• facebook
  • rss
  • Po stronie słabych

    dodane 12.05.2016 00:00

    O bólu serca, świadectwie wobec emigrantów i najważniejszych momentach życia diecezji 
mówi biskup Ignacy Dec.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Święty biskup jest patronem diecezji – dla Biskupa tej diecezji to mocne wyzwanie?


    Biskup Ignacy Dec: Ojciec Święty, gdy nadaje patronat powoływanej przez siebie diecezji, kieruje do jej biskupa, duchowieństwa i wiernych świeckich konkretne przesłanie. Gdy myślę o św. Stanisławie, widzę go przede wszystkim jako biskupa męczennika, który oddał swoje życie, stojąc na straży ładu moralnego. Nawet jeśli historycy do dzisiaj spierają się co do istoty i przebiegu sporu między biskupem a królem, wiemy, że ci dwaj byli najpierw przyjaciółmi, potem jednak musiała ich poróżnić bardzo ważna kwestia, skoro w wyniku sporu polała się krew pomazańca Bożego, a drugi, także namaszczony, musiał uciekać z kraju i zmarł na wygnaniu. Ostatecznie więc skończyło się to tragicznie dla jednego, jak i dla drugiego. Niemniej cena, jaką biskup zapłacił za stanięcie po stronie skrzywdzonych, jest mocną zachętą do bezkompromisowości tam, gdzie w grę wchodzi godność i honor człowieka. 


    Krakowski biskup każe nam wszystkim myśleć o królewskim mieście ze szczególną wrażliwością?


    Sądzę, że ważniejsze jest to, abyśmy przestrzegali porządku ustanowionego przez Boga, przekazanego nam przez prawo naturalne i objawione. Ale z drugiej strony Kraków jako miasto królewskie jest bliskie każdemu Polakowi – to mieści się w porządku patriotycznym. Z kolei w porządku duchowym to miejsce szczególnego kultu Miłosierdzia Bożego i św. Jana Pawła II, dlatego tam pielgrzymujemy jako diecezja. 


    Sami też tworzymy tradycję związaną z kultem św. Stanisława. 


    Od samego początku w sposób uroczysty obchodzimy wspomnienie liturgiczne naszego patrona. A procesja, jaką mamy wpisaną w te obchody (z kościoła św. Józefa przez rynek do katedry), staje się okazją do głoszenia wobec świata wartości, których św. Stanisław bronił i o które walczył. Szczególnie gdy z powodu dobrej pogody popołudniowy rynek tętni życiem, a w kawiarenkach, które mijamy, nie brakuje ludzi i turystów. 


    Gdyby miał Ksiądz Biskup wskazać najważniejsze wydarzenia minionego czasu, co by wybrał?


    Uważam, że nasze najważniejsze inicjatywy diecezjalne to dwie peregrynacje jako odpowiedź na dwa wielkie orędzia ogłoszone światu przez św. Jana Pawła II: orędzie o Bożym miłosierdziu (mieliśmy peregrynację obrazu Jezusa Miłosiernego, lata 2007–2010) oraz orędzie fatimskie (trwa peregrynacja figury MB Fatimskiej, zaczęła się ona w 2014 r., a skończy za rok).


    A jak się zmieniło u Księdza Biskupa patrzenie na sprawy Kościoła po 12 latach posługi pasterskiej?


    Nie zmieniło się radykalnie, to jasne, ale na pewno wymusiło większą wrażliwość na nauczanie Ojca Świętego. To, co czyni papież, jest dla nas znakiem ważnym i naprawdę warto rozważać jego gesty, słowa, nauczanie. Bóg chciał dla nas takiego papieża, trzeba więc także nasze działania duszpasterskie dostosowywać do sygnałów płynących ze Stolicy Apostolskiej. 


    Proszę wybaczyć to pytanie, ale czy jest coś, co jest zadrą pasterskiego serca? Raną, która się nie goi?


    Chciałbym widzieć większą gorliwość apostolską wśród naszych księży. Większe zaangażowanie w dzieło nowej ewangelizacji i w troskę o wzrost królestwa Bożego w ludzkich sercach. Modlę się o otwarcie ich na blask prawdy, miłość i ewangeliczną uczciwość. 


    Zapytam jeszcze o bramy otwarte w Roku Świętym… Korzystamy z tej szansy, jaką jest Rok Święty?


    Myślę, że duszpasterze posługujący w świątyniach, które zostały zaproszone do szczególnego celebrowania Roku Miłosierdzia, muszą wykazywać się większą aktywnością w propagowaniu tego świętego czasu. Po pierwszym ożywieniu z powodu „nowości” przychodzi czas wyciszenia, wycofania, słabości – tak jak teraz. Pora tę tendencję odwrócić. 


    Co warto zrobić w związku z tym świętym czasem, jak lepiej go przeżyć?


    Jestem przekonany, że naszym pierwszym zadaniem jest głoszenie prawdy o Bogu miłosiernym. Ona jest bardzo potrzebna światu, nawet jeśli on nie zawsze jest gotów ją przyjąć, zachwycić się nią. Poza tym, żeby nasze świadectwo było przekonujące, koniecznie musimy pokazywać, jak miłosierdzie owocuje w naszym życiu. Gdzie sami go doświadczamy? W sakramencie pokuty – bądźmy świadkami przebaczenia, nawrócenia i zachwytu nad Dobra Nowiną. Miłosierdzie też musimy praktykować względem potrzebujących – to bardzo mocny znak, czytelny dla świata. To, co dzieje się w związku z falą emigrantów, nasz stosunek do nich to poważne zadanie i sprawdzian – i tak znowu wróciliśmy do papieża Franciszka. Rozumiemy, co do nas mówi? Co nam pokazuje? Warto się na to otworzyć, przejąć się tym i w miarę swoich możliwości i potrzeb realizować w życiu. Za tym wszystkim stoi Boża łaska – tego nie wolno nam pomijać!

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół