• facebook
  • rss
  • Metoda na pierwszaka

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 45/2015

    dodane 05.11.2015 00:00

    Duch wyprowadził ich na pustynię, żeby Ducha nabrali.

    Kudowa-Zdrój Czermna. 29 października, już po rekolekcjach, przy gościnnym stole ks. Romualda Brudnowskiego, siedzą alumni pierwszego roku i ich przełożeni. Wśród nich ks. Mirosław Rakoczy – ojciec duchowny.

    Jest lepiej

    Grupa właśnie wraca z wycieczki do Czech. Kilka dni spędzili w Polanicy-Zdroju w domu, w którym do niedawna mieścił się Domu Księży Emerytów, ale teraz należy do seminarium duchownego. To się zdarzyło po raz pierwszy: równolegle z rekolekcjami rozpoczynającymi rok formacji, a głoszonymi w Świdnicy, pierwszaki przeżywały rekolekcje ewangelizacyjne poza seminarium. Wprawdzie już dwa lata temu ks. Mirosław Rakoczy sprawdzał to rozwiązanie: kerygmat na sam początek, jednak wtedy zostali na miejscu. Mieli swój program, ale były też części wspólne z pozostałymi klerykami. Teraz miało być inaczej. I było. Lepiej

    Jest papiesko

    – Idąc za radą papieża Franciszka zaproponowałem alumnom rozpoczynającym formację do kapłaństwa rekolekcje ewangelizacyjne, bo tego potrzebujemy wszyscy – wyjaśnia swoją ideę świdnicki ojciec duchowny. – Kerygmat jest źródłem całej naszej aktywności i pobożności, dlatego warto co jakiś czas, otwierać się na jego przesłanie na nowo – radzi, już nie tylko klerykom. Kerygmat, czyli co? „Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, został pogrzebany, zmartwychwstał trzeciego dnia zgodnie z Pismem, i ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu” – tak wyraża sens Ewangelii św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian (15,3b-5).

    Jest przeżycie

    Pierwszy rok w seminarium to okazja do wyrównania poziomu intelektualnego i duchowego kandydatów do kapłaństwa. Dokumenty Kościoła zalecają poświęcenie całego roku wyłącznie temu zadaniu. I faktycznie – różne formuły roku wstępnego tu i ówdzie są wdrażane. Jednym z pierwszych pomysłów był Annus Propedeuticus w Henrykowie dla alumnów archidiecezji wrocławskiej. Tam jednak rok wstępny jest także pierwszym rokiem regularnych studiów. Gdzie indziej pierwsze miesiące w seminarium to rok zerowy: oddany wyłącznie duchowości. W Świdnicy nie ma różnic między pierwszakami a starszymi alumnami. Dlatego tak ważne są rekolekcje ewangelizacyjne – dają doświadczenie relacji z Panem.

    Jest świadectwo

    Głównym prowadzącym był ks. Mirosław Rakoczy, ale o wsparcie poprosił diakonów: Kamila Osieckiego i Krzysztofa Augustyna. – To był dobry pomysł, bo oni są niewiele starsi od rekolektantów, mówią do nich językiem bliższym codzienności. Świadectwo ich wiary było bardzo mocne – mówi ojciec duchowny. Przewodnikami poszczególnych etapów głoszenia Dobrej Nowiny były postaci biblijne: Nikodem, bogaty młodzieniec, cudzołożnica, Dobry Łotr, Zacheusz, Tomasz Apostoł, Samarytanka. – Na koniec wprowadziłem bohatera zbiorowego: pierwszą wspólnotę wierzących. Obraz uzupełniłem postacią Maryi (której życiorys ilustrowały kadry z „Pasji” Mela Gibsona) oraz świadectwami prowadzących – dodaje ks. Mirosław Rakoczy.

    Jest przyszłość

    Rekolekcje odbyły się pierwszy raz w takiej formule, ale wiadomo już, że nie po raz ostatni. – Podczas całorocznej pracy formacyjnej te rekolekcje będą stałym punktem odniesienia, będziemy ich treść pogłębiać, wprowadzać do codzienności, przekładać na język zdobywanej wiedzy i duchowego doświadczenia – zapowiada ojciec.

    Co się stało?

    Grzegorz Wołoch, 22 lata, Świebodzice – Pierwszy raz wziąłem udział w rekolekcjach ewangeliza-cyjnych. Odkryłem bliskość i przyjaźń Ducha Świętego. Przekonałem się, że Bóg w realny sposób może we mnie działać, a ostatniego dnia rekolekcji, kiedy doświadczyłem wylania Ducha Świętego i modlitwy wstawienniczej, otworzyłem się na wszystko, co dla mnie Pan przygotował. I już wiem, czym jest pokój i radość, jakie daje sam Jezus. Chcę więcej! I z tym wracam do seminarium. Wojciech Pawlina, 19 lat, Nowa Ruda – Był taki punkt programu, jak 20 minut adoracji Najświętszego Sakramentu – sam na sam z Panem Jezusem. Około 22.00 była moja kolej. Zanim wszedłem do kaplicy, zastanawiałem się, co ja Panu Jezusowi chcę powiedzieć. Kiedy wszedłem, kiedy byliśmy tak blisko w ten tajemniczy, sakramentalny sposób, nie było już żadnych wątpliwości. Oddałem Panu to, co mnie martwi, czego się boję na drodze ku kapłaństwu, ale też dziękowałem i otrzymałem coś bezcennego: pewność, że Pan jest mi wierny, Zawsze i wszędzie. Łukasz Pluta, 19 lat, Dzierżoniów – Przeżyłem już podobne rekolekcje w dusz-pasterstwie młodych, a mimo to przyjęcie kerygmatu na początku drogi do kapłaństwa dało mi nową radość, szczęście oraz pokój. Świadomie oddałem swój los w ręce Pana. Wewnętrzny spokój o swoją przyszłość w seminarium oraz szczęście – z tym wracam do Świdnicy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół