• facebook
  • rss
  • Po treningu

    ks. Roman Tomaszczuk


    |

    Gość Świdnicki 20/2016

    dodane 12.05.2016 00:00

    Mają dokładnie po 24 lata. Właśnie 
zostali najmłodszymi duchownymi w diecezji. Wyświęceni dla służby ludziom, Eucharystii i Słowu.

    Jest ich pięciu. Każdego zapytaliśmy o to samo: o owoce praktyki duszpasterskiej – pierwszej, jaką mają za sobą (z września minionego roku), o najważniejszą dla nich przypowieść i o rozumienie służby. Oto, co zdecydowali się wyznać. 


    Ćwiczenia
w parafii


    Łukasz Basisty. Praktykę odbył w parafii pw. św. Katarzyny w Nowej Rudzie-Słupcu. – Najważniejsza była praktyka w szkole. Bardzo interesujące przeżycie, bo jeszcze nie tak dawno stałem po tej drugiej stronie biurka. Katecheza w szkole to szansa na sprawdzenie swoich umiejętności przekazywania wiary i wiedzy religijnej – relacjonuje. Wspomina, że cieszy się z nowych kapłańskich znajomości. – Poznałem nowy styl pracy, nowe metody. Całe życie wychowywałem się w jednej parafii, przy jednym księdzu proboszczu, więc takie spotkanie pomogło mi rozszerzyć mój obraz kapłaństwa, spojrzeć na nie z innej perspektywy – mówi. 
Gniewomir Flis. Wrzesień 2015 roku spędził w parafii pw. Maryi Matki Kościoła w Dzierżoniowie. – Tam poczułem się – uwaga! – jak duszpasterz i członek wspólnoty kapłańskiej tej parafii – zaczyna. – Ponieważ od dawna plebania mojej rodzinnej parafii to mój drugi dom i mam dobry kontakt z duszpasterzami, to i na plebanii w Dzierżoniowie czułem się jak u siebie – mówi. – Przekonałem się, jak bardzo ludzie nas potrzebują i kochają, jak różnie to wyrażają – zaznacza, a gdy wspomina kapłanów, nie kryje uznania i szacunku wobec tych, których spotkał. – Ksiądz proboszcz nauczył mnie odpoczynku. Zawsze myślałem, że praktykant ma zasuwać, a tu niespodzianka: „Wybierz sobie dzień wolny!” – wspomina i przyznaje, że do czasu praktyki był pewien, że uzupełnianie ksiąg metrykalnych to „czarna magia”. – Okazało się to jednak ciekawym i prostym zajęciem – mówi i wraca do klimatu na plebanii. – Zobaczyłem, że pośród wielu obowiązków urzędowych i parafialnych kapłani, wśród których byłem, dużo czasu poświęcali na modlitwę i słowo Boże. Byli naprawdę wierzący! Jestem przekonany, że ludzie tego potrzebują: zobaczyć kapłana, który się modli, ale nie w izdebce na piętrze plebanii, tylko wobec nich, publicznie.
Krzysztof Frącek. Praktykował w parafii pw. Ducha Świętego w Świdnicy. Praktyka to był czas, gdy mógł się przyjrzeć życiu plebanii z bliska. – Dzięki praktykom mogłem się przekonać, jak wygląda życie kapłana od rana do wieczora. Poza celebracjami, katechezami, spotkaniami. Przez miesiąc mieszkałem na plebanii, dlatego pierwszy raz w życiu poczułem się jak prawdziwy ksiądz – cieszy się, a potem rozwija wątek. – Przekonałem się, jak można ułożyć sobie plan dnia, bo będąc w seminarium, mamy plan z regulaminu. 
Mariusz Maluszczak. Praktykę odbył w jednej z największych parafii diecezji, pw. NMP Królowej Polski w Świdnicy. Podobnie jak kolega, mówi najpierw o organizacji czasu, ale potem dodaje coś nowego. – Druga sprawa to pierwsze doświadczenie samotności. Nie byłem do tego przyzwyczajony, seminarium to miejsce, w którym cały czas jest ktoś w pokoju. Na praktykach często byłem sam, na początku mi to przeszkadzało, ale po tygodniu stało się bardzo owocne, a nawet potrzebne – mówi i już wiadomo, co zwróci jego uwagę przy ocenie kapłańskiego stylu życia. – Tak naprawdę zauważyłem, jak bardzo księdzu potrzebna jest wspólnota. Wprost nie wyobrażam sobie w przyszłości bycia „księdzem samotnikiem”. Ksiądz, który jest sam, nie szuka wspólnoty z innymi księżmi, jest bardzo słaby.
Paweł Pęczuła. Ma doświadczenie dwóch parafii „praktykanckich”. Jedna wrześniowa: pw. św. Michała Archanioła w Mieroszowie i druga, dodatkowa (w ramach urlopu dziekańskiego) w parafii pw. Świętych Aniołów Stróżów w Wałbrzychu. – Czego nauczyłem się na praktyce? Wrażliwości na drugiego człowieka, chęci pomocy. Praktyki umocniły moje powołanie, nauczyły kontaktu z ludźmi w różnych sytuacjach. Czas praktyki przyniósł mi także pewność w posłudze liturgicznej w szerokim wymiarze – mówi. 


    Ćwiczenia 
nad Biblią


    Łukasz Basisty. – Dla mnie bardzo ważna jest przypowieść o siewcy z Ewangelii według św. Marka. Mam głosić słowo Boże wszędzie, nie zważając na to, kim jest słuchacz, i mam być hojny (przecież nikt rozsądny nie rzuca ziaren na skały). Poza tym przypowieść ta sprowadza mnie na ziemię, bo przypomina mi, że słuchacze wydadzą różny plon – zauważa najpierw, a potem przechodzi na swoje poletko. – Zawsze, gdy rozważam tę przypowieść, zastanawiam się, jaką glebą jest moje serce i mój umysł. Przypomina mi ona również, że skuteczność, a może nawet efektywność słowa Bożego zależy także ode mnie, od mojego odbioru i pielęgnacji tego, co usłyszałem. Nie pozwala mi zatrzymywać się na biernym słuchaniu i czekaniu, co się stanie.
Gniewomir Flis. Wybrał przypowieść o zagubionej drachmie. 
– Kobieta zgubiła jeden pieniążek, ma pozostałych dziewięć. Mimo to zamiata cały dom i szuka starannie, do momentu aż znajdzie. Nie zniechęca się, nie trapi, ale szuka wytrwale. A wtedy urządza imprezę: zwołuje sąsiadki, przyjaciółki i wszystkie razem cieszą się z jej szczęścia. I tak jest z każdym grzesznikiem. Szuka go Bóg – nie rok, nie dwa, ale jak trzeba – całe życie, aż znajdzie. Wymiecie cały świat, ale znajdzie go i nie pozwoli zginąć mu pod warstwą kurzu – grzechu, zła. A jak znajdzie, to cały dwór Jego sług cieszy się – zapewnia. Zaznacza jednak: – Co ciekawe, w oryginale zostało napisane: „z jednego grzesznika zmieniającego myślenie”, Bogu wystarczy, że ktoś zmieni myślenie, że zrobi jeden, mały pierwszy krok. To przypowieść o mnie – i kiedyś, i nadal. 
Krzysztof Frącek. – Duże wrażenie wywarła na mnie przypowieść o dobrym pasterzu – mówi. – Wskazuje ona na ogromną mądrość pasterza i jego poświęcenie. Jest dla mnie ważna, ponieważ uczy mnie, aby dostrzegać każdą osobę. Każdy z nas jest wyjątkowy i inny. W tłumie łatwo kogoś pominąć, nie zauważyć czyjejś sytuacji, trudności, bólu, smutku – zauważa. – Proszę Boga, abym był w przyszłości takim pasterzem, który potrafi widzieć każdego, choć patrzy na wielu. Proszę Boga również o siłę i mądrość, abym potrafił dotrzeć do potrzebujących jak Jezus do zagubionej owcy, przez ciernie i zarośla – bez zniechęcenia. 
Mariusz Maluszczak. Przypowieść o synu marnotrawnym – ta jest dla niego najważniejsza. Dlaczego? – Jest ona ilustracją mojej drogi do Boga. Może nie przeżyłem jakiegoś spektakularnego nawrócenia, ale przeżyłem spotkanie z Bogiem, które pokazało mi dwie sprawy. Po pierwsze, moją małość, kombinatorstwo i grzeszność… oraz, po drugie, Jego wielką miłość, na którą ja przez długi czas chciałem sobie zasłużyć – wyznaje. – A tu niespodzianka! Bóg sam wybiegł mi na spotkanie i przekonał mnie, że choć jestem słaby, to jeszcze bardziej jestem jego umiłowanym dzieckiem. Pamiętam, że zapisałem sobie wtedy takie słowa: „u Boga nie chodzi o to, aby być zawsze doskonałym, ale o to, aby nie przestać być Jego dzieckiem. Czasami nawet zasmarkanym, ale Jego”. Tak, Bóg kocha mnie i każdą inną osobę zawsze najbardziej. 
Paweł Pęczuła. – Jest wiele ważnych dla mnie fragmentów Ewangelii, ale ulubioną przypowieścią jest ta o dobrym Samarytaninie – mówi. – To opowieść o wrażliwości na człowieka w potrzebie, o chęci pomocy i otwartości na bliźniego. Ta przypowieść podkreśla braterstwo mimo różnic. Wszyscy jesteśmy dziećmi miłosiernego Boga, a brat musi pomagać bratu – wyrokuje. – Każda osoba duchowna jest szczególnie wezwana do tego, żeby ukazywać miłosierdzie Boga. Poza tym ta historia opowiada także o mnie, gdy jestem tym napadniętym i ograbionym wędrowcem. Wtedy mogę się przekonać nie tylko o tym, kto jest prawdziwym przyjacielem, ale jak bardzo lecznicza jest bliskość, zaangażowanie i troska innych. 


    Ćwiczenia
do służby 


    Łukasz Basisty. – Służyć to dla mnie znaczy kochać innych ludzi. Może wydaje się to banalnym i wyświechtanym stwierdzeniem, ale jestem przekonany, że te słowa najlepiej oddają istotę rzeczy. Szczególnie jeśli będziemy mieli na uwadze, że miłość chrześcijańska nie jest uczuciem, ale pragnieniem czynienia dobra wobec innych.
Gniewomir Flis. – Służyć… kochać – nie będę odkrywczy. – Dla mnie prawdziwa służba to tylko ta, którą wykonuję z miłości, a nie dlatego, że stan, obowiązek, przełożony czy chwila wymagają tego. Służba to dla mnie najpierw oddanie Bogu tego, co Jemu należne. Bo mogę się spalać dla ludzi, ale jeżeli Jego w tym nie ma i nie zapraszam Go do mojej służby, to jest ona sucha, bez życia, zbędna. 
Krzysztof Frącek. – Sługa kojarzy mi się z osobą, która jest nisko w hierarchii społecznej. Pomimo tego to, co ona robi, ma ogromną wartość. Dzięki jej pracy inni mogą żyć spokojnie, nie martwiąc się o rzeczy, które zostały zlecone komuś drugiemu. Widzę siebie w roli kogoś, kto wyrzeka się sławy w oczach ludzi, lecz jest świadomy, że bez jego pracy oni wszyscy nie mogliby żyć w wewnętrznym spokoju. Celem mojej służby jest pomoc ludziom w odnalezieniu drogi do Boga. Wiem, że mogę być w oczach wielu pogardzany, lecz mam jednocześnie świadomość ogromnej wartości mojej pracy. 
Mariusz Maluszczak. – Służyć to spalać się dla drugiego bez oczekiwania czegoś w zamian – zaczyna. – To jest chyba dla mnie pole pracy na całe życie. Służba jest od zawsze dla mnie dużym wyzwaniem. Często mnie „łamie”, kiedy zgadzam się robić coś, na co nie mam ochoty w tym momencie, i najlepiej byłoby powiedzieć „nie chce mi się, poproś kogoś innego”. Z drugiej strony służba jest też dla mnie możliwością obdarowywania. Przecież każdy otrzymał jakiś dar, charyzmat, talent… Więc jeżeli będę służył innym tym, co otrzymałem od Boga, to tak naprawdę Bóg właśnie będzie działał przeze mnie.
Paweł Pęczuła. – Służyć to przede wszystkim odczytywać i wypełniać wolę Boga każdego dnia – przekonuje. – Służyć to obdarzać miłością i miłosierdziem każdego spotkanego człowieka. Służyć to także nosić brzemiona innych ludzi, interesować się nimi. Służyć to dzielić się talentami z innymi – dla budowania królestwa Bożego. Służyć to być posłusznym swoim przełożonym. Służyć to wreszcie być dla bliźniego, to rezygnować ze swoich planów na rzecz innej osoby – mówi. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół