• facebook
  • rss
  • Sprawdzili się

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 47/2015

    dodane 19.11.2015 00:00

    Osiedle Młodych od dawna jest już osiedlem dojrzałych.podobnie jest z parafią.

    Wiedzą, czego chcą, znają się dobrze, oddali swoje życie tej wspólnocie – nawet ci, którzy w swoim kościele pojawiają się tylko do czasu do czasu.

    Całkiem u siebie

    Mają do dyspozycji największy kościół w regionie, a nawet dwa kościoły, bo oprócz głównego jest także ten, który od kilku lat jest lokalnym sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Niesamowita przestrzeń świątyni nie jest dla nich czymś anonimowym. Znają tu każdy metr ścian, położonych cegieł, wylanego betonu. Bliskie są im stacje Drogi Krzyżowej, ołtarz czy chrzcielnica. To jest ich; powstało dzięki ich pracy, pieniądzom i miłości do Boga, Jego Matki i następnych pokoleń. Kiedy zaczynali budowę swojego kościoła, byli w sile wieku. Dlatego ich osiedle nazywa się osiedlem Młodych. Dzisiaj, po 30 latach od zaistnienia parafii, wszystko jest o te lata starsze: i mury, i ci, którzy je wznosili. – To uczucie znane tylko tym, którzy mają nową świątynię, którą budowali swoim zaangażowaniem, potem i groszem – zapewnia Kazimierz Stachoń, kościelny. – Jest jeszcze jedno – my, którzy znamy się z coniedzielnych spotkań na Mszy św., a jest nas 23 proc. mieszkańców osiedla, pielęg- nujemy szczególną więź, którą zadzierzgnęliśmy w trakcie wznoszenia murów. Łączą nas bowiem przepracowane godziny, tony przerzuconych materiałów budowlanych i nieprzespane noce troski o to, co dalej – podkreśla. – Ale to nie tylko to – wtrąca Anna Iwancz z grupy charytatywnej.

    Miłosierdzie w praktyce

    Chce opowiedzieć o tym, co wznosili równolegle z murami: Kościół świadectwa wiary, dzieł miłosierdzia i posługi miłości. – To ogromna zasługa naszego długoletniego proboszcza, ks. infułata Kazimierza Jandziszaka, kapłana, który widział Kościół w całej głębi i potrafił nas do tej wizji przekonać i zorganizować – zapewnia, po czym zaczyna wymieniać długą listę grup i inicjatyw parafialnych (jest ich pewnie ze 30). Na szczególną uwagę zasługuje 18 nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. Pierwsi z nich byli jednocześnie pierwszymi w ówczesnej archidiecezji wrocławskiej. Dzisiaj to dojrzali panowie, na których mogą liczyć nie tylko chorzy, którzy w każdą niedzielę przyjmują Komunię św. z ich rąk, ale także proboszcz czy kościelny w pracach związanych z życiem parafialnym i liturgicznym. Drugą grupą jest Odnowa w Duchu Świętym – aktywna, liczna i zauważalna także przez niedzielnych katolików. Jest też wierna modlitewna straż Żywego Różańca, z rzadką w diecezji różą męską. I oczywiście grupa charytatywna, której praca owocuje setkami paczek świątecznych dwa razy w roku dla potrzebujących i codziennymi kilkunastoma obiadami dla dzieci.

    wciąż Wzorowo

    Słowem: ludzie wymagający od siebie i od swoich duszpasterzy. Ludzie, którzy przyzwyczaili się, że u nich wszystko jest wzorcowe: liturgia, śpiew, kancelaria czy homilie. Jest ich sporo, ale pewnie mniej niż tych jedynie niedzielnych katolików i jeszcze mniej niż tych, którym wystarczy wiara jako wyraz tradycji świątecznej i znak kultury. Co dalej? Dojrzałe pokolenie zacznie odchodzić do historii, pewnie zmiana proboszcza uzmysłowiła im to bardzo mocno, na ich miejsce przyjdą młodzi. Osiedle Młodych zacznie znowu określać stan faktyczny. – Czy jednak będą potrafili pokochać ten kościół i tę wspólnotę tak jak my? – pytają seniorzy. – Niekoniecznie, a może nawet niemożliwe. Niemniej musimy modlić się, żeby nasze wnuki odkryły swój sposób na miłość do Boga, Kościoła i siebie nawzajem – dodają.

    Zapraszamy na Msze św.

    Msze św. w dni powszednie: 7.00 i 18.30 Msze św. w niedziele: 7.00, 8.00, 9.30, 11.00, 12.30, 18.00 Codziennie Koronka o 15.00 (sanktuarium) Nowenna do MB Nieustającej Pomocy: środa o 18.00 Adres strony: www.krolowapolski.swidnica.pl

    Zdaniem proboszcza

    – Przyznaję się, że po dwóch latach wciąż nie wszedłem jeszcze tak na sto procent w tę wspólnotę. Co gorsza, obawiam się, że nigdy nie będzie to możliwe. Czemu? Bo jest ona zbyt liczna, żeby znać każdego z imienia i nazwiska. A tak było w parafiach, w których pracowałem do tej pory. Tutaj, przy ponad 15 000 zameldowanych, a nawet ponad 3500 chodzących do kościoła, jest to właściwie niemożliwe. Niemniej nie zmienia to faktu, że odkrywam wiele dobra, błogosławieństwa i opatrzności w tym, że mogę służyć tej wspólnocie. Co ważne, pracuję w dobrym składzie – zarówno współpracowników duchownych, jak i świeckich. To ogromna pomoc, bo przy tak licznej parafii bez nich nic by się nie udało. Cieszę się także z obecności wśród nas księdza infułata, mojego czcigodnego poprzednika. Jego obecność jest cennym znakiem kontynuacji linii duszpasterskiej, nawet jeśli trzeba było wprowadzić jakieś korekty czy zmiany w szczegółowych sytuacjach. Nowy, konsekrowany kościół domaga się wciąż następnych inwestycji, o tym też nie wolno zapomnieć (kolejna partia ławek, cyfrowe nagłośnienie, ogrodzenie z prawdziwego zdarzenia), na szczęście parafianie są przyzwyczajeni do ofiarności, to piękna i szlachetna cecha mieszkańców osiedla Młodych. Podziwiam ich za to i bardzo cenię. Ufam, że pomimo kryzysu, który dotyka młode pokolenie, świadectwo naszej pracy, wiary i miłości pozwoli im odkryć drogę ewangelicznego życia w Kościele. Tylko wtedy nasza przyszłość dopełni naszą teraźniejszość. ks. Rafał Kozłowski Rocznik 1960, 30 lat po święceniach. Prałat. Współpracuje z ks. Wojciechem Drabem, ks. Krzysztofem Wereskim, ks. Danielem Kapłonem i ks. Marcinem Mazurem oraz z rezydentami: ks. inf. Kazimierzem Jandziszakiem i ks. Januszem Michalewskim.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół