• facebook
  • rss
  • Bez fatalnego zakończenia

    dodane 08.10.2015 00:00

    Nie chcą Jezusa tylko w świątyni czy swoim domu. Chcą Go wszędzie.

    Po raz kolejny równocześnie w Wałbrzychu i w Kotlinie Kłodzkiej, odprawiano Mszę św. o jedność środowisk Nowej Ewangelizacji. 30 września w Wałbrzychu Mszy św. przewodniczył ks. Stanisław Piskorz, proboszcz z Mieroszowa. Homilię wygłosił ks. Tomasz Krupnik, wikariusz z Żarowa. Wałbrzyszanie spotkali się w kościele pw. św. Barbary. – Jestem tu po raz trzeci – mówi Bronisława Kodeńska z Wałbrzycha.

    – To dobra inicjatywa, bo pozwala spojrzeć szerzej na to, co się dzieje w Kościele. Nie tylko przez pryzmat parafii czy swojej grupy, ale piękna, jakim jest różnorodność charyzmatów – przyznaje. Dla jej koleżanki, Władysławy Kiejniczuk, ważna jest adoracja po Mszy św. – Potrzebuję tego uwielbienia, potrzebuję tej miłości, jaką podczas niej dostaję, i umocnienia, jakie czerpię ze świadectwa wiary nas wszystkich – mówi. Obie uczestniczki modlitwy zwracają uwagę na homilię ks. Tomasza Krupnika. – Słuchałam jej nie tylko z zaciekawieniem, ale i przejęciem. To słowo mnie otwierało na coś więcej. Nie wiem co z tego będzie, ale hasło spotkania: „Teraz kolej na ciebie” trafiło do mnie bardzo – mówi Władysława. – A przecież nie sądziłam, że jeszcze może mnie coś interesującego w życiu spotkać. Nawiązując do wspominanego tego dnia św. Hieronima, kaznodzieja przypomniał, że jeżeli wspólnota nie głosi Ewangelii, nie jest misyjna, wówczas na pewno jest martwa, obojętna na posłanie Jezusa: „Idźcie i głoście!”. – Jeżeli brakuje nam odwagi w głoszeniu Ewangelii, to może przypominamy ludzi żyjących we własnym domu i tylko w nim czujących się pewnie, zamkniętych, zastraszonych. Może być jeszcze gorzej, wtedy Jezusowi dajemy jakąś norę i tam się z Nim spotykamy. Inni wiją sobie cieplutkie gniazdko samozadowolenia i prywatności. Oczywiście można też Boga pogrzebać, nie pozwolić Mu na realne, żywe istnienie w życiu – wyliczał. Dalszą część rozważań ks. Tomasz oparł na „nieudanym zakończeniu” Ewangelii według św. Marka. Wyjaśnił, jak to się stało, że 16 rozdział w większości kodeksów kończy się na wersecie ósmym. – A to fatalne zakończenie, kobiety idą do grobu, widzą, co się stało, ale „nikomu nic nie mówią”. Koniec. Kropka. Nie ma zmartwychwstania – mówił. – To tylko pozorny brak happy endu. Bo Markowa relacja była ukierunkowana na objawienie, że Jezus jest Synem Bożym, co wyznał setnik w godzinę śmierci Pana. To była Ewangelia katechumenów, a oni, kiedy uwierzyli, że tak jest, że Jezus jest Bogiem, zanurzali się w wodach chrztu, żeby wyjść ze swego grobu do życia. Oni doświadczali i głosili żyjącego Pana – rozjaśniał wątpliwości. Eucharystia jedności to pomysł środowiska nowej ewangelizacji w Kłodzku. Msza św. zawsze kończy się adoracją Najświętszego Sakramentu z modlitwą o uzdrowienie. W Wałbrzychu o oprawę muzyczną modlitwy zadbał zespół Stowarzyszenia „Ludzie JP2” Więcej na: swidnica.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół