• facebook
  • rss
  • Mistrzowska szkoła

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 29/2015

    dodane 16.07.2015 00:00

    Tylko ten, kto ma to „coś” w sobie, może przekonać, że Wałbrzych jest miastem turystycznym.

    Właśnie uruchomili sobotnie wycieczki po Wałbrzychu i okolicy. Mają nadzieję, że razem ze swoimi przyjaciółmi pomogą odkryć miasto zarówno samym mieszkańcom, jak i gościom.

    Sprawdza się autobus

    – To inicjatywa Koła Przewodników – zastrzega Bogda Janus. – Mamy bardzo dobrą komunikację miejską, za symboliczne kwoty możemy nie tylko dojechać na drugi koniec miasta, ale także dostać się do bardzo atrakcyjnych miejsc w okolicy: Walim, Rzeczka, Andrzejówka, Golińsk, Zagórze, Jedlina-Zdrój czy Mieroszów – wylicza.

    I tak po sobocie poświęconej Wałbrzychowi i jego zabytkom teraz kolej na pieszą wycieczkę pt. „Sobota z Piastami” (25 lipca, pięć godzin, trasa średnio trudna), kolejna, 8 sierpnia, to trzygodzinny spacerek po Szczawnie-Zdroju, tydzień później trasa dla wytrwałych, bo wspinać się trzeba na szczyty Gór Kamiennych i na koniec wakacji przewodnicy zapraszają na czterogodzinną wyprawę w wałbrzyskie górki. – Mam nadzieję, że przekonamy do naszego pomysłu samych wałbrzyszan – dodaje Mieczysław Janus, mąż Bogdy. Rozmawiamy w ich mieszkaniu na skraju Parku Zdrojowego w Szczawnie. W tle po wysokiej ścianie wspinają się półki wypełnione przewodnikami, mapami, atlasami. Wszystkie opisane regionami, tak, by w razie potrzeby łatwo było odszukać właściwy zestaw. Są tego setki, jeśli nie tysiące.

    Ocalić wolne weekendy

    Ponad 40 lat temu spotkali się na potańcówce. On, zapalony szachista, był na turnieju w Polanicy i wieczorem wybrał się „na miasto”, żeby się zabawić. Ona, z samej Polanicy, tego dnia z mamą ruszyła w to samo miejsce z tego samego powodu. On, gdy ją zobaczył, nie mógł się oprzeć wdziękowi nieznajomej, poprosił ją do tańca i tak zdobył jej serce. Miłością do turystyki, gór, wędrówek i przygód dopełnił reszty. Mają troje dzieci. Te z kolei turystkę mają nie tylko w genach, ale i w doświadczeniu, i to od poczęcia. Nie dziwi więc, że jedna, po rodzicach, jest przewodnikiem, druga studiowała na wydziale turystyki, a syn… Tylko on się wyłamał i jest prawnikiem. – Ale żartuje, że prawnik w rodzinie zawsze się przyda – dopowiada Bogda.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół