• facebook
  • rss
  • Świeccy w życiu Kościoła

    Mirosław Jarosz 


    |

    Gość Świdnicki 24/2016

    dodane 09.06.2016 00:00

    Aktywność i zaangażowanie religijne wielu katolików kończy się na niedzielnej Mszy Świętej. Mają błędne przekonanie, że Kościół to sprawa księdza, a nie ich.

    Z inicjatywy Rady do spraw Apostolstwa Świeckich Diecezji Świdnickiej 4 czerwca w Szczawnie-Zdroju odbyła się konferencja pod tytułem „Kościół – nasz czy ich?”. Na spotkanie przybyło prawie 100 osób, przede wszystkim świeckich już zaangażowanych w życie parafii przez grupy formacyjne, ruchy, stowarzyszenia czy rady parafialne. Rozmawiano o roli świeckich w Kościele.


    Jedno zadanie
Organizatorom udało się zaprosić interesujących gości. Dr Hanna Karp, reprezentująca Radę Konferencji Episkopatu ds. Apostolstwa Świeckich, wyjaśniała, kim są świeccy w Kościele. Ks. Zbigniew Kucharski, asystent generalny KSM, zastanawiał się, w jakim kierunku idziemy obecnie jako wspólnota Kościoła. Jacek Karnowski, redaktor Tygodnika „wSieci” i portalu wPolityce przekonywał, że angażowanie się świeckich w dzieło Kościoła to realizacja konkretnych zadań w przestrzeni publicznej. Do panelu dyskusyjnego dołączyli jeszcze Urszula Furtak, prezes Krajowego Instytutu Akcji Katolickiej, i ks. Sławomir Augustynowicz, sekretarz Rady ds. Apostolstwa Świeckich Diecezji Świdnickiej.
Tytuł konferencji prowokacyjnie stawiał naprzeciw siebie kapłanów i świeckich. W trakcie dyskusji wyjaśniono, że Kościół jest jeden – Boży, a świeccy i kapłani są jego członkami na równych warunkach. Zwrócono jednak uwagę, że świeccy zdecydowanie za mało angażują się w misję apostolską Kościoła, która jest obowiązkiem każdego ochrzczonego człowieka. 
Rozmawiajmy
Zdaniem uczestników, nie zawsze brak zaangażowania świeckich wynika z ich niechęci do pracy i wzięcia na siebie odpowiedzialności za konkretne zadania. Czasem czynnikiem blokującym są sami kapłani, którzy nie dopuszczają świeckich do spraw, nad którymi dotychczas tylko oni mieli kontrolę. Wnioskiem z dyskusji jest konieczność dialogu przed podjęciem każdej ważnej decyzji dotyczącej Kościoła. 
– Musimy formować kapłanów i świeckich, by obie strony nakłonić do współpracy – diagnozuje bp Ignacy Dec, który jest przewodniczącym Rady ds. Apostolstwa Świeckich przy Konferencji Episkopatu Polski. – To wielka sztuka umieć współpracować ze sobą. Dziś w wielu środowiskach współpraca laikatu z hierarchią Kościoła jest nieudana i mało skuteczna. Musimy się więc zastanowić, jak ukształtować mentalność duchowieństwa i jak wpłynąć na świeckich, by obudzić w nich odpowiedzialność za Kościół. By czuli się Kościołem i mieli udział w apostolstwie. Jest sprawdzona metoda, by to osiągnąć – dialog i dyskusja. 
– Jesteśmy dość daleko celu, który chcemy osiągnąć – mówi Sławomir Kaptur, współorganizator konferencji i członek Rady ds. Apostolstwa Świeckich Diecezji Świdnickiej. – Podstawową przeszkodą jest brak relacji między duchownymi a świeckimi. Brakuje zwykłej otwartości. Nie dzielimy się wątpliwościami czy nawet radościami. Z drugiej strony kapłani nie zawsze zwracają uwagę dzieciom, rodzicom czy wiernym, by ich nie urazić. Brakuje szczerości we wzajemnej komunikacji. 
Duch buduje
Jacek Karnowski przekonuje, że nie można dziś oddzielić angażowania się świeckich w życie Kościoła czy poza Kościołem. – Jeżeli chcemy ocalić przed niebywałą presją świat naszych wartości i naszej kultury, to musimy być po prostu aktywni – przekonuje dziennikarz. – Bierność jest wyrokiem na siebie. My, Polacy, mamy ten przywilej, że widzimy naszą przyszłość, obserwując to, co dzieje się w państwach Europy Zachodniej. Jeżeli nie będziemy mocni i zaangażowani, ta przyszłość nas dopadnie. Należy jednak przy tym być roztropnym. Nie popadać we frustrację czy z drugiej strony – w nadaktywizm. Trzeba widzieć, co dobre, a co złe, i postępować adekwatnie do sytuacji. Dla jednych już sama obecność co niedzielę na Eucharystii jest wysiłkiem, a są też tacy, którzy mogą, a nie dają nic z siebie. Na pewno trzeba im przypominać, by się ruszyli. 
Karnowski zauważa również, że mamy wadę budowania „wielkich dzieł”, zapominając, że tworzy się je krok po kroku. – Namówmy najpierw jedna osobę do prenumeraty „Gościa Niedzielnego” czy „wSieci”, a nie twórzmy od razu nowego wydawnictwa – przekonuje. – Mamy ludzi, którzy chcą wszystko przebudować, a nie ma komu posprzątać terenu wokół kościoła. Tych wad narodowych nie należy dramatyzować, ale trzeba mieć ich świadomość. 
– Myślę, że problem nie polega na tym, że Kościół jest nasz czy ich – konkluduje ks. Kucharski. – Ważne, by tę jedność Kościoła mieć w sercu. Budowanie Kościoła nie jest podobne do budowania z klocków. Nie wystarczy dołączać kolejnych elementów. Tutaj musi być Duch. Trzeba świeckich i kapłanów przekonywać do działania, ale położyć nacisk na pokazanie powołania. Przekonanie, że to Bóg wyznacza mi misję i mnie posyła. Stwierdzenia „idź”, „zrób” będą skutkiem, a nie motywacją. Motywacją ma być moja misja.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół