• facebook
  • rss
  • Akt ludzi wiary

    dodane 26.11.2015 00:00

    O kard. Bolesławie Kominku, pierwszych oklaskach w katedrze i partnerstwie polsko-niemieckim mówi biskup świdnicki Ignacy Dec.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Do niedawna pomijało się rolę listu biskupów polskich do biskupów niemieckich w budowaniu zjednoczonej Europy, dzisiaj szykujemy konferencję, wystawy, powstają o tym filmy. Skąd taka zmiana?

    Bp Ignacy Dec: Wszytko dlatego, że 18 listopada tego roku minęła 50. rocznica przekazania tego słynnego listu. Złoty jubileusz tego faktu jest okazją, by ukazać ważność gestu w dziele zbliżenia i pojednania narodów polskiego i niemieckiego po okropnościach II wojny światowej. Przypomnę, że także 40. rocznica tego wydarzenia była zauważona – podczas 333. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, jakie odbyło się we Wrocławiu od 22 do 24 września 2005 r. Była wówczas także delegacja Episkopatu Niemiec. Treść tego listu, ze słowami: „udzielamy przebaczenia i prosimy o nie”, otwarła drogę do dialogu i do pewnego wzajemnego zbliżenia między narodami polskim i niemieckim. Jest też pretekstem do przypomnienia Europie, jakie są korzenie także unijnej historii – wszystko wzięło się z wartości ewangelicznych i wizjonerskich aktów ludzi wiary.

    Wśród ojców założycieli zjednoczonej Europy dzisiaj coraz odważniej wymienia się kard. Bolesława Kominka, hierarchę bliskiego Księdzu Biskupowi.

    To on był biskupem podczas mojej drogi do kapłaństwa. Z jego rąk przyjąłem 21 czerwca 1969 r. w katedrze wrocławskiej święcenia kapłańskie i on mnie wysłał na studia specjalistyczne z filozofii na KUL. Nie mam wątpliwości, że historia życia późniejszego metropolity wrocławskiego przygotowała go do tych wizjonerskich aktów. Przypomnijmy tylko kilka z nich. Był najstarszym z dziewięciorga dzieci w górniczej rodzinie Franciszka i Katarzyny, którzy dali swoim dzieciom nie tylko katolickie, ale i patriotyczne wychowanie. Po święceniach kapłańskich studiował filozofię i nauki społeczne w Instytucie Katolickim w Paryżu. Podczas II wojny światowej mieszkał na Górnym Śląsku i tam wspierał charytatywnie polskich patriotów, jeńców i więźniów obozów koncentracyjnych. Po wojnie był więziony przez polskich komunistów, prześladowany i szykanowany. Został usunięty z Uniwersytetu Jagiellońskiego, a na biskupa był wyświęcany potajemnie, bo władze PRL sprzeciwiły się jego nominacji. Bp Kominek był uczestnikiem Soboru Watykańskiego II. Oto garść najważniejszych wydarzeń z życia z okresu do ogłoszenia listu.

    Jak ówczesny abp Kominek znosił szykany ze strony władzy po ogłoszeniu listu?

    Chcę wspomnieć 6 lutego 1966 roku. Tego dnia zaplanowano we Wrocławiu publiczne wystąpienie ks. arcybiskupa w sprawie bardzo krytykowanego przez władze komunistyczne listu. Wystąpienie miało miejsce w katedrze wrocławskiej. Stałem podczas tego kazania w prawej nawie bocznej, niedaleko wejścia do zakrystii. W pewnym momencie, w drugiej części swojego wystąpienia, ks. arcybiskup podniósł głos i powiedział mniej więcej takie słowa: „Kto walczy z orędziem o pojednaniu narodu polskiego z narodem niemieckim, ten uderza w twarz polską rację stanu”. Po tych słowach w katedrze i na zewnątrz katedry zerwała się burza oklasków. Wszyscy byli ogromnie zaskoczeni tą reakcją, na czele z kaznodzieją, bowiem w tym czasie nigdy w kościołach się nie klaskało. To było pierwsze zwycięstwo metropolity po listopadowym orędziu. Ogromnie wzrósł jego prestiż w polskim episkopacie.

    Ta deklaracja z 1965 roku sprawiła, że Kościół niemiecki bardzo zaangażował się w niesienie pomocy Polakom podczas stanu wojennego w Polsce. Mamy tego świadomość? Potrafimy to wszystko ze sobą łączyć?

    Z pewnością owa pomoc, okazywana nam w czasie stanu wojennego, może być odczytana jako znak zbliżania się naszych narodów, ale trzeba pamiętać, że płynęła ona także z innych krajów, np. Francji, Holandii, Włoch.

    Widmo rewizjonizmu niemieckiego, którym straszył komunizm przez lata, odeszło, ale mówi się dzisiaj o niemieckim kolonializmie gospodarczym. Nie będzie to przeszkadzać naszym relacjom?

    Myślę, że po ostatnich zmianach w polskim parlamencie i rządzie nasze relacje z Niemcami będą się układać bardziej na zasadach partnerskich. Jest prawdą, że nasza gospodarka w stosunku do niemieckiej jest o wiele słabsza, co nie może jednak oznaczać, że będziemy jakby „na sznurku” państw mocniejszych od nas gospodarczo. Błędem polskich władz w ostatnim 25-leciu było prowadzenie „dzikiej” prywatyzacji, co doprowadziło do upadku wielu zakładów przemysłowcy i przedsiębiorstw, co z kolei spowodowało powstanie ogromnego bezrobocia i emigrację zwłaszcza młodego pokolenia z naszego kraju. Trzeba będzie to naprawić.

    My tutaj, na zachodzie Polski, czerpiemy wiele ze spuścizny kultury pruskiej i niemieckiej. Oswoiliśmy już dziejowe losy naszej małej ojczyzny?

    Na decyzję o przesunięciu Polski ze wschodu na zachód nie mieliśmy wpływu, nie byliśmy jej autorem, to jasne. To przesunięcie było bolesne zarówno dla Polaków, jak i Niemców. Jest rzeczą oczywistą, że będąc mieszkańcami Ziem Zachodnich, winniśmy szanować przeszłość niemiecką tych ziem i budować przyszłość także na tym dorobku kulturowym, który tutaj zastaliśmy.

    Konferencja w Książu – jak zachęciłby Ksiądz Biskup do udziału w niej?

    Na zaplanowaną na 5 grudnia w Zamku Książ sesję wysłaliśmy ponad 200 zaproszeń do różnych osób i instytucji. To nie jest wydarzenie konkurencyjne dla wrocławskich obchodów jubileuszu orędzia. Nasza sesja będzie się odznaczać dwoma głównymi przymiotami: po pierwsze będzie w dużej mierze oparta na świadectwie bezpośrednich świadków tamtego czasu, współpracujących z kard. Kominkiem, po drugie nasza konferencja nie będzie jedynie powrotem do przeszłości, ale postaramy się pokazać wartość tego orędzia dla przyszłości. Chociażby z tego tytułu warto w niej wziąć udział.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół