• facebook
  • rss
  • Zatrzymać się w drodze

    dodane 12.02.2015 00:00

    O tym, skąd się wzięło „Kyrie eleison”, i jak się zatrzymać, żeby ruszyć, mówi ks. Zbigniew Chromy, specjalista od teologii fundamentalnej.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Czym procesja różni się od pochodu czy marszu albo orszaku?

    Ks. Zbigniew Chromy: Procesja, która jest nabożeństwem poprzedzającym bądź kończącym liturgię, podobnie jak niedawny Orszak Trzech Króli jest manifestacją naszej wiary, ale w odróżnieniu od niego ma bardziej modlitewny charakter. W Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1917 roku określa się procesję jako uporządkowane przemieszczanie się pod przewodnictwem duchownych z jednego miejsca na drugie i zanoszenie uroczystych błagań do Boga. W Kościele łacińskim, szczególnie w Rzymie, od czasów starożytnych rozpowszechnił się zwyczaj modlitewnego przechodzenia z określonego kościoła do tzw. kościoła stacyjnego, gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Pozostałością tego zwyczaju w Mszale Rzymskim jest aklamacja Kyrie eleison, Christe eleison, Kyrie eleison (Panie zmiłuj się nad nami...), pochodząca z litanii, którą w trakcie takiego przejścia się odmawiało. Szczególny wymiar ma procesja, która rozpoczyna post w Wiecznym Mieście. Przechodzi się w procesji z kościoła św. Anzelma do kościoła św. Sabiny, który jest pierwszym kościołem stacyjnym, gdzie od wieków papież rozpoczyna ten szczególny okres pokuty, jakim jest Quadragesima.

    Popielec kojarzył nam się do tej pory z popiołem, teraz ma się kojarzyć z procesją pokutną… Na czym ma ona polegać?

    Dobrze się kojarzył. Pierwotnie procesja pokutna odbywała się po posypaniu głów popiołem w kościele, z którego się wychodziło. Ludzie szli do św. Sabiny z popiołem na głowie, szli i śpiewali Litanię do Wszystkich Świętych, prosząc, by Bóg za wstawiennictwem tych, którzy już osiągnęli świętość, udzielił im łaski do nawrócenia, by mogli cieszyć się kiedyś szczęściem zbawionych.

    Kto jest inicjatorem tego wydarzenia? Skąd pomysł na taką procesję? Ma ona wejść na stałe do kalendarza liturgicznego Świdnicy czy diecezji?

    Pomysłodawcą jest twórca liturgii, czyli Duch Święty, który natchnął starożytnych chrześcijan mieszkających w Rzymie do takiego obrzędu. Współcześnie pomysłodawcami pokutnej procesji na rozpoczęcie Wielkiego Postu są, ogólnie mówiąc, „miłośnicy liturgii rzymskiej”. Uzyskali aprobatę dla tego pomysłu od ks. bp. Ignacego Deca, który tę procesję będzie prowadził. Zamysł jest taki, by co roku Wielki Post w naszym biskupim mieście rozpoczynał się procesją pokutną, podobnie jak od starożytności ma to miejsce w stolicy chrześcijaństwa, w Rzymie, gdzie pod przewodnictwem ojca świętego taką procesją rozpoczyna się okres pokuty.

    Statio oznacza zatrzymanie się, miejsce na postój.

    Tradycja przypisuje praktykę kościołów stacyjnych papieżowi św. Grzegorzowi Wielkiemu. W tradycji rzymskiej najważniejszą rolę odgrywały kościoły stacyjne wyznaczone na czas Wielkiego Postu. Podstawowym elementem stacyjnego pielgrzymowania było gromadzenie się w jednym kościele i przejście w procesji do drugiego, wyznaczonego na dany dzień kościoła stacyjnego. Faktycznie słowo statio oznacza: zatrzymanie się, miejsce na postój, miejsce zebrań chrześcijan, a także w sensie szerszym post. Zbliżający się okres pokuty ma być z założenia takim zatrzymaniem się, by wśród codziennego zabiegania i zgiełku nie utracić tego, co najistotniejsze.

    Coś podobnego jest praktykowane w innych Kościołach lokalnych na świecie. Czy będziemy pierwsi w Polsce?

    O ile wiem, nie jest to praktykowane i być może będziemy pierwsi w Polsce. Ale chcę podkreślić, że jest to zwyczaj Kościoła rzymskiego, którego tradycja sięga przynajmniej IV wieku. Jest on związany z pielgrzymowaniem do grobów męczenników i jest praktykowany do dzisiaj w Rzymie na rozpoczęcie Wielkiego Postu.

    Co się podczas procesji dzieje? Jest jakiś rytuał, porządek?

    Zgromadzimy się w kościele św. Józefa w Świdnicy i po modlitwie, którą zgodnie z ceremoniałem biskupim wygłosi biskup, przejdziemy w procesji do katedry, gdzie w trakcie liturgii przyjmiemy jak, co roku, popiół na nasze głowy. W trakcie procesji będziemy śpiewać Litanię do Wszystkich Świętych, prosząc ich, by ten czas pokuty był dla nas owocnym czasem nawrócenia. Będzie to także okazja do dania świadectwa naszej wiary i próba przypomnienia mieszkańcom miasta, że zaczął się Wielki Post, czas łaski i nawrócenia. Procesja będzie więc miała także charakter ewangelizacyjny i będzie się wpisywała w dzieło nowej ewangelizacji. Rozpocznie się o 17.30.

    A gdyby tak proboszcz, powiedzmy z Kłodzka, chciał zorganizować coś podobnego... Może?

    Tak, oczywiście może. Trzeba znaleźć jedno miejsce, jakiś kościół, i przejść do drugiego, w którym będzie odprawiana liturgia Środy Popielcowej, ze śpiewem Litanii do Wszystkich Świętych. Choć trzeba dodać, że pierwotnie nabożeństwu stacyjnemu przewodniczył biskup miasta, a jak wiadomo, Kłodzko nie ma swojego biskupa.

    W jaki sposób świdniczanie mogą włączyć tę procesję w swoje duchowe przeżywanie postu?

    Popielec to tylko jeden dzień z czterdziestodniowego postu, ale jest to dzień bardzo ważny. Chodzi o dobry początek. Jeśli kolejny post w naszym życiu ma coś zmienić, trzeba, żebyśmy podeszli do niego poważnie. Prośmy o wstawiennictwa tych, którzy już cieszą się chwałą zbawionych, byśmy dzięki łasce Bożej i uczynkom pokutnym także weszli do ich grona. Nie próbujmy zmieniać się sami, ale by nam się udało, bądźmy bardziej niż do tej pory otwarci na pomoc z „góry”, bo „jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie” (Ps 127,1). •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół