• facebook
  • rss
  • Jesteś zdrów? Zmierz się z Garbatką!

    ks. Roman Tomaszczuk


    |

    Gość Świdnicki 33/2015

    dodane 13.08.2015 00:00

    Gdy zaczynała górskie wyprawy, plecaki miały stelaż zewnętrzny, śpiwór był kołdrą z zamkiem, a namiot przeciekał. Ale to nie był problem. 


    Harcerka, zastępowa, drużynowa, wreszcie komendantka Szczepu „Dziś, jutro, pojutrze” im. hm. Floriana Marciniaka zawdzięcza ZHP nie tylko dzieciństwo i młodość pełną przygód, ale także pierwsze doświadczenie wolności. Tej, którą daje oswojenie lasu, nocy pod gwiazdami, owadów i innych stworzeń. 


    Prosto w gwiazdy


    Strzegom, z którego pochodzi to jej miasto, tutaj się urodziła, tutaj uczyła się przyjaźni, tutaj chodziła do szkoły, ale do liceum wybrała się już do Świdnicy. Skończyła II LO i z wdzięcznością myśli o swojej wychowawczyni, Agacie Mester. 
Strzegom jednak to przede wszystkim harcerstwo. Fort Gaj – harcerska baza. Tutaj spędzała całe wakacje, uczyła się samodzielności, sprawdzała w trudniejszych sytuacjach, zdobywała umiejętności i doświadczenie. Tutaj przekonywała się, że gdy ma się przy boku wiernego druha – wszystkiemu można stawić czoła. Tutaj z dumą naszywała pierwsze odznaki sprawności – z upływem lat coraz bardziej ambitnych, ryzykownych i odważnych.
Harcerstwo to także pierwsze wyprawy w góry. Jeszcze z plecakami z niewygodnym stelażem aluminiowym, jeszcze ze śpiworami ogromnymi jak dzisiejszych kilka, jeszcze z namiotami ciężkimi i nieporęcznymi, i oczywiście przemakającymi po średnim deszczu. 
Z tego czasu po dziś dzień z dumą wspomina pewną wyprawę, podczas której paczka znajomych zdobywała kolejne szczyty w Niemczech, Słowenii i w Chorwacji. – Triglav – tam mogłabym wrócić, bo nie na wszystkich szczytach ma się ochotę stanąć jeszcze raz – zaznacza Joanna Ciołek, podkreślając piękno herbowej góry Słoweńców, najwyższego szczytu tego kraju i Alp Julijskich. 
Strzegom – dobre miejsce, żeby wyruszyć w świat.


    Otwarte oczy


    Poszła na Politechnikę Wrocławską. Tam, na inżynierii środowiska, poznała pracownika naukowego uczelni, Piotra Jadczyka. Ten zajmował się organizacją obozów naukowych i miał uprawnienia tzw. przewodnika studenckiego. Wtedy, na tych wyjazdach, po raz pierwszy dała się oczarować opowieściom o ziemi, ludziach, zwierzętach i roślinach konkretnej krainy, regionu czy miejscowości. Młody doktor z pasją, znawstwem i błyskotliwością wprowadzał swoich studentów w klimat miejsca. Zaimponował jej wiedzą i darem snucia opowieści. Jednak to było za mało, żeby samej porwać się na wymagający i absorbujący kurs przewodnicki. Zdecydowały względy praktyczne. Jako organizatorka obozów górskich dla swoich harcerzy, zawsze musiała szukać także przewodnika, który wchodził w skład kadry obozowej. – Ale gdybym miała uprawnienia, byłoby to i tańsze i łatwiejsze w obsłudze – pomyślała i zapisała się na kurs organizowany przez Studenckie Koło Przewodników Sudeckich. 
Po studiach została na uczelni. Jako nauczyciel akademicki miała sporo czasu (przede wszystkim w wakacje), żeby prowadzić grupy. Było to dla niej połączenie tego co znała z harcerstwa i pracy zawodowej: przekazywanie wiedzy, dzielenie się doświadczeniem, brania odpowiedzialności za ludzi – z tym co odkryła jako swoją pasję: fascynację górami, kulturą, zwyczajami, przyrodą. 
Wszystko się skończyło, gdy zmieniła pracę. Ma teraz etat, którego trzeba pilnować, a na wyjazdy zostały weekendy i urlop. – Wzięłam nawet kilka dni, żeby poprowadzić grupy, bo jeśli się nie pracuje jako przewodnik, wtedy wiele się zapomina – wyjaśnia. 


    Nie trzeba daleko


    Bardzo lubi Góry Kamienne i Góry Suche z niezwykle czarującym Sokołowskiem. Tuż za granicami Wałbrzycha, w stronę Mieroszowa rozciąga się kraina skał pochodzenia wulkanicznego. – Na ten zakątek oczy otworzył mi pan Marek, działający w Towarzystwie Rozwoju Sokołowska – wspomina. – Samo towarzystwo jest bardzo intrygujące, to ludzie naprawdę zakochani w swojej małej ojczyźnie – zapewnia i opowiada o dwóch inicjatywach, które są częścią planu ożywienia i podźwignięcia kurortu, który w czasach swej świetności cieszył się europejską renomą. 
Korona Sokołowska liczy sobie 6125 m n.p.m. – można przeczytać na specjalnym certyfikacie, który otrzymuje każdy, kto jednego dnia wejdzie na Waligórę (936 m n.p.m.), Suchawą (928 m n.p.m.), Kostrzynę (906 m n.p.m.), Włostową (903 m n.p.m.), Bukowiec (898 m n.p.m.), Stożek (841 m n.p.m.) i Katarzynę (713 m n.p.m.) czyli szczyty, między którymi położona jest miejscowość. 
– Nie jest to łatwe, bo trzeba pokonać duże przewyższenia względne – ostrzega Joanna. – Dla nieco bojaźliwych jest inna propozycja – dodaje. – To Międzynarodowe Świadectwo Zdrowia, wydawane także w Sokołowsku przez Towarzystwo Rozwoju Sokołowska.
Świadectwo otrzymuje każdy, kto wejdzie na szczyt Garbatki (797 m n.p.m.) – „w pozycji wyprostowanej lub na czworakach” – informuje specjalny dokument. 
Od 150 lat niezliczone rzesze wczasowiczów i kuracjuszy ten wyczyn traktują, jako sprawdzian swojej kondycji. Sokołowsko słynęło bowiem z klimatu leczącego gruźlików. Gdy chory chciał sprawdzić, czy może wracać do domu, mierzył się z Garbatką. Jeśli wszedł i zszedł o własnych siłach – był zdrowy. Pierwszy przekonał się o tym Heinrich Seidel, niemiecki poeta wracający do zdrowia właśnie w Sokołowsku – 150 lat temu. 
– Mieszkamy w rejonie niezwykle urozmaiconym i bogatym w atrakcje zarówno historyczne, jak i przyrodnicze, dlatego warto poświęcić choćby weekendy na poznawanie tego co jest w zasięgu ręki, bez zbędnych kosztów i wymagań czasowych – podsumowuje Joanna, a na potwierdzenie swej opinii przytacza kilka tras, które sprawdziła z własnymi rodzicami. 


    Dla niedzielnych turystów 60+


    – Śnieżka (z wjazdem kolejką na Wielką Kopę) zejście samodzielne
– Szrenica (z wjazdem kolejką) zejście samodzielne
 – Góry Kaczawskie (Skopiec i Baraniec)
– Park Krajobrazowy Chełmy (z okazami lawy poduszkowej w Wąwozie Myśliborskim)
– Podziemna fabryka „Arado” w Kamiennej Górze

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół