• facebook
  • rss
  • Wierne towarzyszki

    ks. Roman Tomaszczuk


    |

    Gość Świdnicki 30/2015

    dodane 23.07.2015 00:00

    Życie konsekrowane. Kochają księży wtedy, gdy wielu innych nie chce o nich nawet pamiętać. Wszystkie trzy uczą się Świdnicy.


    Tutaj właśnie zamieszkały. Jedna pracuje w kuchni, druga jest pielęgniarką, trzecia furtianką i zakrystianką. Wszystko nowe, świeże – na szczęście z każdą godziną pobytu coraz mniej obce. 


    Spojrzał z miłością


    Małgosia. Patrzy na tę siostrę i jest przekonana, że ta właśnie jest inna od pozostałych. Tamte takie poważne, nieobecne, dalekie. Ta ciepła, uśmiechnięta i otwarta. Dziewczynka ma zaledwie kilka lat, ale tutaj, w niewielkiej lubuskiej wsi, każdy przyjazd siostry zakonnej to wydarzenie. Bo cóż innego się tu dzieje? Czeka więc z niecierpliwością na kolejną wizytę sąsiadki. Zależy jej na kontakcie, lubi jej słuchać, wie coraz więcej o zakonnym życiu i o tym, że Bóg jak sobie kogoś upatrzy, to nie zrezygnuje. Kiedy już jako nastolatka jedzie na rekolekcje powołaniowe do Częstochowy, ma pewność, że właśnie jej się to przydarzyło: Bóg ją sobie upatrzył. Dlatego nie czeka na ukończenie szkoły; ma siedemnaście lat, gdy wstępuje do zgromadzenia. 


    Ewa. Ma 14 lat i jedzie na Jasną Górę, ze swoją katechetką. Ze Staszowa nie jest daleko. Jest na Mszy św., a potem razem z całą grupą odprawia Drogę Krzyżową. Kiedy widzi podchodzącego do niej paulina, nie spodziewa się, co za chwilę usłyszy: – A ty będziesz zakonnicą! – wskazał. Na kogo? – Na ciebie! – zapewnia koleżankę, a tamta się wypiera – Nie, powiedział to do ciebie! Tak czy inaczej obie trzymają w ręce plik obrazków powołaniowych różnych zgromadzeń zakonnych. A może by tak zażartować? Czemu nie! Pisze więc list na adres z każdej ulotki. Od wszystkich dostaje odpowiedź. Sama jednak nie podejmuje korespondencji. Tylko s. Agnieszka nie zraża się milczeniem nieznajomej dziewczyny. Pisze uparcie, a w końcu zaprasza na rekolekcje. Dziewczyna jedzie tam, raz i drugi. To wystarczy. Już wie, co będzie dalej.

    
Basia. Trudne to jest: bardzo chcesz zostać klaryską, przymierzasz się, więc, odwiedzasz, rozmawiasz, modlisz się, a jednak nie znajdujesz pokoju serca. Mniszki liczą na ciebie, czekają cierpliwie z wielką nadzieją, modlą się o twoją odwagę zamknięcia się w klauzurze. Tobie jednak ta krata przeszkadza. Modlitwa, adoracja, życie ślubami – jak najbardziej, ale krata… 
Wszystko się zmienia w Wielki Czwartek. Trzynaście lat temu. W olsztyńskiej katedrze zauważa nieznane sobie siostry. Coś jej mówi, żeby zagadnąć jedną z nich. Nie ma jednak odwagi, wysyła więc koleżankę. 
W drodze powrotnej do domu powtarza, jak mantrę, byle nie zapomnieć: Uczennice Boskiego Mistrza, Uczennice Boskiego Mistrza, Uczennice… wreszcie siada przy komputerze i wpisuje nazwę w wyszukiwarce. To jest to!


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół