• facebook
  • rss
  • Łatwiej paść na kolana

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 32/2015

    dodane 06.08.2015 00:00

    O ośmiu książkach, sondażowych czytelnikach i Wcieleniu mówi Sławomir Zatwardnicki.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Masz czwórkę dzieci, dobrze zauważyłem?

    Sławomir Zatwardnicki: Zaraz, niech policzę…. Tak, czwórkę. (śmiech)

    To dla nich napisałeś kolejną książkę, tym razem elementarz?

    Pewnie dla nich także, choć jednak nie w pierwszej kolejności. Zresztą dopiero dociera do nich, czym się tato zajmuje, jeszcze nie zaskoczyły, że nie wszyscy tatusiowie piszą książki i pracują w domu.

    Zawód: pisarz apologeta – to marzenie od dzieciństwa?

    Moje pierwsze studia to ochrona środowiska i swoją pracę zaczynałem w tej branży. Pamiętam jednak dzień, w którym moja „świeża” wtedy żona zadała mi pytanie, co tak naprawdę chciałbym w życiu robić. Odpowiedziałem: napisać książkę. Ale choć była to szczera odpowiedź, nie wierzyłem, że to pragnienie się kiedykolwiek zrealizuje. Potrzeba było długiego „dojrzewania” do decyzji porzucenia stałej pracy na rzecz studiów teologicznych i niepewnej działalności publicystycznej.

    Masz na swoim koncie w tej chwili osiem książek. Już wiesz, jak się je pisze. Przypomnij tytuły – są… oryginalne.

    „Abraham. Meandry wiary” to pierwsza z 2011 r., potem kolejno: „Tata strongman. O integralnym wychowaniu i prawdziwym ojcostwie”, „Katolicki pomocnik towarzyski, czyli jak pojedynkować się z ateistą”, „Ateizm urojony”, „Hermeneutyka wiary w nauczaniu papieża Benedykta XVI”, „Pomoc przeciw nieprzyjaciołom Twoim, czyli jak chwalić Maryję i bronić Jej godności”, „Okularnica na wydaniu. O katolickiej nauce społecznej poważnie, bo z humorem” i wspomniany „Elementarz katolika”. Czy to wystarczy? Nie sądzę. Wciąż uczę się na błędach, m.in. muszę popracować nad stylem swoich wypowiedzi (śmiech), bo apologetyka w tonie wybitnie polemicznym może być trudna do przyjęcia zwłaszcza przez dzisiejszego (nad)wrażliwego czytelnika. Postaram się w ramach poprawy dostroić do tonów używanych w dyplomacji watykańskiej. (śmiech) Poza tym jestem zbieraczem, który chce potem wszystko, czego sam się dowiedział, oddać w swoim tekście… To może być trudne do strawienia przez czytelnika.

    Elementarz – znaczy podstawy. Skład Apostolski był już komentowany wiele razy. Inni napisali gorzej?

    Zanim odpowiem, też zadam pytanie: po co w nowy sposób przepowiadać Ewangelię? Czy da się lepiej wyrazić Dobrą Nowinę? A jednak trzeba ją komentować, i to w różny sposób, dostosowany do czytelnika. Ja staram się w swoim pisaniu łączyć powagę treści z poczuciem humoru w formie.

    W słowie wstępnym do książki ks. Robert Skrzypczak postawił Cię w gronie gigantów myśli: Romano Guardini, Karl Adam, Joseph Ratzinger, Bruno Forte czy Jan Paweł II. Przesadził?

    Myślę, że nie chodziło o dołączenie mnie do ich grona, bo trudno zestawiać karła z gigantami, nawet jeśli karzeł próbuje wspiąć się na ich ramiona. Chodziło raczej o to, że oni także mierzyli się z fundamentami wiary, także je komentowali, ale czynili to z pozycji wielkich umysłów. Ja natomiast liczę na to, że moje spojrzenie będzie łatwiejsze w odbiorze dla podobnych do mnie: umysłów z niższej półki. (śmiech)

    Język łatwy może być językiem płytkim. Po przeczytaniu kolejnego rozdziału tej książki pada się na kolana czy raczej sięga po gazetę z programem telewizyjnym?

    Niech przynajmniej pojawi się zdumienie, że coś, co recytuję w każdą niedzielę, jest tak głębokie, takie zdumiewające albo takie treściwe – albo raczej wszystko naraz. Nie stawiałbym jednak tak wysoko poprzeczki – niekoniecznie od razu trzeba padać na kolana, ale niechże przynajmniej gazeta wypada z ręki! A tak poważnie chodzi mi o to, żeby czytelnik „zaskoczył”, że skoro Bóg coś objawił, byłoby swoistym faux pas, gdyby treści tego, co objawione, zostały nieusłyszane. Od poważnego potraktowania Boga do zgięcia kolan droga zresztą nie tak daleka…

    Dla Ciebie który artykuł Credo jest najmocniejszy?

    Od dobrych trzech lat niezmiennie zdumiewa mnie misterium Wcielenia, a za nim wszystkie przejawy splatania się spraw Bożych i ludzkich. W tej prawdzie wiary skrywa się również „dwuwymiarowe” spojrzenie na rzeczywistość, która przecież z racji swojego odniesienia do Boga nosi w sobie tajemnicę, o jakiej naukowcom się nie śniło. Fascynuje mnie także Maryja, Jej wyjątkowe powołanie, w którym paradoksalnie potwierdza się reguła życia z Bogiem obejmująca wszystkich wierzących. Ona tak pięknie łączy w sobie to, co Boskie, z tym, co ludzkie. W Niepokalanej ta tajemnica Boga-człowieka uwypukla się jak w soczewce, w której my, „pokalańcy”, powinniśmy się przeglądać.

    Kiedyś GW zrobiła badania, z których wynika, że wśród polskich katolików w Boga wierzy tylko 81 proc., w śmierć Chrystusa na krzyżu – 48 proc., a w Jego zmartwychwstanie – 47 proc., w nieśmiertelność duszy – 39 proc., niepokalane poczęcie – 38 proc., w niebo – 38 proc., w piekło – 31 proc. a w diabła – 28 proc.

    Sugerujesz, że dla nich napisałem tę książkę? (śmiech). Oby rzeczywiście po nią sięgnęli… Z kolei niedzielni katolicy, którzy pozostają w zgodzie z prawdami wiary na poziomie deklaracji – czy rzeczywiście pojmują to, w co mówią, że wierzą? A katecheci i kaznodzieje powtarzający katechizmowe formułki jak magiczne zaklęcia? Znajdą tu pogłębioną teologicznie syntezę tego, na czym wiara się opiera. Może po książkę sięgnąć też niewierzący, by przekonać się w końcu, co tak naprawdę neguje! Słowem – jak zwykle książka dla wszystkich. I już widzę, jak ktoś dopowiada: czyli dla nikogo…

    Sięgniesz po tę książkę jeszcze raz?

    Szczerze mówiąc, lubię po jakimś czasie wracać do tego, co napisałem. Choć zwykle nie mam na to czasu. O tyle natomiast warto mieć „Elementarz katolika” pod ręką, że fundamentalne prawdy wiary obowiązują na każdym etapie życia i odsłaniają stopniowo kolejne pokłady głębi. Credo to nie „świecki elementarz”, który „raz zobaczysz i pamiętasz”; tu nie chodzi o wyrecytowanie raz na tydzień, ale o życie tym, co się wyznaje w niedzielę.

    przeczytaj!

    Książka: wydana przez Frondę, polecana m.in. przez Opoka.org.pl, Homo Dei, TV Republika czy miesięcznik „Egzorcysta”. „Jest wyznaniem wiary pisanym felietonem” – ocenił ks. dr hab. Robert Skrzypczak. Autor: Rocznik 1975, zaangażowany w działalność ewangelizacyjno-formacyjną, mieszka w Wałbrzychu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół