• facebook
  • rss
  • Łapą i papą

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 30/2016

    dodane 21.07.2016 00:00

    Gościnność nie kalkuluje, ale czeka z niecierpliwością na „obcych”.

    Przysłowie jest jasne: „Czym chata bogata, tym gościom rada” – może ważne w tym powiedzeniu jest i to, że to o „chacie” w nim mowa, a nie o kamienicy czy o dworze?

    Komputer pod ręką

    W Pieszycach (parafia kilkutysięczna), po niedzieli informacyjnej, gdy zachęcano do przyjmowania pod swój dach pielgrzymów ŚDM w Krakowie, zgłosiło się… sześć rodzin. Potem, gdy już było wiadomo, że trzeba zakwaterować Amerykanów, a może i Argentyńczyków, dołączyło jeszcze siedem kolejnych. Nigdzie indziej specjalnie lepiej nie było. Ostatecznie wystarczająco, ale tylko dlatego, że zamiast zapowiadanych 3500 przyjechało 600 osób. – Dla nas nie było z tym żadnego problemu, mamy miejsce, mamy odpowiednie warunki – zapewnia Artur Izdebski, który czeka już z niecierpliwością na swoich Amerykanów, którzy mają zawitać 20 lipca. – Była przez chwilę nadzieja na Azjatów z Hongkongu, niestety, nic z tego nie wyszło, co nieco rozczarowało córkę Justynę – uśmiecha się. Nastolatkę fascynuje Daleki Wschód. Skoro przyjadą Amerykanie, rodzina siedzi przy komputerze i sprawdza, gdzie leży Arizona, z której przylecą goście. Klimat podzwrotnikowy i zwrotnikowy suchy, półpustynne stepy, dużo Indian. Etymologia nazwy z języka Basków, pierwszych białych osadników – „dobry dąb”, zawołanie stanu: „Bóg wzbogaca”. Tutaj też leży Wielki Kanion Kolorado, 25 proc mieszkańców to katolicy.

    Biblia wyjaśnia

    Justyna i jej brat Jakub znają angielski, więc nie będzie kłopotu z porozumiewaniem się. – Faktycznie wielu starszych obawiało się bariery językowej, stąd ich ostrożność w zapraszaniu pod swój dach – mówi Anna Lutz ze sztabu przygotowującego ŚDM w diecezji, usprawiedliwiając mieszkańców regionu. Słusznie? Jakub Gortych z Bielawy ma swoje zdanie na ten temat. – Trochę łapą, trochę papą, ale się dogadamy – przekonuje, a potem odwołuje się do znaczenia gościnności w sensie biblijnym: wiąże się ona z darem materialnym bardziej niż z duchowym (Rz 12,13); to „rozszerzenie” domu (1 Tm 3,2); oznaka dojrzałości człowieka (Tt 1,8); jest nie tylko działaniem, ale wewnętrznym nastawieniem (1P 4,9); będziemy z niej sądzeni na końcu czasów (Hbr 13,1-2); jest dawaniem a nie wymianą, nie liczy na wzajemność (Łk 4,18). – Dlatego od dwóch lat czekamy na gości w drodze do Krakowa na spotkanie z papieżem Franciszkiem – mówi, a Anna Lutz wspomina o niepełnosprawnej bielawiance, która za wszelką cenę chciała przyjąć gości, albo o tych, którzy choć bez samochodu, organizują rodzinny transport, żeby tylko mieli szansę na goszczenie młodych z Hiszpanii czy Argentyny. – Dla mnie to najpierw zwykły ludzki gest życzliwości – wyjaśnia Artur Izdebski, a jego żona Małgorzata dodaje, że chce też spłacić pewien dług, zaciągnięty dawno temu, gdy pielgrzymowała na ŚDM w Częstochowie. Raz jeden była na pielgrzymce pieszej i raz jeden na ŚDM, nie mogła przegapić tej okazji, jaką jest ŚDM w Krakowie.

    Ważne i niezapomniane

    Dużo bogatsze doświadczenie w korzyściach z ŚDM ma proboszcz parafii pw. św. Antoniego w Pieszycach. Ze swoimi parafianami brał udział w dwóch spotkaniach ŚDM: w Rzymie i w Kolonii. Do dzisiaj pamięta atmosferę, jaka towarzyszyła ich pobytowi w jednej z parafii niedaleko Mediolanu. Pamięta święto, jakim były ŚDM, zachwyt nad młodością, entuzjazm wiary, solidarność w braterstwie i kościelną jedność. – Z kolei jedenaście lat temu mieszkaliśmy w Domu Pomocy Społecznej w Ratyzbonie. Nowoczesny wielki gmach i my, którzy z bliska przekonaliśmy się, jak Niemcy troszczą się o swoich seniorów – wspomina. – Byliśmy pod ogromnym wrażeniem profesjonalizmu, ciepła i znakomitych rozwiązań socjalnych, byle tylko starość i choroba miały ludzkie oblicze – dodaje. Z czym wyjadą z Pieszyc tegoroczni uczestnicy ŚDM? – Nie mam wątpliwości, że to będzie euforia radości, bogactwo kontaktów, kto wie, może nawet przyjaźnie. U nas goście tylko nocują, ale udało nam się zaprosić wszystkich z rejonu na dzień „Gospodarze gościom”. To wielka zasługa naszej pani burmistrz Doroty Koniecznej-EnÖzel – cieszy się i opowiada o przygotowaniach do festiwalu zup, warsztatów polskich piosenek, happeningu, zwiedzania zamku i kolacji w ogrodzie, na którą gotowych jest 1000 pierogów i bigos – bo to takie nasze, polskie. – Zależało nam, żeby podsumowaniem dnia była wspólna modlitwa, bo wiemy, że to, co po ludzku zbudujemy podczas wspólnej zabawy, będzie naprawdę mocne i głębokie tylko wtedy, gdy staniemy przed Panem, żeby Go uwielbiać, sławić i dziękować za Kościół, jeden, święty i katolicki – dodaje pieszycki prałat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół