• facebook
  • rss
  • Klucz do sztuki


    ks. Roman Tomaszczuk


    |

    Gość Świdnicki 30/2015

    dodane 23.07.2015 00:00

    Chciał tylko przenocować – odzyskał wiarę.

    Nie lubił historii, dlatego propozycja siostry przyjaciela nie wydawała się atrakcyjna. Zdecydował się tylko dlatego, że przyjaciel nie miał takich oporów. Ostatecznie to może być jakieś wyzwanie. 


    To było w szkole średniej


    – historia w ramach obowiązkowej edukacji kojarzyła mu się tylko z wykuwaniem dat na pamięć, klepaniem faktów i koniecznością pamiętania mnóstwa nazwisk i miejsc. Dopiero na kursie przewodników po Zamku Książ przekonał się, że historia może być żywa. Wszystko zależy od tego, kto ją opowiada. Ciekawy język, nietuzinkowe spostrzeżenia, powiązania, zależności i konsekwencje. Dobrze odmalowane tło społeczne i kulturowe oraz najważniejsze: pasja u nauczyciela – tego potrzebował. – A może trzeba było jeszcze jednego: uczyłem się o tym, co widzę, o mieście i regionie, w którym żyję, o ziemi mi najbliższej – dopowiada Tomasz Zagórski, dzisiaj przewodnik sudecki, ale zanim się nim stał, minęło sporo czasu. 


    Po skończeniu „górnika”…


    musiał wypełnić zobowiązania wobec kopalni „Tores”. Poszedł do pracy. Na oprowadzanie po Książu czasu było coraz mniej. Wprawdzie rozpoczął kurs przewodnika sudeckiego, ale dał sobie spokój, bo nie mógł wszystkiego pogodzić. 
Kiedy miał już dosyć pracy w kopalni i zobowiązania ustały, poszedł do policji. Do tej pory myślał, że nie ma czasu na nic, ale dopiero teraz przekonał się, co to znaczy być do dyspozycji 24 godziny na dobę. Na długie 21 lat służby pasja przewodnika poszła w całkowite zapomnienie. 
Praca w policji to nie tylko stres, ale też specyficzny klimat. Presja mentalna była mocna, oczekiwania przełożonych jednoznaczne – dobry funkcjonariusz nie chodzi do kościoła. Oj, chciał być dobry, więc przestał. Wtedy zło, którego był świadkiem, stało się jeszcze bardziej drapieżne. Urosło do rozmiarów, które przesłoniły inną perspektywę. Coraz łatwiej zgadzał się więc na to, by się mu poddać. Jednocześnie rok za rokiem coraz trudniej było mu to wszystko znieść. Wreszcie powiedział: dosyć!


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół