Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Bóg na serio

Chcąc nie chcąc, przymierzają się do kapłaństwa. Niektórym pasuje, inni mają pewność – to nie dla mnie!

Większość przyszłych księży nie może się doczekać tych rekolekcji. Przyjeżdżają, żeby z roku na rok kosztować życia, które wybrali. Zaczynają, gdy kończą 15 lat.

Debiutanci w sutannach

„Cieszymy się bardzo z twojego przybycia na rekolekcje do naszego seminarium” – tak zaczynała się ulotka z programem trzech dni w seminarium – od 5 do 7 lutego. Wprawdzie to środek ferii, ale  51 chłopaków nie miało wątpliwości, że warto spędzić czas razem z klerykami. – Jestem tu pierwszy raz, proboszcz zaproponował mi udział. Przyjechałem i mam pewność, że to bardzo dobra decyzja. Przede wszystkim ze względu na bezpośredni kontakt z klerykami. Byłem tu kiedyś z wycieczką, ale to coś zupełnie innego – przekonuje Filip Domagała ze Ścinawki Średniej. Chłopcy byli podzieleni na mniejsze grupy, którymi opiekowali się klerycy – dziesiętnicy. Oni przede wszystkim byli wizytówką seminarium. Spędzali najwięcej czasu z chłopakami, byli ich przewodnikami po seminaryjnym życiu. Ponieważ rekolekcje organizuje rok trzeci, alumni mają pierwszą duszpasterską okazję wejść w rolę poważnych kandydatów do kapłaństwa – całkiem niedawno bowiem założono im sutanny i wreszcie jak księża wyglądają. – I tego słuchali najbardziej, gdy dawaliśmy świadectwo swojej wiary i miłości do Kościoła – zauważa Przemek Faruń, kleryk.

Kleryk osobisty

– Sam byłem kiedyś na takich rekolekcjach, to pomaga zrozumieć z jakimi oczekiwaniami przyjeżdżają tutaj chłopcy – mówi Tomasz Kowalczuk, kleryk. – Wiem np., jak bardzo potrzebny jest kontakt z dziesiętnikiem. Szczególnie dla tych mniej odważnych. Dziesiętnik jest „osobistym” klerykiem, do którego „ma się prawo” – mówi. Adrian Fajkowski zauważa, że wielu uczestników znalazło się w seminarium z polecenia „służbowego” proboszcza albo dlatego, że są w szkole ceremoniarza, której regulamin zobowiązuje do udziału w tym spotkaniu. – Cieszyło nas jednak bardzo, gdy z godziny na godzinę ci, którzy byli tu z obowiązku, zaczynali cenić sobie ten czas. To było widać po ich zaangażowaniu w kolejne punkty programu – mówi. – Mnie uderzyło, jak wielu było w kaplicy poza godzinami wspólnych nabożeństw – zauważa Przemek Faruń, który sam nigdy nie wziął udziału w takich rekolekcjach. – To mi naprawdę zaimponowało, także ich żywy udział w liturgii.

Alumnami zostaną

– Wybraliśmy temat miłosierdzia, bo trudno o inny w takim czasie – mówi ks. Krzysztof Iwaniszyn, diecezjalny duszpasterz powołań i ojciec duchowny w seminarium. – Dla wielu chłopaków udział w naszych rekolekcjach to radość budowania jedności z Kościołem, okazja do posłuchania dobrych konferencji (ks. Tomasz Federkiewicz pt. „Nie znajdzie ludzkość spokoju, dopóki nie zwróci się do mojego miłosierdzia”, ks. Mirosław Rakoczy pt. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”) oraz uwielbiania Boga w niecodzienny sposób bo z zespołem Effatha – wylicza. Ojca duchownego cieszy także duża liczba spowiedzi. – To potwierdzenie, że przyjechali bardziej dojrzali, że to chłopcy, którzy traktują wiarę jako coś poważnego – dodaje i wspomina o jeszcze jednym: sporej liczbie rozmów indywidualnych. – Kwestia ważna dla wielu, to metoda rozeznawania powołania, pytali też o odpowiedzialność i celibat – widać, że boją się niecodziennych wyzwań. Miałem też rozmowę na temat ojcostwa duchowego. Tydzień wcześniej w domu zakonnym Misjonarek Krwi Chrystusa w Wilkanowie odbyły się rekolekcje powołaniowe dla dziewcząt. Poprowadzili je ks. Krzysztof Iwaniszyn i s. Kinga Zielińska, jadwiżanka pracująca w seminarium.

Same korzyści

Filip Domagała, 15 lat, Ścinawka Średnia – Chcę być księdzem, myślę, że to moje powołanie, tak to dzisiaj widzę. Przyjechałem do seminarium, żeby przyjrzeć się z bliska, co mnie czeka. Dobry czas – te rekolekcje. Liczę na to, że będę mógł utrzymywać kontakt z klerykami. Grzegorz Pantol, 19 lat, Szczawno-Zdrój – Jestem tu po raz czwarty, chcę zostać aktorem, nie księdzem. Chcę też założyć rodzinę. Przyjeżdżam jednak, bo to dobry czas oderwania się od codziennych zajęć. Taka pustynia w mieście – na niej łatwiej spotykam Boga. Piotr Olejnik, 15 lat, Bielawa – Z parafii jestem tylko ja, wysłał mnie mój proboszcz, ks. Krzysztof Pełech. Jestem tu pierwszy raz, podoba mi się bardzo to, że jesteśmy wierzący i nie krępujemy się o tym mówić i to okazywać. I jeszcze liturgia – świetnie przygotowana. Karol Kundziarz, 19 lat, Strzelce Świdnickie – Nie liczę już nawet, ile razy byłem na tych rekolekcjach. W tym roku klasa maturalna, wewnętrzne rozterki a może nawet walka – co roku jest tu inaczej, bo ja inny przyjeżdżam. I zawsze bardzo owocnie – sprawdziłem.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy