• facebook
  • rss
  • Słowo i wzór

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 22/2016

    dodane 26.05.2016 00:00

    Nie wzięli się znikąd, właśnie wyruszyli w drogę, za chwilę zamieszkają w siedmiu parafiach diecezji.

    To piękny zwyczaj: wybrać sobie hasło, zdanie, które będzie wspomnieniem pierwszej gorliwości. Wszyscy neoprezbiterzy umieścili je na pamiątkowym obrazku. Potem to jedno zdanie będzie czasami wyrzutem sumienia, innym razem światłem w ciemności albo drogowskazem, może i opamiętaniem.

    Będa służyć Bogu i ludziom Ks. Krzysztof Augustyn.

    „Bóg pragnie, by wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4) – w tych słowach znajduje się najgłębsze pragnienie Boga względem nas, a zarazem Jego plan na nasze życie. Myślę, że wielu słysząc te słowa, patrzy gdzieś w przyszłość – kiedyś, daj Boże, będziemy w niebie, czyli będziemy zbawieni i tam wszystko nam się rozjaśni, więc poznamy prawdę. Tymczasem Bóg pragnie naszego zbawienia i poznawania prawdy już teraz, dziś, w tym momencie. To się dokonuje właśnie przez głoszenie słowa Bożego, bo jak mówi Biblia „spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących”. I Bóg to „głupstwo” realizuje przez mniej lub bardziej tępe narzędzia. Wybrałem te słowa jako moje zawołanie prymicyjne, bo chciałbym być dla Boga właśnie takim narzędziem potrzebnym do ich realizacji w codziennym życiu tych, których spotkam.

    Ks. Jan Bałchan.

    „Nikt z nas nie żyje dla siebie” (Rz 14,7). Znam wielu księży, zauważyłem, że jedni są bardzo otwarci, żyją wśród ludzi, ale też są inni, zamknięci w swoich plebaniach. W moim życiu chcę być dla ludzi, wśród nich przebywać. Nikt z nas tutaj na ziemi nie żyje tylko dla siebie samego. Oczywiście jest czas na relacje z Jezusem i to jest na pierwszym miejscu. Ale nie chcę być zamknięty na świat. W kapłaństwie chcę być dla ludzi. Mając relacje i przyjaźń z Jezusem, chcę żyć i pracować wśród nich i Jego im zanosić. Brzmi prosto, ale jest to trudne. Ale to dobrze, bo ambitne!

    Ks. Marcin Banaczyk.

    „Oto ja, poślij mnie” (Iz 6,8). Nie jest to ani mój ulubiony cytat z Pisma Świętego, ani nie pochodzi od proroka, którego szczególnie umiłowałem. Może to i banalne, ale przyszedł mi on do głowy podczas oglądania pewnego filmu wojennego, w którym jeden z bohaterów często go powtarzał. Długo się nad nim zastanawiałem i zrozumiałem, że te cztery słowa po prostu obrazują moje najgłębsze pragnienia, jakie noszę w swoim sercu. Wiem, że nie będzie mi łatwo, ale bardzo bym chciał powtarzać te słowa każdego dnia i przyjmować ich konsekwencje.

    Ks. Damian Kowalski.

    „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). Te słowa św. Pawła wiążemy obecnie z bł. ks. Jerzym Popiełuszką. Ale już od dawna pobudzały one ludzi do pełnego pokoju rozwiązywania problemów, do pokonywania przeciwności bez gniewu, a zawsze z miłością do drugiego człowieka. Walka ze złem jest naszym zadaniem. Mamy sprzeciwiać się złu wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe, ale tak jak Pan Jezus nienawidząc zła, mamy kochać grzesznika i pochylać się nad nim. Jestem przekonany, że ważne jest w dzisiejszym świecie, aby być dobrym człowiekiem, dobrym kapłanem, aby spełniać dobre uczynki – a w sposób szczególny, podczas trwającego obecnie Nadzwyczajnego Roku Miłosierdzia, uczynki miłosierdzia – i w ten sposób przyprowadzać ludzi do Boga.

    Ks. Mateusz Kulig.

    „Któż jak Bóg”. Po pierwsze, któż mnie może bardziej kochać niż Bóg? Po drugie, kto ma większą cierpliwość wobec mnie niż Bóg? Po trzecie, kto inny może mi dać szczęście wieczne niż Bóg? Po czwarte, kto pomoże mi przetrwać wszelkie kryzysy jak nie Bóg? Po piąte, kto może mi pomóc rozwiązać wszystkie moje problemy i trudności? Po szóste, gdyby wszyscy mnie opuścili, to Bóg będzie zawsze przy mnie. Po siódme, komu mogę bardziej zaufać niż Bogu? Po ósme, bo obrałem sobie św. Michała Archanioła za patrona, a jego imię w języku hebrajskim właśnie to oznacza. Po dziewiąte, mam szczególne nabożeństwo do niego. Po dziesiąte, jeśli Bóg będzie na pierwszym miejscu w moim życiu, to wszystko będzie na swoim.

    Ks. Kamil Osiecki.

    „Dla was żyję, dla was pracuje, dla was jestem gotowy oddać moje życie” (św. Jan Bosko). Długo nie wiedziałem, co wybrać jako motto mojego kapłaństwa, chodziłem, myślałem, modliłem się i prosiłem, by On wskazał mi odpowiednie słowa. Usłyszałem je na Mszy św., gdy był czytany list na tydzień wychowania. Na siódmej Mszy, gdy czytałem to zdanie, byłem pewny, że to są słowa dla mnie. Dla was żyję, dla was pracuję… tzn. że Bóg mnie posyła do konkretnej wspólnoty do konkretnych ludzi i tam mam działać. Pragnieniem jest, bym potrafił być dla innych. Oddać moje życie… słowa te mogą mówić bezpośrednio o męczeństwie, ale ja je bardziej rozumiem jako zdolność do rezygnacji z siebie i swoich planów. Chciałbym umieć rezygnować z własnych zachcianek i pragnień i w życiu pełnić wolę Boga. Oddać swoje życie na służbę.

    Ks. Wojciech Sznajder.

    „Jedynie w Bogu spokój znajduje ma dusza, od Niego przychodzi moje zbawienie. Tylko On jest opoką i zbawieniem moim, On moją twierdzą, więc się nie zachwieję” (Ps 62,2-3). Pewnego dnia, 2 lata temu, podczas nieszporów natknąłem się na ten werset. Bardzo mocno we mnie trafił. I kiedy wybierałem hasło prymicyjne, to od razu wpadł mi do głowy. To hasło ma mi przypominać, gdzie jest mój fundament, w Kim mam oparcie, cokolwiek by się nie działo. A kiedy Tata 2 tygodnie temu nagle zmarł, to hasło nagle zaczęło ode mnie wymagać. Wybrałem takie, i teraz muszę mu sprostać.

    Autorytety na resztę życia

    To także prawidłowość powołania do kapłaństwa: zawsze jest ten jeden, wyjątkowy ksiądz, który zapalał serce, podtrzymywał nadzieję, dodawał otuchy. Bywa, że nie ma on pojęcia, że jest dla kogoś taki ważny – teraz może się o tym dowiedzieć.

    Ks. Krzysztof Kralka SAC

    jest wzorem dla ks. Krzysztofa Augustyna. Czemu? Bo kiedy byłem na trzecim roku, ks. Krzysztof gościł w naszym seminarium, wtedy nie wiedziałem, że nasze drogi jeszcze się spotkają. Pamiętam, że zafascynował mnie sposób głoszenia i wielka moc Boża, która ujawniała się przez posługę ks. Kralki. Dwa lata później pojechałem na Kurs „Paweł” organizowany przez Pallotyńską Szkołę Nowej Ewangelizacji, której dyrektorem jest ks. Krzysztof. Tam poświęcał mi on bardzo dużo czasu na indywidualne rozmowy, co było dla mnie bardzo ważne. Potem były kolejne kursy ewangelizacyjne. Jest wielu kapłanów, którzy wspaniale głoszą słowo Boże, posługują charyzmatami, ale u ks. Kralki niesamowite dla mnie są dwie rzeczy, które już tak powszechne nie są. Po pierwsze wizja ewangelizacji – w posłudze ks. Krzysztofa nie ma nic przypadkowego, wszystko ma swój konkretny cel, a formacja ludzi we wspólnocie rozplanowana jest na wiele lat. Po drugie współpraca ze świeckimi – razem z ks. Kralką posługują setki świeckich prowadzących kursy, animujących wspólnoty – co bardzo mocno przekłada się na owocność głoszonej Ewangelii. Ksiądz Krzysztof jest dla mnie wzorem z jednej strony całkowitego poddania się Bogu, a z drugiej właściwego wykorzystywania darów i talentów otrzymanych od Boga.

    Ks. Edward Szajda

    to wzór dla ks. Jana Bałchana. – Bo to dobry człowiek (i tu można by skończyć), ale skoro trzeba jeszcze trochę, to: potrafi być wymagający a zarazem wyrozumiały. Interesuje się sportem (w każdej postaci) i doskonale potrafi pogodzić priorytety kapłańskie z zainteresowaniami. Można z nim porozmawiać jak z kolegą. Ma świetny kontakt zarówno z dziećmi, jak i z ludźmi starszymi. Potrafi słuchać, doradzić, pomóc w sytuacji trudnej. Ma poczucie humoru i potrafi budować wspólnotę kapłańską na parafii. Przyciąga do siebie swoją dobrocią i ciepłem.

    ks. Marcin Zawada

    jest wzorem dla ks. Marcina Banaczyka. To mój serdeczny przyjaciel, którego poznałem na pierwszym roku w seminarium. Wzór dlatego, że to kapłan zupełnie normalny, bliski ludziom, którym służy. Mądry życiowo i mądrość tę wcielający w życie. To człowiek, który w pełni oddaje się duszpasterstwu, zawsze coś organizuje, nie usiedzi dłuższej chwili w jednym miejscu. To, co mi się jeszcze szczególnie podoba w jego kapłaństwie to fakt, że potrafi zjednywać sobie świeckich ludzi i włączać ich w pracę dla Kościoła. Podziwiam go także za to, że mimo wielu trudności, jakie napotyka, czy zmęczenia, zawsze chce mu się służyć. Potrafi też dzielić się tym, co ma.

    Ks. Krzysztof Cebula

    jest wzorem dla ks. Kamila Osieckiego. – To mój śp. proboszcz, a przy tym jakby ojciec. Ksiądz, który był z ludźmi. Potrafił rozmawiać z każdym, kto potrzebował rozmowy. Był prostym i bardzo pokornym księdzem, który zawsze miał dla mnie czas, dużo się modlił, pobożnie odprawiał liturgię. Był pracowity, potrafił odwiesić sutannę na wieszak i iść pracować do ogrodu. Nie widziałem go narzekającego, choć wiem, że nie zawsze było mu łatwo. Szczególnie ceniłem u niego taką bezpośredniość i zdolność do rozmowy z dziećmi. Kazania dla dzieci i wyjazdy na kolonie to były fantastyczne chwile zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci.

    Ks. Stanisław Kulig

    jest wzorem dla ks. Mateusza Kuliga. – To mój wujek. Jest księdzem, którego znam najdłużej i miałem okazję go obserwować od bardzo dawna. Zawsze podziwiałem go za wytrwałość w dążeniu do celu, wierność wobec Boga i uczciwość wobec ludzi. Te cechy pozwalają mu dokonywać wielkich rzeczy, choć nie zawsze są one widoczne. Udowadniał to niejednokrotnie, a w sposób szczególny w ciągu ostatnich 12 lat, kiedy objął parafię w Zachowicach (archidiecezja wrocławska), gdzie odremontował nie tylko dwa kościoły murowane, ale przede wszystkim kościół ludzkich serc. To podziwiam u księży, wśród których jest mój wujek, że potrafią nie tylko być świetnymi zarządcami, ale także duszpasterzami. Ksiądz Stanisław jest dla ludzi i każdy może do niego przyjść.

    Ks. Jan Gargasewicz i ks. Krzy- sztof Ambrożej

    – gdyby ich połączyć w jednego człowieka, wtedy byłby on wzorem kapłana dla ks. Wojciecha Sznajdera. Czemu tak? – Ideałów nie ma, a przynajmniej się z takim nie spotkałem. Żeby łączyć jak najmniej księży ze sobą, to wzór byłby mniej więcej połączeniem mojego byłego proboszcza i proboszcza parafii praktyk. Pierwszy, bo nie boi się pracy i umie innych do niej zachęcić; ma zdolności organizacyjne, nikomu nie odmawia. Drugi – bo jest po prostu dobrym człowiekiem, takim, jakiego trudno dzisiaj znaleźć. Jeden i drugi ma swoje wady, bo… ideałów nie ma, jak już zaznaczyłem na początku.

    Ks. Mirosław Kiwka

    jest wzorem dla ks. Damiana Kowalskiego. – To kapłan archidiecezji wrocławskiej, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Księdza Mirosława poznałem podczas moich studiów teologicznych we Wrocławiu. Od pierwszego spotkania dało się zauważyć, że jest bardzo dobrym człowiekiem, kapłanem godnym naśladowania. Mimo choroby i cierpienia ukazuje, jak żyć i wierzyć Panu Bogu, jak zawierzyć siebie Matce Najświętszej. Ksiądz Mirosław pomimo swoich obowiązków i trwającego leczenia potrafi znaleźć czas na spotkanie i rozmowę z drugim człowiekiem i wspierać go swoją modlitwą.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół