• facebook
  • rss
  • Leży jak ulał

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 51-52/2015

    dodane 17.12.2015 00:00

    Przymiarki, modlitwa i wielkie emocje – i wreszcie jest! Dzień obłóczyn.

    Spraw, aby z dnia na dzień upodobniali się do Twojego Syna. Pomnażaj w nich, miłosierny Panie, miłość do wszystkich ludzi, zwłaszcza biednych i nieszczęśliwych – modlił się bp Ignacy Dec w intencji alumnów roku trzeciego, w dniu obłóczyn. 8 grudnia katedra wypełniła się rodzinami, przyjaciółmi, kolegami, znajomymi 13 kleryków, którzy przyjęli strój duchowny: sutannę, biret i komżę.

    – Przygotowywaliśmy się do tego dnia od dawna. Kilka miesięcy temu trzeba było pójść do krawca, w sierpniu odbyliśmy pieszą pielgrzymkę na Górę Igliczną, do MB Przyczyny naszej radości. Dziewięć dni temu rozpoczęliśmy nowennę ku czci Niepokalanej – wylicza Michał Pietraszek, senior roku. Ale to nie wszystko, alumni dołączyli do tych wspólnotowych, także swoje prywatne modlitwy. – Ja od trzech tygodni przygotowywałem się do aktu zawierzenia się Maryi w macierzyńską niewolę miłości, według nabożeństwa zalecanego przez św. Ludwika Grignion de Montfort – zdradza Michał. Na drodze do kapłaństwa znak stroju duchownego jest bardzo ceniony przez kandydatów do święceń. To także mocne przeżycie dla rodziny i przyjaciół. – Wiem, że nie jest jeszcze księdzem, ale ta zmiana jest piorunująca – mówi Dominika o swoim koledze z kamienicy. Jednak dla starszych osób założenie przez wnuka stroju duchownego to już właściwie jak wyświęcenie go na księdza. Pokazuje to, jak ważnym znakiem jest strój duchowny. Biskup przyznał w homilii, że obecnie pierwszym zadaniem stroju duchownego jest ewangelizacja, wskazywanie na inny świat, inne wartości niż te, które rządzą doczesnością. – Dlatego tak ważne jest, by sutannę nosić, by nas było widać – tłumaczył i apelował do obecnych w katedrze księży. Drugim powodem, dla którego warto sutannę nosić, jest pomoc w walce z pokusami. Obłóczyny to także okazja do wspominania przez księży własnego 8 grudnia. Nie dziwi więc, że biskup przypomniał o swoich, nietypowych obłóczynach. – Zabierali nas do wojska, dlatego mieliśmy przyspieszone obłóczyny. Szybko zamieniłem sutannę na mundur – dzielił się wspomnieniami. – Gdy założyłem sutannę poczułem natychmiast, że to jest to! – przyznaje Michał Pietraszek. – Teraz chciałbym dochować wierności temu strojowi, nie tylko przez noszenie go, ale także przez pracę nad sobą, żebym ja sam był tym, kogo we mnie widzą.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół