• facebook
  • rss
  • Gender. Diaboliczna motywacja

    Mirosław Jarosz


    |

    Gość Świdnicki 27/2015

    dodane 02.07.2015 00:00

    Środowiska wprowadzające ideologię gender 
kłamią, że chodzi o im o równouprawnienie kobiet 
i mężczyzn. Walczą o zlikwidowanie naturalnego 
dla człowieka modelu rodziny i sprowadzenie aktywności ludzkiej do popędu seksualnego.

    Podpisana niedawno przez prezydenta tzw. konwencja antyprzemocowa w artykule 14 stanowi, że strony podejmują działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów szkoleniowych dotyczących niestereotypowych ról przypisanych płciom. Zasady te mają być promowane w instytucjach edukacyjnych o charakterze nieformalnym, a także w obiektach sportowych, kulturalnych i rekreacyjnych oraz mediach.


    Niezdolni do rodzicielstwa


    – Prace ideologów gender-queer pokazują, że wprowadzona tzw. konwencja antyprzemocowa jest w rzeczywistości narzędziem przeprowadzenia rewolucji wywracającej do góry nogami najbliższe człowiekowi i najważniejsze dla niego pojęcia oraz instytucje społeczne: rodzicielstwo, rodzinę i małżeństwo – wyjaśnia Grzegorz Strzemecki, jeden z rodziców, którzy wzięli sprawy w swoje ręce i współtworzą inicjatywę „Stop seksualizacji naszych dzieci”. – Środkiem do tego, ale i celem samym w sobie jest dewastacja osobowości i deprawacja dzieci oraz młodzieży na niespotykaną skalę. Zwolennicy konwencji są świadomi rewolucyjnego charakteru zmian, jakie chcą przeprowadzić.
Przykład niemiecki, gdzie ideologię gender udało się wprowadzić już do programów szkolnych, pokazuje, że destrukcyjne dla dziecięcej psychiki treści pornograficzne i pedofilskie znalazły się już w podręcznikach szkolnych, choć „edukacja” taka doprowadza do, często nieodwracalnych, zmian w psychice dzieci. Osoby poddane oddziaływaniu takich treści nie są zdolne do założenia rodziny i podjęcia obowiązków z tym związanych. W krajach, gdzie edukacja seksualna istnieje od wielu lat, widać jej skutki. W Niemczech gwałtownie rośnie liczba matek samotnie wychowujących dzieci, rozbitych rodzin i tzw. singli przyzwyczajonych do szybkiego seksu na życzenie. Mężczyzn wychowanych do zabawy, a nie do założenia rodziny. Wpływa to dramatycznie na spadający wskaźnik urodzeń. 


    „Bezpieczny” seks wszędzie


    Choć wciąż jesteśmy w kwestii deprawacji społeczeństwa za „postępową” Europą, już pojawiły się pierwsze niebezpieczeństwa. – Mamy nieformalne grupy seksedukatorów – wyjaśnia Magdalena Czarnik, socjolog, matka czworga dzieci, działająca w inicjatywie „Stop seksualizacji naszych dzieci”. – Oni często nazywają się wolontariuszami bądź doradcami młodzieżowymi i propagują hedonistyczne podejście do seksualności. W rzeczywistości aktywizują pożądanie seksualne u młodzieży i chęć wejścia w kontakty seksualne. Tłumaczą, jak się zabezpieczyć, by uprawiać tzw. bezpieczny seks. To wielkie kłamstwo, ale niestety młodzież jest w to wprowadzana. Pomagają w tym pornografia, internet i to, że rodzice nie interesują się swoimi dziećmi. 
Seksedukatorzy przychodzą do szkół z hasłami: przekażemy rzetelną wiedzę, poinformujemy, nauczymy dzieci odpowiedzialnego podejścia do seksualności. Odpowiedzialność rozumieją jednak jako odpowiednie zabezpieczenie się na czas. Posuwają się do kłamstw, argumentując, że młodzież będzie się dłużej zastanawiać, zanim podejmie praktyki seksualne. Manipulują słowami, mówiąc, że są przeciwko przemocy, dyskryminacji i wykluczeniu społecznemu, uczą asertywności i wrażliwości na inne orientacje seksualne. 
– Różnie się to zaczyna, ale kończy zawsze tak samo. Na przekonywaniu, że seks uprawiają wszyscy, że jest on bardzo fajny i daje wiele satysfakcji, wystarczy się jedynie zabezpieczyć – tłumaczy Magdalena Czarnik. – Jeżeli ktoś ma jakieś wątpliwości, proszę wejść na stronę „Pontonu”, najbardziej agresywnej grupy seksedukatorów, która na swojej stronie informuje, jak 15-latka ma zdobyć pigułki antykoncepcyjne bez zgody rodziców. Tłumaczą szczegółowo, jak uprawiać seks analny i całą gamę innych rzeczy. Maksymalnie seksualizują młodzież, całą jej aktywność sprowadzając do ciągłego myślenia o seksie. 


    Motywacja diaboliczna


    Wystarczy jednak jeden świadomy rodzic, który pójdzie do dyrekcji szkoły i powie, że nie życzy sobie takich zajęć. Zazwyczaj dyrekcja i nauczyciele też nie życzą sobie takich lekcji, jeżeli pokaże się im, co jest naprawdę na nich przekazywane. Przedstawiciele inicjatywy „Stop seksualizacji” mają przygotowane alternatywne programy zajęć, pokazujące seksualność od strony pozytywnej, które tłumaczą, jak budować trwały związek, małżeństwo, rodzinę.
– Przede wszystkim rodzice powinni się organizować, by nie być sami, bo może być tak, że władza polityczna zdradzi społeczeństwo – mówi Grzegorz Strzemecki. – Możemy chyba mówić o drugiej bitwie warszawskiej, która musi powstrzymać tę nawałę. Rozmawiałem na ten temat z wieloma osobami na zachodzie Europy, które z nadzieją patrzą na Polskę, że powstrzyma tę ideologię.

    
– Działania administracji państwowej w Europie dotyczące wprowadzania w życie założeń ideologii gender są całkowicie nieracjonalne, bo prowadzą do autodestrukcji społecznej – tłumaczy Olgierd Pankiewicz z Wrocławia. – Jeżeli ta ideologia jest nieracjonalnym działaniem destrukcyjnym, które niszczy całe narody, to pojawia się pytanie: kto za tym stoi? Nie potrafię wskazać innej odpowiedzi niż ta, że motywacja dla takich działań, na płaszczyźnie duchowej, jest diaboliczna. Pierwszym odruchem powinna być więc modlitwa, za którą musi pójść konkretne działanie.

    
Więcej informacji na stronie: 
stop-seksualizacji.pl. 
Wszelkie próby deprawacji dzieci w szkołach można zgłaszać na adres: 
info@ stop-seksualizacji.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół