• facebook
  • rss
  • Olimpijczyk z zakonu

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 23/2016

    dodane 02.06.2016 00:12

    Jego życiorys bez żadnego koloryzowania mógłby posłużyć za scenariusz pasjonującego filmu.

    Był sportowcem, olimpijczykiem, bankowcem, żołnierzem września, więźniem obozu jenieckiego. Wreszcie wstąpił do zakonu, gdzie – jak wspominają współbracia – wiódł bardzo pobożne życie. Urodził się w 1904 r. w Toninie na Pojezierzu Krajeńskim. Po ukończeniu szkoły handlowej pracował w Poznańskim Banku Ziemian w Bydgoszczy.

    Służbę wojskową w 61 pułku piechoty w Bydgoszczy zakończył w randze starszego strzelca. Dalej rozwijał karierę bankową. W poznańskiej Komunalnej Kasie Oszczędności w 1935 r. objął stanowisko pierwszego kasjera z pełnomocnictwem handlowym. Równocześnie cały czas pasjonował się sportem. W 1928 r. zdobył dla Polski pierwszy medal olimpijski w wioślarstwie (czwórka ze sternikiem). Zdobył cztery tytuły mistrza Polski, poza tym miał na koncie 8 srebrnych i 2 brązowe medale mistrzostw Polski. Dwukrotnie stawał na podium mistrzostw Europy jako brązowy medalista. W czasie kampanii wrześniowej L. Birkholz trafił do niemieckiej niewoli i był więźniem obozu jenieckiego w Radomiu. Miał niemieckie pochodzenie i mógł z niego skorzystać, ale odrzucił możliwość podpisania volkslisty i potwierdził swoje spolonizowanie. W lutym 1945 został wicedyrektorem Komunalnej Kasy Oszczędności w Bydgoszczy. Jednocześnie działał społecznie w Miejskiej Radzie Narodowej i Wojewódzkiej Komisji Powodzian. Pod koniec 1947 przestał pracować w banku. Ludowa władza przerwała jego karierę. Przeniósł się najpierw do Szczecina, później do Katowic i wreszcie do Dusznik-Zdroju, gdzie pracował w sanatorium „Szarotka” oraz w schronisku „Pod Muflonem”. Wiosną 1960 r. wstąpił do Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi oraz Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu Ołtarza (sercanie biali). Mieszkał w domu zakonnym w Sokołówce koło Polanicy-Zdroju gdzie 4 lata później złożył śluby wieczyste. Ojciec Włodzimierz Zimoląg przekazał takie wspomnienie o br. Birkholzu: „To była dusza adoracyjna. Jest takie powiedzenie: roztropni w Chrystusie robią to, co muszą, a szaleńcy dla Chrystusa robią wszystko, co mogą. On się umartwiał, przestrzegał ślubu ubóstwa, nic sobie nie kupował, donaszał stare ubrania”. Zginął w 1968 r. w wypadku motocyklowym. Spoczywa obok sanktuarium MB Bolesnej w Starym Wielisławiu. Pośmiertnie został uhonorowany „Medalem 100-lecia Polskiego Wioślarstwa”, a w plebiscycie na najlepszego zawodnika w 80-leciu Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich zajął 25. miejsce. Pod koniec kwietnia tego roku w sposób specjalny uhonorował go Polski Komitet Olimpijski, przyklejając na jego grobie plakietkę PRO MEMORIA. Akt ten został poprzedzony Mszą św. pod przewodnictwem bp. Ignacego Deca w intencji zmarłych olimpijczyków.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół