• facebook
  • rss
  • Miłość z certyfikatem autentyczności

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 11/2016

    dodane 10.03.2016 00:00

    Można wiele opowiadać o drodze do Boga i wspaniałych rzeczach, jakie on nam chce dać. Nikt tak nie przekona innych jak ci, którzy tę trudną drogę już przeszli.

    W rekolekcjach dla gimnazjów i szkół średnich w Bielawie udział wzięło ok. 500 osób. W ubiegłym roku gościli tam Dobromił Makowski, Patrycja Hurlak i chłopcy ze wspólnoty Cenacolo. – Widzę po tamtych spotkaniach, które prowadzili świeccy ewangelizatorzy, ilu moich uczniów wróciło do Kościoła – wyjaśnia ks. Łukasz Bankowski, współorganizator obecnych rekolekcji w Bielawie. – Przychodzą teraz na Msze św., starają się żyć według bożych zasad. Myślę, że i tym razem będzie podobnie. W tym roku do młodzieży mówili: Jacek „Heres” Zajkowski i Piotr Zalewski z grupy „Wyrwani z niewoli” oraz państwo Iga i Konrad Grzybowscy.

    Wyrwani śmierci

    Jacek „Heres” Zajkowski tworzy muzykę rap. Jego ostatnia płyta „Prawda Was wyzwoli” otrzymała nagrodę główną Feniks 2015 w kategorii muzyka chrześcijańska. Jacek wraz z Piotrem Zalewskim jeżdżą od kilku lat po Polsce, ewangelizując i dając świadectwo swojego życia. Opracowali autorski program profilaktyczny, grają koncerty, dzielą się niezwykłymi historiami, których doświadczyli. Co roku trafiają do tysięcy ludzi. – Świadczymy o Jezusie, który wyrwał nas ze śmierci do życia i to całkiem dosłownie – mówią chłopcy z grupy „Wyrwani z niewoli”. – Nasze życie totalnie rozwaliło się. Mając rany i braki z dzieciństwa, na ślepo szukaliśmy jakich autorytetów. No i pojawili się koledzy, którzy nas pociągnęli. Mogłem zaistnieć, być kimś ważnym. To było coś, czego wcześniej nie miałem. Ale razem z tym przyszły narkotyki i inne pułapki. To każdego z nas doprowadziło do upadku. W Piśmie Świętym grzech jest równoznaczny ze śmiercią. To była autentyczna śmierć duchowa. Totalne upodlenie, pustka i w końcu myśli samobójcze. Nagle w tym wszystkim nastąpił przełom.

    Sakrament

    – Tym przełomem było staniecie w prawdzie do spowiedzi świętej – wyznaje Piotr Zalewski. – W najgorszym momencie życia dałem sobie pomóc. Rzutem na taśmę wjechałem do konfesjonału. Otworzyłem się, przedstawiłem kapłanowi swoje rany i usłyszałem słowa „Ja odpuszczam tobie grzechy, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Zdaniem Piotra to był ten moment, w którym Bóg wkroczył w jego życie. Zaczęło się ono diametralnie zmieniać, a ta dobra zmiana trwa już ponad siedem lat. – Dzisiaj nasze życie jest niezwykłe – dodaje Piotr. – Przemawiamy do tysięcy ludzi. Powstaje muzyka, którą zajmuje się Jacek. Napisałem książkę „Wyrwani z niewoli”, choć kiedyś nie zdałem polskiego. Udało się mi skończyć szkołę, teraz kończę zaocznie studia. Każdy z nas poznał dziewczynę, przygotowujemy się do sakramentu małżeństwa. Zdecydowaliśmy, że do ślubu będziemy żyli w czystości. Takie świadectwo przekonuje tłumy młodych ludzi, którzy czasem z przymusu, czasem z obojętnością, przychodzą na rekolekcje szkolne.

    Omamieni podróbkami

    – Czy to na katechezie, czy w kościele, kiedy podaję przykłady z życia, młodzież nierzadko myśli „on musi tak mówić” – wyjaśnia ks. Łukasz Bankowski. – Kiedy to samo mówią niemalże ich rówieśnicy, ginie jakaś bariera, różnica. Młodzież bardziej się zastanawia nad tym, co oni mówią. To nie jest oczywiście tak, że oni nam nie ufają, ale nie zawsze jesteśmy w stanie ich przekonać. Dlatego bardzo potrzebni są świeccy ewangelizatorzy. Oni przygotowują nam grunt. Otwierają serca. Reszta dzieje się podczas spowiedzi. – Kapłani są bardzo ważni – przekonuje Piotr. – To przez nich Bóg działa w sakramentach. To Bóg daje siłę i to On zawsze wyciąga rękę. My szukaliśmy szczęścia. Tylko okazało się, że źle szukaliśmy. Świat przyszedł z ofertą podróbek szczęścia i miłości. Narkotyki, pornografia i wszystkie inne rzeczy. Ilekroć tego próbowałem, tyle razy byłem coraz bardziej poraniony. To jak z lekiem przeciwbólowym. Koi ból na chwilę, ale nie leczy choroby. Nie można go ciągle stosować, bo w końcu się umrze. I ja bym umarł, gdybym nie trafił do konfesjonału. Tam znalazłem miłość z certyfikatem autentyczności. Miłość z krzyża, która daje prawdziwą wolność.

    Już znam drogę

    – Po rozwodzie rodziców jeszcze jako dziecko musiałam wybierać, z kim mam być, z tatą czy mamą – mówi Zofia Okołowicz, wolontariuszka ŚDM i uczestniczka bielawskich rekolekcji. – Świadectwo Piotrka i Jacka bardzo mi pomogło. Już wiem, jakimi wartościami się kierować i co teraz mam robić. Wiem, że muszę pojednać się z mamą, choć będzie to bardzo trudne, bo przez ostatnie lata prawie każde nasze spotkanie kończyło się kłótnią. Piotrek i Jacek pokazali, jaką drogę sami przeszli do przemiany, więc chyba ja też mogę to zrobić. Chcę być świadkiem św. Jana Pawła II. Urodziłam się w trakcie jego pontyfikatu i bardzo cenię to, co zrobił i jak żył. Iga i Konrad Grzybowscy, zajmują się fundacją „Ster na miłość”. Opowiadali dzieciom i młodzieży o normalnych rodzinach i domach. – Oni mieli to szczęście, że wychowywali się w porządnych katolickich rodzinach – wyjaśnia ks. Łukasz Bankowski. – Opowiadali o tym, jak wyglądało ich wychowanie w wierze, jak ono pomogło im podczas narzeczeństwa i teraz w małżeństwie. To zestawienie raperów i małżonków jest celowe. Chodzi o to, by po kolejnych rekolekcjach, w których ludzie dają świadectwo, jak Bóg wyrwał ich z totalnego upodlenia, młodzież nie pomyślała, że tylko tak można dojść do Boga. Nie. To tamte sytuacje są całkiem wyjątkowe. Bóg chce do nas przychodzić w kochających się rodzinach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół