• facebook
  • rss
  • Otwarte oczy

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 31/2015

    dodane 30.07.2015 01:50

    PIELGRZYMOWALI za granicę, by przekonać się, że w Polsce wciąż mają komfortowe warunki do praktykowania wiary i wynikających z niej obyczajów.

    W poprzednich latach księża opiekunowie także organizowali wakacyjny wyjazd Liturgicznej Służby Ołtarza. Dzięki temu ministranci z parafii pw. Wniebowzięcia NMP odwiedzili m.in. Kraków i Berlin. – Byliśmy też w Rzymie, ale krótko – dorzuca Michał Kornicki, jeden z nich.

    Otwarte oczy – ze zdumienia

    Autokarowa wyprawa do Włoch to okazja do wielu obserwacji. Grupa nocowała m.in. w Rimini. – To czas odpoczynku, ale też zderzenie ze zwykłym włoskim katolicyzmem – mówi ks. Łukasz Bankowski, wikariusz i organizator wyjazdu. – Chłopcy bardzo mocno przeżyli modlitwę w jednej z parafii, gdzie się zatrzymaliśmy – zwraca uwagę. Po pierwsze, skromna liczba ludzi w kościele, w dodatku były to głównie osoby starsze. Po drugie, entuzjazm, z jakim zostali przyjęci. – Wielu mówiło, że to zdumiewające, że tylu młodych jest przy ołtarzu, byli pod wrażeniem naszej asysty i tego, z jaką powagą podchodzimy do Mszy św. – wyjaśnia.

    Po trzecie, swoboda obyczajowa. Obściskujący się publicznie homoseksualiści – w Rimini widok częsty. – Nie mam wątpliwości, że pusty kościół i to, co widzieliśmy na ulicach, ma wiele wspólnego ze sobą – dopowiada Michał Kornicki. – Jeśli rezygnujemy z więzi z Bogiem, wiążemy się z Jego przeciwnikiem. To jasne. Wracając do Polski, wiedziałem z całą pewnością, że nasz kraj jest wciąż normalny, i wiedziałem też, że ci, którzy chcą go zepsuć, nie chcą dobra Polaków.

    Klasyka – a jednak zaskakująca

    Wyjazd zorganizowany przez ks. Łukasza Bankowskiego miał klasyczną formułę. Sprawdzoną przez setki podobnych programów pobytu. – Chodziło nam nie tylko o zwiedzanie, ale też o wypoczynek, dlatego dwa dni spędziliśmy w Rimini – mówi. – Odwiedziliśmy zatem św. Antoniego Padewskiego i tamtejszy uniwersytet, a chłopcy ze zdumieniem odkrywali, jak wielu Polaków tam studiowało. Dwa dni poświęciliśmy na Rzym. Jeden to przede wszystkim zwiedzanie żelaznych punktów wizyty w Wiecznym Mieście, a drugi miał bardziej duchowy charakter. Zaczął się od Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II. Wtedy też spotkaliśmy się z abp. Konradem Krajewskim – zaznacza, a Adrian Spaczyński komentuje. – Ten człowiek to nie tylko ważny dla papieża Franciszka współpracownik od dzieł miłosierdzia, ale były sekretarz świętego papieża. W nim spotyka się coś z tego, kim był sam Jan Paweł II. I co do tego nikt z nas nie miał wątpliwości. A kiedy jeszcze mogliśmy zamienić z nim kilka zdań, m.in. o tym, gdy on sam był ministrantem, a potem zrobiliśmy sobie razem fotografię, to czego chcieć więcej? Chyba tylko podobnej miłości do Jezusa i do Kościoła, jaką zobaczyliśmy w księdzu arcybiskupie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół