• facebook
  • rss
  • Na grzbiecie

    dodane 30.07.2015 01:53

    Atrakcyjne położenie, dobra kuchnia i ciekawy program – tyle dzieciom wystarczy.

    Kończy się pierwszy turnus kolonii dla dzieci zorganizowany w Zagórzu Śląskim przez diecezjalną Caritas. Bierze w nim udział trzydzieści osób. – Mamy dzieci z naszych świetlic socjoterapeutycznych, z noworudzkiego domu dziecka, rodzinnego pogotowia opiekuńczego oraz uczniów naszej szkoły z Wir i dzieci z różnych parafii diecezji – wylicza Izabela Ilczuk, kierowniczka kolonii. Martyna Leśniewska, wychowawczyni, opowiada o programie pobytu. – Do południa starliśmy się wychodzić poza teren ośrodka, który jest przecież bardzo atrakcyjny. Spacery w kierunku zamku Grodno czy tamy w Lubachowie oraz pobliskimi szlakami dawały dzieciom wiele radości – mówi. – Popołudnia spędzaliśmy na zabawach i tańcach integracyjnych oraz zajęciach tematycznych. Było też strzelanie z karabinków pneumatycznych, plażowanie i atrakcje wodne na Jeziorze Bystrzyckim – dodaje.

    Największą atrakcją kolonii były jednak maskotki Zagórza – Jeremiasz i Jonasz. Jeremiasz to osiołek, a Jonasz – kucyk. Przesympatyczne zwierzęta dawały dzieciom wiele radości, tym bardziej że kucyka można było dosiadać. Poza zwykłym rytmem kolonijnym był też czas na wycieczki, m.in. do Wrocławia, gdzie koloniści odwiedzili afrykarium i poznali zabytki miasta. Caritas Diecezji Świdnickiej jest organizatorem dwóch turnusów wypoczynku w Zagórzu oraz w Łebie nad morzem.

    To było najlepsze

    Rafał Majewski 11 lat, Świdnica

    – Połowa grupy to chłopaki, fajna sprawa, bo nie można się nudzić. Jestem na tej kolonii po raz czwarty i chętnie tu wracam. Największe wrażenie zrobiło na mnie afrykarium. Polecam wszystkim, żeby je odwiedzili.

    Julia Babisz, 13 lat, Mysłaków

    – Lubię tańczyć, dlatego zabawy, dyskoteki i tańce integracyjne podobały mi się najbardziej. Niektóre układy choreograficzne znałam już wcześniej, ale były i takie, o których dowiedziałam się tutaj: „Gumiś”, „Kiedy umrę, kochanie” czy „Etui, etui, taj, taj, je”.

    Emilka Szydełko, 13 lat, Sady

    – Jeżdżę konno, więc miłym zaskoczeniem było dla mnie, że także w Zagórzu będę mogła dosiadać… wprawdzie kucyka, ale siodło jest siodło. Sympatyczny osiołek to też ciekawa odmiana i okazja do obserwacji zachowań tego zwierzaka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół