• facebook
  • rss
  • Wybieram rodzinę

    dodane 21.05.2015 00:00

    O normalnym państwie, kolejkach śmierci i darmowych obiadach mówi Anna Dziadkowiec, szefowa komitetu organizacyjnego marszu, który 31 maja przejdzie ulicami Świdnicy.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Po co dzisiaj mówić o rodzinie na ulicy?

    Anna Dziadkowiec: Wychodzimy na ulice, bo w mediach dominuje patologiczny obraz rodziny, a my chcemy pokazać, że w rodzinie jest siła, że w rodzinie może być dobrze. Nie ma idealnych rodzin, idealnych rodziców, dzieci, bezproblemowych historii.

    Siła z rodziny?

    Zaskakujące, prawda? Gdy rodziny są niepełne, dysfunkcyjne, wtedy faktycznie trudno tego doświadczyć, więc uczy się młodych ludzi, że siłę i wszelkie dobro czerpie się z samego siebie, a pęd po materialne dobra to główny cel dzisiejszego życia. To, co aktualnie gubi człowieka, to porównywanie się do innych i wyścig o stawanie się człowiekiem sukcesu, a w środku pusto. Marsz dla Życia i Rodziny jest okazją, by zatrzymać się choć na moment. Właśnie na ulicy. Żeby sobie i innym zaproponować chwilę oddechu i refleksji nad własnym małżeństwem i rodziną.

    Jesteś żoną i matką, ale też dyrektorem poradni rodzinnej i terapeutą rodzinnym. Co sądzisz o polityce prorodzinnej w Polsce?

    Na chwilę obecną polityka prorodzinna w Polsce pozostaje na poziomie pobożnych życzeń i obietnic bez pokrycia lub działań pozorowanych. Według mnie w temacie rodziny ze strony państwa trzeba zacząć od podstawowej ochrony życia poczętego, uznając powszechnie, że zapłodnione żywe komórki są żywym organizmem – dzieckiem, człowiekiem, i należy się im szacunek, tym samym wyraźne uznanie, że aborcja jest zbrodnią.

    Brzmisz jak „fundamentalistka”.

    Bo faktycznie mówię o fundamencie. (śmiech) Jeżeli nie mogę się urodzić, to wszystkie inne prawa człowieka są bez sensu. Ale to nie wszystko. Bo skoro się już urodzę, to chciałabym, żeby moje państwo dało szansę godnego życia rodzinom, w których matki decydują się na pozostanie z dziećmi przez pierwsze lata ich życia. Upominam się o taki rynek pracy, żeby nie trzeba było wyjeżdżać za chlebem w świat, co prowadzi do rozbijania rodzin i osamotnienia dzieci. Myślę też o godnej starości i służbie zdrowia, w której nie ma miejsca na ukrytą eutanazję, przez odwlekanie leczenia czy tworzenie wielomiesięcznych kolejek do specjalistów, kolejek przypominających coraz bardziej kolejki śmierci. Chciałabym także, by moje pokolenie nie musiało być utrzymywane przez naszych rodziców, ale byśmy mogli ich samych otoczyć opieką. Nade wszystko uważam, że poszanowanie dla wartości ewangelicznych jest podstawą dla budowania stabilnego narodu. W katechizmie jest napisane: „Każde społeczeństwo opiera swoje sądy i swoje działanie na jakiejś wizji człowieka i jego przeznaczenia. Społeczeństwa pozbawione światła Ewangelii o Bogu i człowieku łatwo popadają w totalitaryzm”. Zaczynamy to sprawdzać w Polsce. Dlatego trzeba wyjść na ulice, żeby zamanifestować radość i dumę z wartości, które rodzinę budują, umacniają, oczyszczają, a przez to Polskę mogą uczynić krajem bezpiecznym, przyjaznym i solidarnym. Krajem, w którym chce się żyć, a nie z którego chce się uciekać!

    Cytat z katechizmu – mocny. Boisz się takiego scenariusza?

    On się już realizuje! Konstytucja zapewnia mi, że jako rodzic mam prawo wychowywać swoje dzieci w poczuciu bezpieczeństwa, że żadna obca mi ideologia nie będzie narzucana mojemu dziecku. Jakim prawem absurdalna i nienaturalna ideologia gender ma kształtować umysł i serce moich córeczek? Sprzeciwiam się temu jako matka. Prorodzinne państwo powinno albo wspierać mnie w wychowywaniu moich dzieci zgodnie z moimi wartościami, albo się w to nie wtrącać. Szkoła natomiast nie ma być narzędziem indoktrynacji, tylko edukacji.

    Z jakimi zatem hasłami wyjdziecie na ulice?

    Tegoroczne hasło przewodnie Marszu dla Życia i Rodziny brzmi: „Rodzina – tutaj wszystko się zaczyna”. Rozwinięciem tego hasła będą inne: „Mama – 100 razy lepsza niż przedszkole”, „Miłość, życie i rodzina to najlepsza jest nowina!”, „Nie zabijaj!”, „Każde dziecko jak świat światem chce mieć mamę oraz tatę!”, „Seksedukacja to deprawacja!”, „Życie Wasze, szczęście nasze!”, „Dziecko skarbem jest rodziny, Dziecku sprawmy u-rodziny!”, „Każdą godzinę inwestuj w rodzinę!”, „Wybieram rodzinę, a nie nadgodzinę!”, „Niskie podatki dla ojca i matki!”, „Poznaj dziewczynę, załóż rodzinę!”, „Dzieci potrzebują miłości, a nie seksu!”. To mała próbka.

    W tym roku organizacja marszu w Świdnicy wisiała na włosku… Wiesz o tym?

    Wiem. Tegoroczny świdnicki Marsz dla Życia i Rodziny jest o tyle szczególny, że do stałej grupy organizatorów dołączyli nowi ochotnicy: instytucje, małżeństwa, członkowie wspólnot, którzy z entuzjazmem i nowymi pomysłami podjęli się organizacji wydarzenia.

    Ochotnicy – to znaczy kto?

    W tym roku do Fundacji Małżeństwo Rodzina dołączyli: Diecezjalna Specjalistyczna Poradnia Rodzinna w Świdnicy, członkowie Domowego Kościoła, Drogi Neokatechumenalnej, Diakonii Życia oraz Duszpasterstwa Rodzin Diecezji Świdnickiej. Możemy liczyć jak zawsze także na instytucje miejskie i samorządowców. Świdniccy włodarze: starosta, prezydent i wójt patronują wydarzeniu. Cieszmy się ze wsparcia sponsorów.

    Jakieś atrakcje oprócz spaceru środkiem ulicy?

    Przewidziane są miłe niespodzianki dla uczestników imprezy. Każdy otrzyma naklejkę z logo oraz numerem. Każdy numer bierze udział w loterii (m.in. obiady w restauracjach dla rodziny 2+3, desery w kawiarniach, torty dla rodzin, bilety do kina i wiele innych). Dla najmłodszych będzie wiele atrakcji, poczynając od baniek mydlanych, przez oglądanie motorów, wozu strażackiego i inne. Na koniec zapraszamy wszystkich na koncert zespołu 40 Synów i 30 Wnuków Jeżdżących na 70 Oślętach.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół