdnickiej oraz Duszpasterstwo Powołań od początku istnienia diecezji świdnickiej organizują rekolekcje o charakterze powołaniowym dla młodzieży. Cieszą się one zawsze dużym powodzeniem. W tym roku od 6 do 8 lutego uczestniczyło w nich prawie 100 chłopców. W budynku Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Świdnickiej przebywało ponad 50 uczniów szkół średnich i studentów. Gimnazjaliści mieszkali w Domu Rekolekcyjnym Caritas w Zagórzu Śląskim. Tydzień wcześniej, w domu sióstr misjonarek Krwi Chrystusa w Wilkanowie, odbyły się podobne rekolekcje dla dziewcząt, uczennic szkół gimnazjalnych, średnich i studentek.

    Odkrywcy duszy

    Niektórzy sądzą, że w rekolekcjach powołaniowych, które organizuje seminarium duchowne, chodzi jedynie o powołania kapłańskie. To błąd, bo chodzi o powołanie w najszerszym tego słowa znaczeniu, w kluczowym dla wyboru drogi życia czasie dorastania. – To są bardzo istotne spotkania dla tych młodych ludzi – wyjaśnia bp Adam Bałabuch. – Na pewno pomagają w jakiś sposób formować swoje sumienie, relację z Bogiem. W dzisiejszym świecie system wartości jest zachwiany, wśród młodzieży promowany jest styl życia, który ma niewiele wspólnego z wartościami ewangelicznymi. Dlatego tak ważne jest, by młodzi mieli okazję zastanowić się nad swoją życiową drogą, odnowić więź z Chrystusem. Wtedy poczują się mocniejsi w walce z tym, co przychodzi z zewnątrz i próbuje ich ściągnąć z Bożej drogi.

    Świat się zmienił

    Ksiądz Krzysztof Iwaniszyn, ojciec duchowny WSD i diecezjalny moderator duszpasterstwa powołań, opowiada, że w przeszłości sam uczestniczył w podobnych rekolekcjach, jeszcze w diecezji legnickiej. – Wejść do wspólnoty seminarium, zobaczyć, jak wygląda od środka, jak klerycy przeżywają swoją formację, móc z nimi porozmawiać – to wszystko było dla mnie bardzo ważne – opowiada ks. Iwaniszyn. – Organizując te rekolekcje, chcemy jednak przede wszystkim, by ci młodzi ludzie zbliżyli się do Boga i w bliskości z Nim odkryli swoje powołanie. Niezależnie czy będzie to powołanie do życia w małżeństwie, czy w kapłaństwie. Ważne, by oni sami odkryli to powołanie i byli szczęśliwi. Bo człowiek tylko wtedy jest szczęśliwy, gdy wypełnia wolę Boga. Wiele osób zwraca uwagę, że młodzi ludzie są dziś zupełnie inni niż jeszcze było to zaledwie kilka lat temu. Świat bardzo poszedł do przodu. Jest internet, telefony komórkowe, komputery. Wokół widać młodych ludzi ze słuchawkami na uszach, którzy ciągle potrzebują jakiś bodźców. – Kiedyś dla nas atrakcją było bycie ministrantem czy należenie do oazy – przekonuje ks. Krzysztof Iwaniszyn. – Pamiętam, że w mojej parafii było ponad 100 ministrantów. Dziś to rozkłada się na wiele innych atrakcji, a my musimy do nich dotrzeć z ta samą, niezmienną Ewangelią. Trzeba tylko poszukać nowych form jej przekazu.

    Przyszło nowe

    Obecnie bardzo ważną rolę w ewangelizowaniu odgrywają świadectwa ludzi, którzy doświadczyli działania i miłości Boga. W tym roku takimi świadkami były osoby z grupy teatralno-ewangelizacyjnej ze Świebodzic oraz ks. Jakub Bartczak z Wrocławia, bardziej znany jako ksiądz śpiewający hip-hop. – Z domu wyniosłem wiele miłości, od kolegów na podwórku nauczyłem się rozumienia różnych ludzi – mówi ks. Bartczak. – Teraz jako ksiądz staram się wystrzegać oceniania ludzi z góry. Mam sporo wyrozumiałości, kim mogą być ludzie Kościoła. Wygląd czy pasje często nie wiele mają wspólnego z tym, co nosi się w sercu. W ostatnich latach często pojawiają się głosy o kryzysie kapłaństwa. Ksiądz Jakub Bartczak sam jest z nowego pokolenia duchowieństwa, więc podchodzi do tego problemu z optymizmem. – Czasy się zmieniły i dziś nie jesteśmy już Kościołem większości. Nawet ci młodzi chłopcy, którzy przyjechali na te rekolekcje, muszą stawać w opozycji do swoich rówieśników. Dzięki temu jako przyszli księża będą bardziej otwarci na dialog i różnorodność, bo tego wymaga współczesny świat. Dawniej – kiedy księża wyrastali w środowiskach niemal w stu procentach katolickich – łatwiej było zamknąć się na to, co inne. Myślę, że dzisiejsza młodzież będzie potrafiła lepiej mierzyć się z innością i różnorodnością. To będą ich atuty – przyznaje kapłan.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół