• facebook
  • rss
  • Kneblowanie proroków

    dodane 14.05.2015 00:00

    Czemu dla Polski ważne jest siódme i ósme przykazanie, co zmienia modlitwa i jaka może być ojczyna, mówi bp Ignacy Dec.

     

    Ks. Roman Tomaszczuk: Ile kosztuje bezkompromisowe występowanie w obronie tradycji chrześcijańskiej w Polsce? Media liberalne i lewackie nie lubią Księdza Biskupa właśnie za to!

    Bp Ignacy Dec: Wydaje mi się, że w pierwszej kolejności nie lubią mnie za okazywanie wierności prawdzie Ewangelii, a drugiej – za wierność chrześcijańskiej tradycji. To nie jest tak, że Ewangelię trzeba dostosowywać do świata, do pragnień ludzi, ale ludzie powinni być kształtowani przez Ewangelię. Ewangelia winna zmieniać świat, a nie świat Ewangelię. Niestety, to się nie podoba niektórym dziennikarzom i politykom. Chcieliby reformować Kościół wedle własnych oczekiwań, dopasować go do własnego życia. Dla mnie, jako biskupa, pasterza, takie roszczenia są nie do przyjęcia. Nie zależy mi na nagrodzie ze strony świata, ale na tej, którą mogę otrzymać od Zbawiciela.

    W ostatnim liście do nas, diecezjan, mówi Ksiądz Biskup o zagrożeniach. Są one realne, ale czemu do nich dochodzi w katolickim kraju?

    Wielcy papieże ostatniego czasu ciągle przypominają, że zagrożenia i kryzysy są wynikiem nieprzestrzegania Dekalogu. Jeśli dzisiaj mówimy o zagrożeniach, to wynika z tego, że politycy, rządy, a za nimi społeczeństwo lekceważą sobie prawo Boże. Odchodzenie od Boga, zapomnienie Pana Boga prowadzi do zapomnienia człowieka. Kiedyś prof. Andrzej Wiszniewski, były rektor Politechniki Wrocławskiej, późniejszy minister nauki, mówił o kapitale społecznym, który powinien znamionować społeczeństwo obywatelskie. Zauważył, że o takim kapitale decyduje zachowanie przede wszystkim siódmego i ósmego przykazania Dekalogu. Jeśli elity kierujące państwem czy władze samorządowe w jakimś kraju kradną i kłamią, to w takim państwie ciężko się żyje. Bardzo nas dzisiaj niepokoi to, co nazywamy hipokryzją. Przykładem takiej hipokryzji może być to, że nasz parlament ogłosił rok obecny Rokiem Jana Pawła II, ale zdążył już w tym czasie uchwalić prawo sprzeczne z prawem Bożym.

    Myśli Ksiądz Biskup, że grozi nam podobna katastrofa jak 200 lat temu, gdy Polska zniknęła z map Europy?

    Dokładnie w takim samym jak wtedy wymiarze? – nie sądzę. Natomiast warto na ten problem spojrzeć z innej perspektywy. W dziejach zbawienia Pan Bóg dość często upominał grzeszników przez proroków. Dzisiaj funkcję proroków pełnią pasterze Kościoła, zwłaszcza ci najwięksi. Świętego Jana Pawła II wielu nazywa prorokiem naszego czasu. Podobnie można powiedzieć o papieżu Benedykcie XVI czy o obecnym Franciszku, a my Polacy za proroka uważamy np. kard. Stefana Wyszyńskiego. Ich zdanie o istocie wolności, sprawiedliwości społecznej czy prawdzie różni się od tego, co dzisiaj pod tymi pojęciami się promuje i rozumie, bo dzisiejsi prorocy są lekceważeni i nie znajdują posłuchu u wielkich tego świata. Dobrze, że mamy jeszcze tak wielu wiernych, którzy codziennie wołają: „Miej miłosierdzie dla nas i całego świata”. Przez modlitwę, pokutę i nawrócenie możemy świat uchronić od katastrofy.

    I Różaniec! Ta modlitwa sprawdziła się w osobistym życiu Księdza Biskupa?

    Mogę powiedzieć, że Różaniec od najwcześniejszych lat jest moją ulubioną modlitwą. Bardzo się cieszyłem, gdy rodzice kupili mi pierwszy różaniec. Na mojej szafce nocnej przy łóżku leży różaniec, który towarzyszy mi w życiu od przeszło 50 lat. Otrzymałem go od brata zakonnego Floriana Mazurka, bernardyna, gdy w 1962 r. wybierałem się do wrocławskiego seminarium. Nigdy nie wychodzę z domu bez różańca. Modlitwa różańcowa uchroniła mnie od kryzysów wiary; pomaga w nawracaniu się, w odnawianiu duchowej energii i trwaniu przy Bogu. Wiem dobrze, że Maryja we wszystkich objawieniach naszego czasu zawsze prosiła o modlitwę na różańcu.

    Ma Ksiądz Biskup jakieś ulubione tajemnice, po które sięga częściej niż po inne?

    Od wielu lat staram się codziennie odmawiać wszystkie części Różańca. Wszystkie tajemnice są dla mnie ważne. Modlitwę różańcową zwykle rozkładam sobie na cały dzień. Rano, jeszcze przed podjęciem posługi w kurii czy na parafiach, staram się rozważać tajemnice radosne. Pozostałe części odmawiam w ciągu dnia, nierzadko też podczas jazdy samochodem na parafie. Ostatnio takim dobrym miejscem na modlitwę różańcową są świątynie, w których przebywa wędrująca po diecezji figura Matki Bożej Fatimskiej.

    A o co modli się pasterz diecezji?

    Część radosną odmawiam o ochotne przyjmowanie i wypełnianie każdej woli Bożej dla siebie i dla tych, z którymi współpracuję i którym służę. W tajemnicach światła modlę się przede wszystkim w intencji owocnej ewangelizacji świata: tego bliskiego i dalekiego. W części bolesnej polecam najczęściej Jezusowi i Maryi ludzi chorych, cierpiących, skrzywdzonych, zmarginalizowanych, wykluczonych. Przy modleniu się tajemnicami chwalebnymi polecam często Panu Bogu zmarłych, zwłaszcza tych, których spotkałem w moim życiu: zmarłych rodziców, księży i wiernych świeckich.

    Czy planowane jest jakieś duchowe prowadzenie członków Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę?

    Ojcowie paulini na Jasnej Górze otrzymają nasze deklaracje. Tam każdego miesiąca przybywają pielgrzymi z Krucjaty Różańcowej z całej Polski. Mają nocne czuwanie i o północy Mszę św. z homilią. Do tej pory, ze względu na ogrom moich obowiązków w diecezji, byłem na takim czuwaniu tylko jeden raz. Wiem, że z naszej diecezji każdego miesiąca udają się tam nasi wierni. Na terenie diecezji postaramy się jeszcze udoskonalać naszą modlitwę. Liczę na zrozumienie księży i włączenie się świeckich apostołów do tej modlitwy. Musimy wypracować formy wspólnej modlitwy różańcowej w rodzinach i w kościołach.

    O jakiej Polsce marzy Ksiądz Biskup?

    O Polce wiernej Bogu, krzyżowi i Ewangelii, a więc o Polsce katolickiej; także o Polsce dostatniej, niepodległej, wolnej, solidarnej, radosnej! Patrząc na dzisiejszą sytuację w naszej ojczyźnie, bardzo to przeżywam, że tylu młodych ludzi opuszcza nasz kraj, by szukać pracy i lepszych warunków do życia. Gołym okiem widać, że powiększa się sektor ludzi biednych. Ostatnio przysłuchiwałem się nieco debacie kandydatów na prezydenta. Widać, że zdają sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Nie można uznać wszystkich za oszołomów. Poszukujemy prawdziwych miłośników ojczyzny, którzy by naprawdę zadbali o dobro narodu, a nie zabiegali tylko o swoje sprawy osobiste i partyjne. Żeby Polskę zmienić, nie wystarczą jedynie dyskusje, protesty, jest potrzebna także wielka modlitwa, stąd nasza inicjatywa.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół