• facebook
  • rss
  • Gole dla świętej

    dodane 19.05.2016 00:00

    Kopią, odkąd pamiętają – ale też od dawna modlą się blisko ołtarza.

    Zwycięska drużyna tegorocznego turnieju ministranckiego w piłkę nożną trenuje w małych Sadach, gdzie nawet kościoła nie ma, a majówka jest odprawiana przy kapliczce na skraju wsi.

    Kościół i klub

    Służą do Mszy św. w Mysłakowie, tutaj jest ich kościół parafialny. Dla wielu z nich to rodzinna tradycja. – Mój kuzyn był ministrantem i lektorem, w domu to normalne, że Pan Bóg ma swoje miejsce w naszym życiu – zapewnia Szymon Moczurad, 12-latek, najmłodszy z drużyny. Tak jak Kacper Gerus (15 lat) trenują w klubie sportowym „Sobótka”. Poza nimi w tym samym klubie gra jeszcze Marcel Marzec (14 lat), napastnik. Ich kapitanem, niekoniecznie przy ołtarzu, bo tu jest więcej równości niż na boisku, gdzie każdy ma ściśle wyznaczoną rolę, jest Michał Czykieta (15 lat), obrońca z Lechii Dzierżoniów. Poza tym drużynę tworzą: Karol Duda (15 lat), bramkarz, niezrzeszony, Piotrek Staryszak (16 lat) i Bartek Kurzeja (15 lat), obrońcy ze Stali Polonia Świdnica, oraz Adam Moczurad (15 lat) także z Lechii Dzierżoniów. – Każdy z nas kopie nie tylko w klubie, niektórzy bowiem chodzą też do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Dzierżoniowie, ale i to nam mało, bo jak jest tylko wolna chwila, ćwiczymy też w domu – relacjonuje najmłodszy z drużyny. – Na mistrzostwo trzeba zapracować – dorzuca. Tego nauczył się od starszych. – Bo my się dobrze rozumiemy, myślę, że także dlatego, że mamy podobne zasady w życiu – te, które wynosimy z kościoła – podkreśla.

    Powołanie i pasja

    Mama Adama i Szymona przysłuchuje się ich opowieściom. Kiwa głową, a potem komentuje. – Zastanawiam się, co z nich wyrośnie – zaczyna. – Nie tylko z moich synów, ale i z pozostałych ministrantów w korkach. Widać już coraz więcej, ale jeszcze więcej jest tajemnicą. Czego Bóg od nich chce? Jaką ma dla nich propozycję? Kapłaństwo? Jeśli to ma być ich droga do szczęścia, czemu nie – zapewnia. Chłopaki się uśmiechają. Wiedzą, że na takie decyzje jest jeszcze czas. Teraz liczy się sport. Ci, którzy chodzą do sportowego gimnazjum, chętnie dzielą się atmo- sferą szkoły. – Codziennie o siódmej mamy dwugodzinny trening, we wtorki i czwartki dodatkowo mamy trening popołudniowy – półtoragodzinny, a w piątek – sprawnościowy – mówi Michał Czykieta. – Lekcje od 10.00, przerwa na obiad i znowu lekcje – dorzuca. Adam Moczurad mówi też o treningach domowych: żonglerka, celowanie w poprzeczkę, siłownia. – Ta ostatnia to nasza krwawica, sami ją sobie zorganizowaliśmy – mówi. – Pieniądze na sprzęt zarobiliśmy, zrywając czereśnie i truskawki. Mamy sztangi, hantle, drążek, ławeczkę, no i komplet obciążników – wylicza.

    Szkoła i praca

    Po takim przygotowaniu nie dziwi, że zostali mistrzami. – Zaraz, zaraz, to nie było takie proste – mówi Michał. – Oczywiście, ostatnio cztery razy z rzędu byliśmy na podium, ale dwa pierwsze zwycięstwa to rozgrywki w młodszej grupie wiekowej. W zeszłym roku po raz pierwszy walczyliśmy w seniorach, zajęliśmy trzecie miejsce. Mieliśmy ogromną ochotę na zwycięstwo w tym roku, udało się, ale nie było łatwo – komplementuje teraz przeciwników. Wprawdzie tremy nie mają, bo zawody dla nich to coś normalnego, niemniej „póki piłka w grze, wszystko może się zdarzyć” – cytują klasyka. – Sport uczy pokory, niewiele brakowało, a odpadlibyśmy we wcześniejszej fazie rozgrywek. O zwycięstwo walczyliśmy z Międzylesiem, z którym w fazie grupowej zremisowaliśmy, to pokazuje poziom turnieju. Ostatecznie nie przegraliśmy ani jednego z pięciu meczów, które zagraliśmy w Strzegomiu – cieszą się. Wrócili do domów jako mistrzowie. Dumni, ale swoje zwycięstwo dedykują patronce parafii, św. Katarzynie. Ku jej czci także wymyślili okrzyk swojej ministranckiej drużyny: „Walczyć, trenować – św. Katarzyna musi panować”.

    Z pozycji mistrza

    Michał Czykieta, 15 lat – Zwycięstwo w Strzegomiu smakowało nam bardzo. Rok temu trzecie miejsce bardzo nas zabolało. To był pierwszy występ w seniorach i mieliśmy ambicje pokazać się z jak najlepszej strony. Nie udało się wtedy, udało się teraz. Chociaż właściwie nie tyle „udało się”, co zasłużyliśmy na to zwycięstwo, pracowaliśmy na nie cały rok. Szymon Moczurad, 12 lat – Pierwszy raz wziąłem udział w turnieju i od razu w seniorach. Udało mi się strzelić jedną bramkę, bo grałem jako napastnik. I to w półfinale. Cieszę się, że miałem wkład w nasze zwycięstwo. Podoba mi się to, że rozsławiamy imię naszej parafii i że nasz proboszcz, ks. Tadeusz Karasiewicz, może być z nas dumny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół