• facebook
  • rss
  • Miłość bez kamasutry

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 41/2015

    dodane 08.10.2015 00:00

    Ważne jest nie tylko to, ile się mówi o seksie, ważniejsze przecież – jak się to robi.

    Reprezentanci wszystkich regionów Polski zjechali się do Świdnicy, żeby przez 3 dni świętować małżeńską miłość. Po raz 5. okazję ku temu dał Ogólnopolski Kongres Małżeństw, który jest inicjatywą diecezjalnego duszpasterstwa rodzin i Fundacji Małżeństwo Rodzina.

    Boża intymność

    W tym roku wieczór otwarcia należał do laureatów kongresowej nagrody Amicus Matrimoniorum („przyjaciel małżeństw”), którą przyznano po raz 4. Otrzymali ją: abp Stanisław Gądecki, Agnieszka i Jakub Kołodziejowie oraz o. Ksawery Knotz OFMCap. On też wygłosił pierwszą z 8 konferencji, jakie usłyszeli w ciągu trzech kongresowych dni (od 2 do 4 października) jego uczestnicy. – Kiedy otrzymuje się taką nagrodę, trzeba się zastanowić, czy nie nadszedł czas na emeryturę – komentował podczas wręczania statuetki o. Ksawery Knotz, kapucyn. – Najtrudniej było na początku, kiedy trzeba było mówić o seksualności innym językiem, kiedy z tematem trzeba było się przebić w mediach. Teraz młodsi mogą rozwinąć skrzydła – mówił autor pierwszych bestsellerowych książek podejmujących temat małżeńskiej erotyki w nowy sposób, bo nie przy użyciu hermetycznego języka teologów, ale przystępnego języka publicystów. Zaraz potem, podczas konferencji inaugurującej kongres, przekonywał: – Miłość małżeńska prowadzi do odkrycia miłości Pana Boga. To jest droga mistyczna i codzienność staje się dobrą okazją, żeby nią przejść – mówił, ale z zastrzeżeniem, czy aby będzie dobrze zrozumiany. – Sakramentalne małżeństwo jest zaślubione z Chrystusem, dlatego to, co zakochani mówią do siebie, mamy mówić do Boga – Oblubieńca człowieka. Małżeństwo jest uprzywilejowanym sposobem objawiania się i doświadczania Pana Boga, a łaska przychodzi przez współmałżonka. Dlatego intymność to pewność, że Bóg przychodzi, przychodzi przez słuch, gdy szepczecie sobie czułe słowa, przychodzi przez dotyk, gdy okazujecie sobie namiętność, przychodzi przez wzrok, gdy z fascynacją patrzycie na ciało małżonka – wyliczał.

    Małżeńskie łoże

    Sześcioro prelegentów wystąpiło w sobotnie przedpołudnie: Mieczysław Guzewicz, Agnieszka i Jakub Kołodziejowie, ks. Piotr Kieniewicz MIC oraz Mariola i Piotr Wołochowiczowie. – Z jednej strony mówili o tym samym, czyli o roli erotyki i seksualności w budowaniu relacji, z drugiej każda z prelekcji była inna, bo pokazywała inny aspekt budowania więzi małżeńskiej – zauważa Karolina Łukawska, jedna z uczestniczek kongresu, a jej mąż Wiktor dodaje: – Sporo słuchania, sporo humoru, ale też niezły rachunek sumienia. Temat tegorocznego kongresu wyrażało hasło: „Sakrament i seks”. Co na ten temat mieli do powiedzenia prelegenci? Mieczysław Guzewicz: – Małżeństwo to droga do nieba w paputkach. Małżeńskie życie wymaga duchowego rozwoju obu małżonków, to jasne, wymaga też codziennej troski i gestów dobroci, to też rozumiemy, ale łatwo zapominamy, że bez wspólnoty małżeńskiego łoża nie możemy dojść do świętości! Agnieszka i Jakub Kołodziejowie: – Małżeństwo pochodzi z raju, tzn. jest dobre i piękne! Zawsze! Dlatego nie mają racji ci, którzy tracą wiarę w sens małżeństwa – zapewnili na początku, a potem przekonywali o dynamice miłości, jej rozwoju, w którym etap kryzysu jest czymś naturalnym. Ksiądz Piotr Kieniewicz MIC: – Seksualność nie służy przyjemności, ale miłości, płodności i jedności. Przyjemność jest skutkiem ubocznym. Jeśli stanie się celem, stanie się też siłą destrukcyjną w relacji małżeńskiej. Gdzie nie ma miłości, nie ma prawa do współżycia, gdyż byłoby ono kłamstwem. Gdzie jest miłość, „kamasutra” nie jest potrzebna, bo istotą radości jest spotkanie ze sobą, a nie doświadczenie bodźców seksualnych. Kluczem do radosnego, głębokiego przeżywania seksualności w małżeństwie jest budowanie wzajemnej relacji między mężem i żoną – mówił. Mariola i Piotr Wołochowiczowie: – Typowe przyczyny trudności w małżeńskiej relacji intymnej? Oto one: przyczyny „pozaseksualne”, niezrozumienie różnic kobiecość–męskość, kwestie związane z płodnością, grzech w relacji małżeńskiej.

    Matki w obiektywie

    Sobotnie popołudnie należało do matek, które wykazały się niecodzienną determinacją w urodzeniu dziecka. Zrobiły to pomimo przeciwwskazań medycznych. O tych kobietach opowiedziała Marta Dzbeńska-Karpińska, fotograf, autorka wystawy „Matki: mężne czy szalone?”, która do 13 października będzie prezentowana w świdnickiej katedrze. – Poruszające, mocne i dające nadzieję – tak bym opisała to doświadczenie – mówiła Karolina Łukawska po wernisażu. Wieczór należał do muzyki i czułości. Z okazji pierwszej „okrągłej” rocznicy istnienia kongresu organizatorzy zorganizowali bal. – To było poważne wyzwanie logistyczne, ale restauratorka i hotelarz, Dorota Barańska, wywiązała się z tego zadania znakomicie – ocenia Joanna Kaptur, prezes Fundacji Małżeństwo Rodzina. – Bez alkoholu, ale za to z wodzirejem, w uroczym hotelu Maria Antonina nad Jeziorem Lubachowskim 170 par małżeńskich poddało się żarowi, jakie w zakochanych może wyzwolić jedynie taniec, Pewnie dlatego atmosfera tego wieczoru była taka niepowtarzalna – mówi. Ostatni dzień kongresu, niedziela, to konferencje teologów: o. Jacka Salija OP, ks. Grzegorza Strzelczyka i ks. Bogdana Ferdka. – Wiem jedno: talent swego sakramentalnego małżeństwa zakopaliśmy z mężem w ziemi. Nie obracamy nim. Uświadomiły nam to te konferencje. Wracamy do siebie z wyrzutami sumienia i mocnym postanowieniem poprawy – komentuje Wiktor Łukawski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół