• facebook
  • rss
  • Kłodzka „Łączka”

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 26/2016

    dodane 23.06.2016 00:00

    Musimy wiedzieć, co się wydarzyło, by nikt w przyszłości nie śmiał ofiar stawiać na równi z katami.

    Dzięki inicjatywie byłej społeczności niemieckiej 18 czerwca na posesji przy ul. Grunwaldzkiej w Kłodzku odsłonięto tablicę. Wyryto na niej w językach polskim i niemieckim tekst: „Pamięci Polaków i Niemców więzionych, okrutnie torturowanych i zamordowanych w tym miejscu w latach 1945–1948 przez kłodzki Urząd Bezpieczeństwa.

    Ich ofiara zobowiązuje potomnych do pamiętania, przebaczenia i pojednania. Rodziny zmarłych. Społeczność Kłodzka”. W uroczystości udział wzięli m.in. synowie dwóch zamordowanych tam Niemców. Pierwszy obelisk w tamtym miejscu pojawił się dopiero w latach 90. ubiegłego wieku. Wcześniej ludzie ze względu na bestialstwo i bezkarność swych oprawców bali się o tym wspominać. Według niemieckich archiwów zamordowano tam ok. 70 Niemców. Liczba Polaków nie jest dokładnie znana, ale szacuje się, że mogło być ich jeszcze więcej. Jednym z więzionych tam był Marian Bazała, który przyjechał do Kotliny Kłodzkiej w 1946 r. – Trudno wyrazić słowami, co uwięzieni tam ludzie przeżyli – mówi jego córka, Teresa Bazała. – Tato przez kilka miesięcy przebywał w celi z przesłuchiwanymi i katowanymi. Z tego, co mówił wynika, że stosowano tam takie same bestialskie metody, jakie znamy z opisów w innych więzieniach komunistycznych. Mówił również, że wokół budynku kopano doły i wrzucano do nich ciała zamordowanych. Rodziny tych osób nigdy nie miały się dowiedzieć, co się stało z ich bliskimi. Mojemu ojcu cudem udało się opuścić to więzienie, jak mówił, dzięki pomocy lekarki, która tam pracowała. Dziś bardzo żałuję, że nie spisałam szczegółowo jego wspomnień, kiedy był jeszcze w pełni świadomości umysłowej. Teraz ma już prawie 89 lat i już większości rzeczy nie pamięta – przyznaje pani Teresa. Znajdujące się na tablicy słowa o pojednaniu i przebaczeniu są niezwykle istotne. Ze wspomnień ludności niemieckiej wyłania się bowiem obraz bestialskich Polaków, którzy ich katowali w tymże więzieniu. Zapominają, że funkcjonariusze UB byli kolaborantami komunistycznej władzy i z takim samym okrucieństwem mordowali Polaków, przeciwników nowego reżimu. Obecnie trwa dyskusja, czy przeprowadzić ekshumację ofiar kłodzkiej katowni. Zwolennicy przekonują o konieczności dojścia do prawdy i godnym pochówku ofiar katowni. Przeciwnicy mówią o niepotrzebnym rozdrapywaniu zagojonych ran. Od wielu lat na miejscu katowni działa przedszkole. W samym budynku również nie ma już żadnych śladów. Usunięto je podczas remontu, jaki miał miejsce po wielkiej powodzi w 1997r. Ponadto wiele dowodów materialnych już zniszczono bezpowrotnie, choćby podczas budowy pobliskiego sklepu. Została tylko pamięć.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół