• facebook
  • rss
  • Reszta prawdy

    ks. Roman Tomaszczuk

    dodane 13.07.2016 12:05

    Co mówią, a co powinni powiedzieć kandydatom do kapłaństwa?

    Co mówi proboszcz chłopakowi, który przyszedł do niego po opinię potrzebną przy składaniu dokumentów do seminarium duchownego? "Kapłaństwo jest dla ludzi, a nie dla ciebie". Wzruszyłem się, gdy cytował to zdanie jeden z trzech kandydatów na pierwszy rok formacji do kapłaństwa w Świdnicy. 

    Znam to zdanie bardzo dobrze. Sam je usłyszałem 22 lata temu od mojego proboszcza, gdy prosiłem o świadectwo moralności. 

    Nie wiem jednak, czy powtórzyłbym je jako proboszcz swojemu parafianinowi. Nie w tej postaci, choć oczywiście zdaję sobie sprawę z piękna tej rady i jej sensu. 

    To nie jest cała prawda o kapłaństwie. Ono bowiem jest także dla mnie. Nie w sensie korzyści doczesnych (prestiż, pieniądze, pozycja), przed czym (jak najbardziej słusznie) przestrzegają proboszczowie, ale w sensie duchowym. To jest sposób, w jaki Bóg chce mnie zbawić. Moja droga do nieba. Najlepsza okazja do przebywania z Jezusem. Do uświęcenia. 

    Zatem? Jeśli jestem księdzem "dla ludzi" tzn. mają ze mnie wiele pożytku, chwalą mnie, szukają u mnie pomocy i wsparcia, dobrze się ze mną czują, ale jednocześnie boję się o swoje zbawienie - trzeba nawrócenia, trzeba dobrej zmiany, zmiany na lepsze. Życiodajnej zmiany. 

    Często wiąże się to z odejściem na inną parafię, z urlopem dla poratowania duchowego, z prośbą o zwolnienie z niektórych obowiązków - to prawda, ale jest konieczne. Nawet za cenę lamentów, płaczu, żalów i pretensji tych, których się zostawia. Także za cenę "zepsucia" dotychczasowego komfortu życia, posługi, realizacji ambicji. Trzeba to zrobić, żeby nie ryzykować zmarnowania powołania, a nawet potępienia. 

    Bo można pomagać w zbawieniu innym, a samemu iść drogą zatracenia. Także jako kapłan "dla ludzi". 

     

     

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Anna_Irena
      16.07.2016 22:40
      Nie moge uwierzyc, ze taki artykul wyszedl z pod piora Kaplana. Jesli rzeczywiscie w postawie "orientem" bedziemy sie dopatrywac tylko technicznych szczegolow, nie ma ona sensu. Sprotestantczenie liturgii, nota bene zmodyfikowanej podczas Soboru Watykanskiego II wlasnie przez prostestanow,ogalaca liturgie z szacunku do tego , co sie dokonuje na Oltarzu. Oltarze zamieniono na stoly, ofiare na uczte, w centrum postawiono czlowieka, do Boga odwrocono sie plecami. Nie mowiac juz o tych wszystkich profanacjach z tancami w swiatyniach podczas Mszy Swietych. Ten kto zakosztowal piekna liturgii lacinskiej nie chce juz wiecej novum ordum, serce domaga sie bycia z sacrum a nie w teatrze. O to dokladnie wrogom Kosciola chodzi, o obdarcie Mszy Sw. z Sacrum, o uczynienie jej czyms zwyczajnym dla kogos zwyczajnego. Tymczasem Msza nie jest dla nas. Jesli mamy laske w niej uczestniczyc, jestesmy tam w odpowiedzi na zaproszenie do udzialu w ofierze. Msza nie jest czyms zwyczajnym, zawsze jest najwieksza ofiara jaka Jezus Chrystus mogl zlozyc Bogu Ojcu i nie jest dla zwyklego Kowalskiego, ale dla tego kogo Bog zaprosil. To brak sacrum opustasza koscioly a nie trudne przykazania. Tymczasem w szwach pekaja swiatynie z liturgia lacinska poza granicami Polski - Dublin, USA, Niemcy. Nasze seminaria pustoszeja a te ksztalcace Kaplanow do liturgii lacinskiej musza inwestowac w nowe budynki bo nie mieszcza juz seminarzystow. Polecam http://www.institute-christ-king.org/home/
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół