• facebook
  • rss
  • Zapach Boga

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 24/2016

    dodane 09.06.2016 00:00

    Mundur na jedne okazje, a pierścień na  inne – Jacek Bialik już zdecydował.

    Wszyscy w parafii Starczów znają go doskonale – teraz zastanawiają się, czemu nosi na palcu pierścień z herbem papieża Jana Pawła II. 


    Niezawodne kolana


    Pamięta dobrze czas, gdy rodziła się jego wiara w Kościół, w to, że ma w nim swoje miejsce. Na początku było to miejsce na kolanach prababci Hani. Ona przyzwyczaiła go do zapachu kadzidła, takiego ziołowego z domieszką zwykłej sosnowej żywicy. Wracał po takim majowym czy czerwcowym nabożeństwie do domu i wciąż czuł zapach Boga. Zostawało jeszcze coś więcej – dźwięki, ułożone w pieśni i litanie. Nucił potem pod nosem refreny albo modlitewne wezwania i zasypiał z nimi, a może i śnił o „zbawczej Hostyi”, „Pannie chwalebnej” czy „Najświętszym Sercu Jezusa ogniem gorejącym”. 
Ale to nie koniec. Jego małe serce wypełniały też słowa pacierzy… Bo prababcia Hania zadbała o wszystko: o „Ojcze nasz” i „Zdrowaś, Maryjo”, o „Aniele Boży” o „Chwała Ojcu”, a nawet o „Wierzę w Boga” z dziesięcioma przykazaniami. Znał to wszystko. Recytował i przenosił w sobie coraz głębiej: z poziomu głowy do serca. 
Nie dziwi więc, że gdy mały Jacek poczuł wreszcie smak świętej Hostii, był na to przygotowany jak rzadko który z jego rówieśników. Nie zmarnował swojego krótkiego życia. Nie wiedział o tym wtedy, ale położył też solidny fundament pod jeszcze więcej.


    Żona była „za”


    To „więcej” przyszło dużo później, gdy był już mężem Anity oraz ojcem Łukasza i Wojciecha. – Wiadomo, że w małym środowisku funkcja nadzwyczajnego szafarza Komunii św. jest bardzo mocno eksponowana – wspomina, jak przed 11 laty rozeznawał, czy to aby na pewno dla niego. – Parafianie to jedno, ale moja rodzina jest ważniejsza. Musieliśmy rozważyć, czy to będzie służyć naszemu życiu, wierze i zaangażowaniu w Kościół – wyznaje. 
Decyzja więc była dobrze przemyślana. Zgodził się na propozycję proboszcza. Przygotował się do nowej służby i po dziś dzień z przejęciem sięga po puszkę z komunikantami. 
– Wiem, że nie jestem godny tego wyróżnienia – przyznaje. – Wiem też, że jako szafarz jestem na cenzurowanym, rozumiem, że tak jest dobrze, i co więcej, mnie samemu pomaga to w trosce o własną wiarę – zaznacza.
Jednak to nie wszystko. Pomaga mu jeszcze jedna pasja, którą zaraził się od swojego dziadka i od ojca, a przekazał ją swoim synom. 


    Hełm w sam raz


    Miał pewnie ze 12 lat, gdy pierwszy raz stawił się na zbiórce w miejscowej remizie. Ale strażacki hełm przymierzał już dużo wcześniej. Był za duży, to jasne, ale był też w sam raz – choć w innym sensie. 
– Jakoś się to wszystko splata, uzupełnia i wyjaśnia – komentuje. – Bo kiedy jedziemy do akcji, wiara pomaga mi być odważnym. Czuję się bezpiecznie, jestem też roztropny. Kiedy wiesz, że nie jesteś sam, że prowadzi cię Bóg, wtedy angażujesz się na serio, ale wiesz też, że odpowiadasz nie tylko przed kolegami, ale też przed Nim – Tym, który zna serce do końca, który przenika, oczyszcza i uświęca – dodaje. – Twoje decyzje wynikają więc nie tylko z profesjonalizmu, ale i z zaufania, że kryteria, jakimi się kierujesz, wyrastają z wartości o wiele większych niż przepisy, instrukcje czy regulaminy. 
Z drugiej strony, jako prezes Ochotniczej Straży Pożarnej nr 2 w Kamieńcu Ząbkowickim, cieszy się autorytetem nie tylko wśród 60 członków jednostki, ale też innych. – Bo my, strażacy, mamy ogromny kredyt zaufania u Polaków, i to bez względu na polityczne opcje, stronnictwa partyjne, a nawet ustrój państwowy – zauważa. 
Gdy Jacek Bialik sięga po święte Ciało Chrystusa i podaje je głodnym miłości wiernym, wtedy jest jeszcze bardziej przejrzysty, wyrazisty, jednoznaczny. I to się ludziom podoba. 
Spodobało się też bp. Ignacemu Decowi, dlatego uhonorował Jacka Bialika diecezjalnym pierścieniem św. Stanisława. Na nim właśnie widnieje herb papieża św. Jana Pawła II. – Dlaczego ten herb? Wyjaśnia go data: rok 2004 – data powołania do istnienia naszej diecezji – mówi biskup. – Chcemy zachować w naszej pamięci ten znamienny początek i mobilizować wyróżnionych tym odznaczeniem do kierowania się w życiu nauką papieża z Polski – dodaje. 


    Prowokacja, ale  dobra


    Kiedy trzeba założyć galowy mundur strażacki, Jacek Bialik zakłada go razem z medalami i odznakami, które otrzymał za służbę w ratowaniu życia i mienia ludzi. – Podobnie będzie teraz z odznaczeniem diecezjalnym – mówi. – Będę ten pierścień nosił z dumą za każdym razem, gdy będzie okazja do świętowania. Liczę na to, że niektórzy zapytają: „Co to za sygnet? Czemu z papieskim herbem?”, wtedy będę mógł wyjaśnić jego sens, zachęcić pytającego do identyfikacji z Kościołem i sprowokować go do odpowiedzi na pytanie o własne miejsce w parafii – zapewnia. 


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół