• facebook
  • rss
  • Pan wywrócił moje życie

    dodane 19.03.2015 00:00

    O proroku w swojej ojczyźnie i wzroku pełnym miłości mówi Patrycja Hurlak.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Która to seria rekolekcji, w których jesteś współprowadzącą?

    Patrycja Hurlak: Nie mam pojęcia. Pewnie gdybym wzięła kalendarze, mogłabym się doliczyć, ale nie robię tego. Cztery lata temu przeżyłam nawrócenie, Pan wywrócił moje życie do góry nogami, w tym czasie jestem po prostu dla Niego i robi ze mną, co się Jemu podoba, i prowadzi mnie tam, dokąd sam chce. To jego sprawa, więc nie troszczę się o liczebniki porządkowe.

    Stajesz przed kilkoma setkami młodych ludzi i co wtedy? Gdy patrzysz na ten tłum, choćby tutaj w Bielawie, w sali gimnastycznej SP nr 10.

    To ogromna frajda. Nabrałam też pewnej wprawy w tych spotkaniach, np. gdy ktoś szczególnie chce być przeze mnie zauważony i dlatego najgłośniej mi przeszkadza, to ja odczytuję ten komunikat bardzo wyraźnie i wtedy zapraszam go do współprowadzenia spotkania. (śmiech) Uwielbiam patrzeć, jak Pan Jezus dotyka wtedy serca młodego człowieka, jak je otwiera i przemienia i jak staje się on gotowy do sakramentu pokuty i pojednania – a tak jest najczęściej.

    O czym mówiłaś młodym w Bielawie?

    Trudno nam dzisiaj uwierzyć, że „Jezus żyje” to nie pobożny, dewocyjny slogan, ale szczera prawda. Nie jest gdzieś tam, daleko – to ściema. Jest tu i teraz, każdego zna osobiście. Przekonuję się o tym od czterech lat. Zachęcam młodych do tego, by odważyli się wejść w Eucharystię bez uprzedzeń, bez pozy ignoranta i twardziela, bez dystansu wszechwiedzącego i samowystarczającego kolesia. Poza tym wielu młodych szuka niezwykłych, fantastycznych światów i doznań – a przecież każda Msza św. przebija najlepsze fantasy i daje power nie z tej ziemi! To nie jest fantasy, to jest rzeczywistość.

    Zebranie w jednej sali kilkuset dzieciaków… czy to ma sens?

    Nie zdarzyło się, żeby było inaczej. Takie jest moje doświadczenie. Pan Jezus nie traktuje nas jako masy, ale patrzy z miłością na każdego z nas indywidualnie. Prowadzący rekolekcje mają tylko jedno zadanie: przyprowadzić młodych do Jezusa, a On zajmuje się całą resztą. Zupełnie tak, jak było to w historii dwóch braci: Andrzeja, który do Mistrza przyprowadził Szymona.

    Dobrze się czujesz w tych stronach, niedaleko stąd, w Świdnicy, się urodziłaś i chodziłaś do szkoły.

    Gdy staję przed młodymi, nie ma kłopotu z „prorokiem we własnej ojczyźnie”, bo oni znają mnie albo jako aktorkę z Warszawy, albo jako świadka żywego Pana – także z Warszawy. Natomiast, gdy spotykam się z dorosłymi… tak, wtedy przez myśl mi przemyka: a my cię znamy! To córka tej i tego, to nasza koleżanka, to moja uczennica – i co ona teraz będzie nam tu opowiadać. To jest trudniejszy moment zarówno dla mnie, jak i dla znajomych, ale oddaję to Panu, skoro On mnie postawił przed nimi, czy wobec niech, to ma w tym swój zamysł i Jemu to jest potrzebne. A mnie to w zupełności wystarcza.

    Bielawa – z czym od dzisiaj będzie ci się kojarzyła?

    Z jedną sprawą, o której publicznie nie chcę mówić, i z drugą, o której powiem bez ogródek: jest tu kapitalna młodzież! Nawiasem mówiąc, uważam, że najgorszym pokoleniem jest moje, czyli ich rodziców (śmiech), a o dzisiejszych młodych złego słowa nie dam powiedzieć! •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół