• facebook
  • rss
  • Nie daj sobie zamknąć oczu

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 12/2015

    dodane 19.03.2015 00:00

    Dziś nie powinniśmy pytać, czy organizując nauki rekolekcyjne, wychodzić z budynków kościołów, a jedynie – jak daleko pójść.

    Od kilku lat rekolekcje wielkopostne dla dzieci i młodzieży, które coraz częściej odbywają się w szkołach, przybierają niekonwencjonalne formy i są coraz ciekawsze. Wychodzenie do ludzi, którzy szerokim łukiem omijają kościoły, staje się bardzo ważne. Zapominają oni, że są w Kościele przez sakramenty, które zostały im udzielone w dzieciństwie na prośbę rodziców. – Chcemy im przypomnieć, że kościoły to nie muzea, a szpitale dla chorych duchowo – tłumaczy ks. Paweł Łabuda, współorganizator rekolekcji dla uczniów z bielawskich szkół. – Kościół wychodzi dziś na linię frontu w wojnie duchowej o dobro i zbiera wszystkich poranionych.

    Odmienione życie

    Jak przekonuje ks. Łabuda, najważniejsze w rekolekcjach jest pokazanie Jezusa, który ma pomysł na nasze życie. Jezus nie robi nic wbrew naszej wolności, ale dyskretnie podpowiada, wskazuje i zaprasza do żywej relacji. Każdy człowiek ma głębokie pragnienie życia duchowego. Trzeba jedynie je pobudzić. – To życie duchowe, niestety, jest ciągle przysłaniane różnymi rzeczami, rozmaitymi niezdrowymi przyzwyczajeniami czy przywiązaniami – tłumaczy kapłan. – One powodują, że nie dostrzegamy Jezusa. Staje się On abstrakcją, ideologią, czymś, a nie Kimś. Kimś, kto ma moc przemienić moje życie. I to nie częściowo. Zmienić maksymalnie, o sto procent. Kontakt z człowiekiem, który doświadczył w życiu, że Jezus to nie coś, a Ktoś, jest podstawą dobrych rekolekcji. Główny temat tegorocznych rekolekcji wielkopostnych dla młodzieży w Bielawie to świadectwo. Punktem wyjścia była historia św. Piotra, który twierdził, że jest wielkim przyjacielem Jezusa, a następnie trzykrotnie Go się zaparł. Jednak później ten sam św. Piotr na nowo wyznaje miłość, a po doświadczeniu wylania Ducha Świętego jest w stanie głosić Ewangelię Jezusa, nie zwracając uwagi już na żadne przeciwności. Ma tę siłę, bo jest świadkiem Jezusa. – Goście, których zaprosiliśmy w tym roku do nas, też są świadkami spotkania z Jezusem – wyjaśnia ks. Paweł Łabuda. – To spotkanie całkowicie odmieniło ich życie i doświadczeniem tego spotkania chcieli się dzielić.

    Od rapera do aktorki

    W każdym z trzech rekolekcyjnych dni była inna osoba – świadek. W programie były też pantominy ewangelizacyjne i, co najważniejsze, spotkanie z tym, który zmienia wszystko – Jezusem w Najświętszym Sakramencie. Jako pierwszy do młodzieży mówił Dobromir „Mak” Makowski. Opowiedział niezwykle poruszającą historię swojego życia. Pochodząc z patologicznej rodziny, wychowywał się w domu dziecka i na ulicy. Jako narkoman i złodziej dotknął dna. W ostatnim momencie usłyszał o Jezusie i spotkał Go. Dzisiaj jeździ po Polsce z programem antynarkotykowym „Rap Pedagogia” i wykonując utwory o charakterze ewangelizacyjnym, opowiada swoją historię. Mówi dzieciom i młodzieży, że można żyć lepiej, że mają prawo do dobrego życia. Drugiego dnia świadectwo dawali chłopcy ze wspólnoty Cenacolo, która przyjmuje wszystkich, którzy doświadczyli rozmaitych uzależnień, a chcą z nich wyjść. Oni także, zanim spotkali Jezusa, doświadczyli życia bez Boga. Z bielawską młodzieżą dzielili się tym, jak nie popełnić podobnych błędów. – Najważniejsze jest, by trwali w dobrym – przekonuje Markijan Iwanczuk z Ukrainy – by kiedy zaczną się jakieś problemy w ich życiu, nie uciekali. By byli z rodziną, z przyjaciółmi, by rozmawiali o tym. Zamykając się w sobie, można źle skończyć. Wiem to z własnego doświadczenia. Ważne, by szukać wspólnoty, która może wspierać. Jezus często przychodzi we wspólnocie. Wtedy przez modlitwę można zacząć szukać siebie, by wiedzieć, kim się jest. – Dla mnie najważniejszą rzeczą jest, by nie byli egoistami – dodaje Łukasz Zimmermann ze Słowacji. – Dzisiejszy świat proponuje nam dużo rzeczy, które budują nasz egoizm. Ja też byłem wielkim egoistą. Patrzyłem jedynie na to, co chcę ja, co mi się podoba. Ale życie takie nie jest. W życiu trzeba zauważyć, że jest ktoś inny obok mnie. Trzeba żyć dla drugiej osoby i nie słuchać wszystkiego, co mówi świat. Świat chce zamknąć nam oczy, byśmy nie widzieli tej pięknej osoby, jaką jest Jezus. Patrycja Hurlak nazywa samą siebie nawróconą wiedźmą. Aktorka występująca w znanych serialach telewizyjnych opowiedziała o tym, jak w młodości zafascynowała się wróżbiarstwem i magią oraz jakie były tego konsekwencje. – Taka formuła rekolekcji sprawdza się znakomicie, bo jest to forma wypowiedzi językiem młodych. To jest bardzo ważne – przekonuje Dariusz Spychalski, dyrektor SP nr 10 z Oddziałami Sportowymi, który od trzech lat użycza sali sportowej na rekolekcje dla młodzieży z całej Bielawy. – To jest odejście od sztywnego, być może pompatycznego języka. Ważni są również ludzie, którzy tu są i doświadczenia, którymi się dzielą.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół