• facebook
  • rss
  • Zasady obowiązują

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 48/2015

    dodane 26.11.2015 00:00

    Z Watykanu sygnał jest jednoznaczny: lepiej, dłużej i solidniej trzeba pracować z narzeczonymi.

    Od czterech lat w diecezji obowiązuje dokument, który określa zasady przygotowania narzeczonych do małżeństwa. – Dla wielu jest on fikcją – mówią doradcy życia rodzinnego.

    Lista nadużyć

    21 listopada połowa z czynnych w diecezji doradców życia rodzinnego wzięła udział w spotkaniu formacyjnym. Mieli okazję opowiedzieć o tym, co dzieje się w terenie z zasadami, które wypracowali sami księża, a które zaakceptował i ogłosił bp Ignacy Dec.

    – Stawianie się ponad diecezjalne prawo nie tylko komplikuje naszą posługę, ale gorszy. Jeżeli w jednej parafii ksiądz mówi wprost: po co wam te nauki, to w drugiej ludzie dziwią się, że mają brać udział w przygotowaniu – podają przykład.

    – Są dziekani, którzy nie mają pojęcia, jak ten program jest pomyślany. Nie wiedzą, że narzeczeni powinni mieć indeksy, że jest książka dla nich, że jest podręcznik dla prowadzących, w którym programowe katechezy są opracowane – dorzucają rozgoryczeni doradcy ŻR. Lista duszpasterskich nadużyć w tym temacie jest całkiem długa, a skala problemu zasmuca.

    Program gotowy

    W diecezji obowiązuje program, który zakłada przepracowanie z narzeczonymi ośmiu tematów (w cyklu czterech lub ośmiu spotkań). Poruszane są kwestie związane z sakramentem małżeństwa, jego wymiarem kościelnym, liturgicznym oraz osobistym i rodzinnym. Cztery tematy powinni prowadzić księża, pozostałe doradcy lub psycholodzy. – Są rejony, w których z zasady, wbrew wyraźnym regułom, odsyła się narzeczonych na weekendowe kursy – mówią doradcy. – To kpina, choćby z tego powodu, że podczas takiego „zaliczenia” nie tylko nie ma czasu na przemyślenie sprawy, ale nie ma też obowiązkowych spotkań indywidualnych związanych z nauką naturalnych metod planowania rodziny – skarżą się. – Wygląda na to, że sami księża nie wierzą w to, co Kościół głosi w kwestii teologii ciała.

    Jest i wzorcowo

    Jest też dobrze, nawet wzorcowo. Przykłady? Dekanat strzegomski, bolkowski, Wałbrzych-Północ czy dekanaty świdnickie. – Lubię tu przyjeżdżać, bo nie tylko mogę się wypłakać na kapłańską ignorancję, ale też budować się przykładami z innych rejonów diecezji, gdzie księża rozumieją, cenią i wspierają naszą pracę oraz stoją na straży godności sakramentu małżeństwa – mówi jedna z doradczyń. – Bo nie mam wątpliwości, że ksiądz, który „zalicza” narzeczonym byle co, byle jak i byle gdzie, okazuje nie tylko brak szacunku wobec biskupa, ale także niewiarę w sakrament małżeństwa, bo przecież równocześnie przygotowuje do Komunii św., spowiedzi czy bierzmowania i w tych wypadkach jest to dla niego ważne – argumentuje.

    Porządek uczuć

    Sprawy organizacyjne to tylko jeden z wątków dnia formacyjnego. – Temat uczuć poruszony na sobotnim spotkaniu w opinii doradców był bardzo trafiony – mówi Barbara Nowak, która ze swoim mężem Józefem koordynuje pracę doradców w diecezji. – Cieszę się, że każdy wyszedł z tego spotkania z wieloma przemyśleniami. Mnie osobiście zależy na budowaniu wspólnoty pomiędzy doradcami, bo przyjaźń, jaka umacnia się na takich spotkaniach między nami, dodaje sił i jest wsparciem. Nasz gość, doktor Wiesława Stefan powiedziała, że gdy nasz własny dom jest zapleczem i mamy poukładane sprawy osobiste, wtedy mamy siłę do pracy w poradni. Żeby nasze powołanie i wybór do tej pracy nie wypaliły się, należy dotykać uczuć, nazywać je, porządkować i pracować nad nimi. Ważne więc są rozmowy pomiędzy doradcami oraz kapłanami, którzy nas rozumieją, którym sprawa sakramentalnej miłości leży na sercu, tak jak chcą tego nasz biskup Ignacy i papież Franciszek – tłumaczyła.

    Kolejne spotkanie zaplanowano na 27 lutego przyszłego roku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół