• facebook
  • rss
  • Bez wsparcia ani rusz

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 37/2015

    dodane 10.09.2015 00:00

    Tutaj nie ma: to jest moje, a to twoje, tutaj wszystko jest nasze: dla wspólnego dobra.

    W takich małych wspólnotach charakter proboszcza jeszcze mocniej decyduje o klimacie parafii niż w parafiach kilkutysięcznych.

    I tu, i tu jest Kościół

    W Wojciechowicach jest od 2013 r. – Na początku, jak zwykle, patrzyliśmy na nowego księdza i zastanawialiśmy się: ciekawe, kogo nam tu znowu przysłali, ale potem, z każdym kolejnym tygodniem, z każdą niedzielną Mszą św. zaczęliśmy go coraz bardziej doceniać – zapewnia Małgorzata Drobik, parafialna radna. Wojciechowice to wieś przytulona do Kłodzka od strony sławnej Owczej Góry, tej samej, o której pisaliśmy tydzień temu, tej, na której proboszcz ks. Janusz Garula buduje kościół. – To zaskakujące, ale naprawdę to także nasza sprawa – podkreślają parafianie z Wojciechowic. – Trochę szkoda nam proboszcza, żeby sam się z tym wszystkim szamotał, ale też po prostu wiemy, że mieszkańcy Owczej Góry jeszcze się nie zorganizowali na tyle, aby samodzielnie o wszystko zadbać. Ci, którzy nas odwiedzają i przychodzą do nas na niedzielną Mszę św., to ci najbardziej zaangażowani, już przekonani, że kościół na ich osiedlu to lepsza przyszłość dzielnicy – zaznaczają. I rzeczywiście łatwo przewidzieć, że dzięki świątyni osiedle zyska nowy charakter i centrum, które nie tylko w wymiarze duchowym będzie promieniowało wokoło.

    Jedni z drugimi

    Wystarczy popatrzeć na same Wojciechowice. Niewielka wioska, jedna z najmniejszych parafii w diecezji (485 wiernych), a dzięki proboszczowi, który potrafi zjednać sobie ludzi, dzieje się tutaj naprawdę wiele. Dzieci i młodzież z kółka teatralno-muzycznego prezentują swoje plastyczne, muzyczne i aktorskie talenty, przygotowując przedstawienia z okazji m.in. Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. – To przygoda, w której wchodzimy w świat Biblii inaczej niż w czasie kazania czy katechezy – komentują. Uzdolnione muzycznie dzieci mają jeszcze jedną okazję do rozwijania swoich zainteresowań. Proboszcz prowadzi szkółkę gry na gitarze (uczy się sześć dziewczyn, a do zespołu należy też chłopak grający na akordeonie). – Tak to już jest, że gdy jestem zajechany i w życiu nie idzie tak, jak bym chciał albo jak by chciał Pan Bóg, wtedy siadam, biorę gitarę i daję czadu – tak ksiądz proboszcz tłumaczy swoje osobiste zaangażowanie w prowadzenie młodzieżowej szkółki. A co ze starszymi? Dla nich jest grupa modlitewno-pielgrzymkowa. Nie ma ona jakiegoś jasno sprecyzowanego charakteru, bo i miejsc świętych jest tak wiele, a każde z nich proponuje swoją duchowość, więc każdy może się w tej wspólnocie odnaleźć, a przy okazji trochę świata zobaczyć. Jest też grupa 25 młodych, dla nich proboszcz ma także coś specjalnego: wakacyjne podróże po Europie. Byli już we Francji, Hiszpanii i we Włoszech. – Dobry czas, kiedy przekonujemy się, że Kościół ma coś dla nas oprócz indeksów i liturgii – komentują.

    Razem można więcej

    Wojciechowice to parafia graniczna, tuż za miedzą zaczyna się diecezja opolska. Wzorcowa współpraca proboszcza z radą sołecką pomaga mieszkańcom czuć, że ktoś opiekuje się nimi w życiu doczesnym oraz wiecznym. Pewnie dlatego cieszą się, kiedy proboszcz z radą sołecką organizują okolicznościowe zabawy, z których dochód przeznaczony jest na remont ich kościoła: schludnego, całkiem sporego i pięknie wyposażonego przez minione pokolenia. – Sprawy remontowe to jedno, ale my teraz żyjemy już peregrynacją figury fatimskiej – zaznacza Małgorzata Drobik. – Liczymy na to, że te rekolekcje umocnią nas w tych dobrych dziełach, że otworzą nam nowe horyzonty, a wszystkim ludziom dobrej woli przyniosą Boże błogosławieństwo za ich życzliwość, zaangażowanie i wsparcie tego wszystkiego, co buduje nasza społeczność: w wymiarze duchowym i społecznym – podsumowuje.

    Zdaniem proboszcza

    – To moja pierwsza samodzielna parafia, dlatego na zawsze jej klimat i jej mieszkańcy pozostaną w moim sercu. Poza tym spotkałem się tutaj naprawdę z bardzo życzliwym i serdecznym przyjęciem. Sporym wyzwaniem jest dla mnie, a właściwie dla nas, budowa na Owczej Górze. Ona pochłania wiele czasu i sił, ale spotyka się to ze zrozumieniem wiernych oraz ich cierpliwością, co sobie bardzo cenię. Chciałbym tu także wspomnieć ks. Krzysztofa Trybulca z Szalejowa Górnego i ks. Jana Gargasewicza ze Świebodzic. Ich pomoc oraz doświadczenie, jakim się ze mną dzielą, pozwalają mi czuć się bezpiecznie wobec zadań, jakie na mnie spoczywają. Bardzo mocno interesują się tym, co robię, moi przyjaciele zarówno z poprzednich parafii, jak i motocykliści, z którymi dzielę wspólną pasję. Wiem doskonale, że dla sprawy Bożej są gotowi na wiele – to także ogromnie pocieszające i przynoszące bardzo wymierne skutki. ks. Janusz Garula Rocznik 1968, święcony w roku 1999, pracował jako wikariusz w Jaworze, Głuszycy, Stroniu Śląskim i w Świebodzicach. Jego pasją są motocykle, gitara i perkusja.

    Zapraszamy

    Msze św. niedzielne: 9.00 i 12.00; w dni powszednie: 18.00 (17.00 zimą), w środy nabożeństwo do MB Nieustającej Pomocy, a w piątek do Miłosierdzia Bożego

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół