• facebook
  • rss
  • Szykują się do Watykanu

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 11/2015

    dodane 12.03.2015 00:00

    Wiosną niedzielny spacer może zamienić się w małą duchową wyprawę.

    Kończył się właśnie Rok Wiary, gdy papież Franciszek przepisywał wiernym Misericordinę, czyli nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia, jako lekarstwo dla współczesnych poranionych serc.

    W górę serca!

    Wtedy to właśnie Maja Kokocińska razem z chórzystami z chóru parafialnego „Cantate Domino” zdecydowała się podjąć zobowiązanie do wytrwałej modlitwy za Polskę i Polaków, za mieszkańców Nowej Rudy i za siebie samych. Poprosili więc o Franciszkowe błogosławieństwo i czekali na rozwój wypadków. Kilka miesięcy później, 4 maja 2014 r., postanawiają, że w każdą niedzielę o 15.00, w Godzinie Miłosierdzia, z modlitwą na ustach będą pielgrzymować w swych intencjach na Górę św. Anny w Nowej Rudzie. Na jej szczycie znajduje się dziś barokowa kaplica z 1644 r., a kult świętej w tym miejscu był poświadczony już w XVI-wiecznych kronikach. Mieszkańcy Nowej Rudy przez kilkaset lat czcili św. Annę w sposób szczególny: urządzali pielgrzymki, obchodzili z wielką pompą jej wspomnienie liturgiczne, a miejscowi górnicy wzięli ją sobie za patronkę i na szczycie góry urządzali lipcowe festyny.

    Chodźcie do Anny!

    Dzisiaj schronisko i kaplica oraz do niedawna wieża widokowa niszczeją. Na razie ta ostatnia została uratowana. Wieża staje się atrakcją turystyczną Nowej Rudy. – Tym pilniejsza jest sprawa przywrócenia świetności kaplicy św. Anny – zauważa Maja Kokocińska. – To miejsce szczególne i godne troski, tym bardziej, że ma także wartość historyczną i artystyczną – dodaje. Zawiązał się nawet komitet odbudowy kaplicy. Organizowane są wydarzenia, które gromadzą ludzi dobrej woli, dla których niszczejący kościółek jest miejscem ważnym i któremu chcą oddać swoje serce, uwagę i pieniądze. – I przecież nie po to, żeby było to muzeum, ale żeby to miejsce służyło kultowi – dodaje Iwona Wirzeska, dokumentująca fotograficznie coniedzielne wyprawy na szczyt góry. – Kiedyś było to miejsce pielgrzymkowe, wierzymy, że może się ono stać takim i dzisiaj – dodaje.

    Ojcze Franciszku!

    – Nasza modlitewna inicjatywa dobiega końca – mówi Maja Kokocińska. – Zobowiązaliśmy się do rocznego czuwania i pielgrzymowania. Mamy zamiar zebrać świadectwa naszej modlitwy i wydać je w formie książkowej, aby były znakiem duchowej pracy, jaką wykonaliśmy na chwałę Bożą i z pożytkiem dla naszej ojczyzny i nas samych. Mamy wielkie pragnienie, żeby ta pamiątkowa księga nie tylko spoczęła w archiwum parafialnym czy na biurku ks. bp. Ignacego, ale żeby nasze dzieło pobłogosławił także papież Franciszek. Liczymy na to, że uda nam się do niego dotrzeć i osobiście o to błogosławieństwo go poprosić – mówi Maja Kokocińska. Tymczasem idzie wiosna, a to oznacza, że coniedzielne wyprawy i modlitwa w kaplicy na szczycie góry, stawać się będą z tygodnia na tydzień coraz radośniejsze i przyjemniejsze, bo klimat tego miejsca jest naprawdę wyjątkowy. – Zostało już tylko kilka niedziel w najpiękniejszej porze roku, zachęcamy do dołączenia do nas. Naprawdę warto! – zachęca Maja Kokocińska.

    Czemu akurat tutaj?

    Stanisław Mróz – To miejsce ma długą i ważną dla miasta historię. Nie mogę się zgodzić z tym, że za naszego życia wszystko to miałoby pójść w zapomnienie. Zaangażowałem się w ratowanie kościoła, bo wierzę, że to miejsce znowu ożyje. My zrobimy co w naszej mocy, resztę zostawiamy Bogu. Grzegorz Pawlina – Zarówno droga na szczyt, jak i samo miejsce ma w sobie szczególny urok. Jeden z księży, którzy nas tu odwiedzają, o. Henryk Kałuża, werbista z Nysy, powtarza nam: trzeba po sobie coś zostawić. Te słowa nie dają mi spokoju, dlatego zależy mi na tym kościółku. Grażyna Kocur – Zanim mój syn poszedł do seminarium, bardzo mocno angażował się w sprawy tego kościółka i tego, co się wokół niego dzieje. Gdy pod koniec września ubiegłego roku rozpoczął formację do kapłaństwa, podjęłam jego dzieło. I cieszę się, że Bóg mnie do tego natchnął, bo dla mojego życia i wiary te niedzielne spotkania i modlitwy to sprawa nie do przecenienia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół