• facebook
  • rss
  • Nasi kopali najlepiej

    dodane 19.02.2015 00:00

    Przygotował ich Wojciech Kłos. 
Jak widać, bardzo skutecznie. 


    Miłośnicy sportu, we wspomnienie św. Walentego, stanęli do rywalizacji w ramach II Turnieju Wyższych Seminariów Duchownych Dolnego Śląska w halową piłkę nożną. 
– Niektórzy są przekonani, że w formacji do kapłaństwa wystarczy ćwiczyć ducha i umysł – mówi Przemysław Faruń, kapitan drużyny w halową piłkę nożną alumnów świdnickiego seminarium. – A przecież prawdą o tym, że w zdrowym ciele zdrowy duch wyraża pewną uniwersalną zasadę. Dlatego dobrze, że w seminarium mamy zajęcia z wychowania fizycznego i są możliwości uprawiania sportu. Także drużynowego, co pozwala ćwiczyć się w szacunku, współpracy, odpowiedzialności czy systematyczności. Szczególnie gdy przygotowujemy się do turnieju – dodaje.

    Zawody zorganizowało świdnickie Wyższe Seminarium Duchowne, a oprócz gospodarzy udział wzięli klerycy seminariów: wrocławskiego, franciszkanów, salwatorianów oraz legnickiego. 
Spotkanie rozpoczęła Msza św. w seminaryjnej kaplicy Dobrego Pasterza. Modlitwie przewodniczył ks. Krzysztof Iwaniszyn, ojciec duchowny, który w swojej refleksji przypomniał, że Jezus posyła swoich uczniów do różnych grup ludzi. Także tych, którzy sport uznają za niezwykle istotną aktywność swojego życia. 
Drużyny walczyły o mistrzowski puchar na hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 1. Rozgrywki rozpoczął bp Ignacy Dec, osobiście przeprowadzając pierwszy atak na bramkę.
Rozegrano 10 meczów, jedna połowa trwała 8 minut. – Faworytami byli alumni z Wrocławia, jako słabsi byli oceniani ci z Legnicy i franciszkanie. Okazało się jednak że jak w prawdziwym sporcie, trzeba było przygotować się na niespodzianki – relacjonuje Przemysław Faruń. Zacięta rywalizacja zakończyła się następująco: pierwsze miejsce dla alumnów świdnickich, za nimi legniccy, potem wrocławscy. Na czwartym miejscu uplasowali się salwatorianie, a na końcu franciszkanie. 
Do rozgrywek świdniccy klerycy zostali przygotowani przez trenera Wojciecha Kłosa. – Ćwiczyliśmy od kilku miesięcy – mówi trener kleryków. – Byłem też selekcjonerem reprezentacji. Spośród piętnastki kandydatów do drużyny, wybrałem dwunastu. Skojarzenie z Jezusem i Jego Dwunastką przypadkowe – zastrzega z uśmiechem.
– Poprosiliśmy naszego wuefistę, żeby nas przygotował, bo dzięki temu zyskaliśmy nie tylko kogoś, kto się na tym zna lepiej od nas samych, ale był dla nas arbitrem rozstrzygającym kwestię pomysłu na nasza grę, harmonogramu treningowego czy konkretnych ustawień w polu – dodaje Przemysław Faruń. 
A jak smakuje zwycięstwo? – No cóż, na pewno jest satysfakcja i radość, że okazaliśmy się skuteczni w naszej strategii i nie zmarnowaliśmy potencjału. Nagrody wręczył bp Ignacy Dec.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół