• facebook
  • rss
  • Najpiękniejsze chwile roku

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 13/2016

    dodane 24.03.2016 00:00

    Rozmaite pokazy świątecznych zwyczajów i jarmarki organizowane są już właściwie w każdej gminie. Ludzie chętnie wracają do tradycji.

    Na Dolnym Śląsku, gdzie po drugiej wojnie światowej ludność praktycznie w całości została wymieniona, przez długie dziesięciolecia komunizmu władza dbała, by mieszkańcy zapomnieli o swych korzeniach. Tak było łatwiej budować nowe społeczeństwo. Od kilku lat widać jednak, że to, co było tłumione, wróciło ze zwielokrotnioną siłą. Ludzie są wprost głodni tradycji.

    Organizowane są pokazy, spotkania, konkursy, prezentacje. 17 marca w Centrum Kultury i Turystyki w Walimiu odbył się jeden z takich konkursów zatytułowany Wielkanocne Tradycje Kulinarne w Górach Sowich. W tym roku już po raz piąty wyłoniono „Mistrza Jaja”. Wszystko to odbywało się w pięknym wielkanocnym klimacie. Wielkanocne Tradycje Kulinarne rozpoczęły występy artystyczne dzieci i młodzieży z Zespołu Szkół im. Polskich Noblistów w Walimiu. Następnie swój kunszt wokalny przedstawił zespół Kądziołeczka z Lutomi Dolnej. Na zakończenie była degustacja potraw wielkanocnych oraz możliwość podziwiania rękodzieła lokalnych twórców. – My, starsi, wracamy do tego, co było dla nas piękne w dzieciństwie – mówi Adam Hausman, wójt gminy Walim. – Wielkanocny czas przynosi jedne z tych najpiękniejszych chwil w roku. Tradycja, jaką pamiętam, to coś, co możemy przekazać naszym dzieciom. Jestem przekonany, że za 20–30 lat oni będą tak zaangażowani w pielęgnowanie tradycji jak my dzisiaj. W tym roku do konkursu przystąpiło dziewięciu uczestników z gminy Walim, którzy przygotowali 18 potraw. Stoły zostały suto zastawione wielkanocnymi potrawami – jajami w różnym wydaniu, pasztetami, wypiekami, drobiem faszerowanym. Nie zabrakło miejscowych rękodzielników. Jury oceniało sposób prezentacji potraw, walory smakowe oraz dekorację stołu. Pierwsze miejsce i tytuł „Mistrza Jaja” otrzymała Stanisława Ryl z Zagórza Śląskiego za zupę świąteczno-śniadaniową, drugie miejsce – Helena Słojewska za babeczki wielkanocne, a trzecie – Jacek Frątczak z Michałkowej za gruszkę wielkanocną. Na Dolnym Śląsku próżno szukać dominującej tradycji. Wszystko się przenika i miesza. – Tu są ludzie z różnych części Polski i nie możemy mówić o jakiejś regionalności – tłumaczy Hausman. – To jednak powoli się klaruje i myślę, że za kilkanaście lat będziemy już mieli coś, co nas wyróżnia i jest tylko nasze.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół