• facebook
  • rss
  • Jadą bez lęku

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 30/2016

    dodane 21.07.2016 00:00

    Wbrew medialnej histerii i jękom malkontentów będą w Krakowie, bo kładą fundament, potrzebują wspólnoty i świeżości wiary.

    Młodzi z Pieszyc szykują się do wyjazdu na ŚDM do Krakowa. 16 lipca spotkali się ze swoimi opiekunami: ks. Edwardem Dzikiem, proboszczem parafii pw. św. Antoniego, ks. Pawłem Rei- zerem i ks. Bartkiem Łuczakiem – wikariuszami oraz z Tomaszem Wojciechowskim, katechetą.

    Zmotywowali swoich

    Pierwszy jedzie tylko na czuwanie i Mszę Posłania, drugi zebrał z katechetą 18 osób, trzeci dokańcza pracę, którą zaczął z młodymi jeszcze w Wałbrzychu (w Pieszycach jest dopiero od trzech tygodni). Z diecezji do Krakowa wyjeżdża w sumie 675 osób. Komu udało się zebrać najwięcej? Z rejestracji w systemie ŚDM wynika, że bardzo dobre wyniki mają: ks. Artur Tomczak z Bielawy (82 osoby), ks. Paweł Pleśnierowicz z Wałbrzycha (78 osób). Z ks. Krzysztofem Rodzińskim z całej kotliny jedzie 47 osób, z ks. Arkadiuszem Raczyckim z Międzylesia oraz z ks. Pawłem Antosiakiem z Dzierżoniowa jadą po 42 osoby. Ks. Sebastian Oliszewski ze Stronia Śląskiego ma 27 osób, księża: Dawid Fiołek i Łukasz Trzeciak mają wspólnie grupę 49 osób, wspólnie zarejestrowali się też ks. Tomasz Krupnik (Żary), ks. Wojciech Iwanicki (Świdnica) i Łukasz Lesiów (Strzegom) – 113 osób. Poza tym z ks. Pawłem Siwkiem ze Szczawna-Zdroju jedzie 26 osób, z Aleksandrą Wolnik z Ząbkowic Śląskich 22 osoby, z ks. Pawłem Schanne z Bystrzycy 20 osób, z ks. Krzysztofem Wereskim ze Świdnicy 14 osób.

    Plecak spakowany

    Proboszcz dzieli się swoim doświadczeniem wyjazdów na ŚDM w Rzymie i w Kolonii. Podobnie pozostali opiekunowie. Ks. Bartek Łuczak radzi wziąć folię termiczną; ks. Paweł Reizer podaje główne informacje o zakwaterowaniu, wyżywieniu, komunikacji i programie w Krakowie; katecheta z kolei wylicza, co powinien zawierać plecak, m.in. karimatę, śpiwór, osobiste lekarstwa, dokument tożsamości, wygodne buty do pieszej wędrówki. – Buty są ważne, bo będziemy pokonywali spore odległości na piechotę – podkreśla katecheta. – Ważna jest więc także ochrona przed słońcem i przed deszczem. Pamiętajcie jednak: nie bierzcie zbędnego bagażu i najlepiej unikać walizek, nawet tych na kółkach, bo ciągnąc je kilka kilometrów i tak będzie się miało dosyć wszystkiego. Plecak jest sprawdzony i niezastąpiony – apeluje i rozdaje karty „zgody rodziców” na wyjazd. – Obowiązkowo wypełnić trzeba ramkę z uwagami o lekarstwach i alergiach. Przygoda zacznie się 25 lipca o 12.35, gdy z Dzierżoniowa wyruszą koleją do Krakowa. Wracają 1 sierpnia.

    Chrystus i papież

    Pieszyckiemu prałatowi wielki ból sprawiają rodzice, którzy w ostatnim momencie, pod wpływem wydarzeń w Nicei, wycofują zgodę na udział dziecka w ŚDM w Krakowie. – Na wyjazd do Rzymu czy do Kolonii zebranie 70 osób nie stanowiło żadnego kłopotu – wspomina ks. Edward Dzik i dodaje, że zagraniczne wyjazdy zawsze są bardziej atrakcyjne. Kraków dla Polaków nie jest magnesem. W tym roku są nim przede wszystkim Chrystus i papież Franciszek, a to jak widać za mało. – Dzisiaj z powodu medialnej histerii nawet zapisani wycofują się, a ja jestem człowiekiem wiary, dlatego wiem, że zarówno św. Jan Paweł II, jak i św. Faustyna czuwają i wstawiają się do Boga w intencji uczestników ŚDM w Krakowie. Poza tym nasze służby bezpieczeństwa bez wątpienia stają na wysokości zadania – przekonuje.

    Jadę po więcej

    Szymon Korzeniowski, 17 lat – Jadę, bo spodziewam się emocji związanych ze spotkaniem z papieżem Franciszkiem i powszechnością Kościoła. Czekam na te dni z niecierpliwością. Nie boję się, bo ufam. Bez wiary wszystko to może się wydawać niepotrzebne, ale ja wiarę mam. Marcin Szczypka, 14 lat – Jadę bez lęku, liczę na dobra zabawę, ale też na nowe spojrzenie na wiarę. Byłem w Lednicy, więc mnożę tamte wrażenia przez ilość ludzi i ich różnorodność podczas ŚDM w Krakowie – wynik poraża obietnicą emocji. Nie mam wątpliwości, że się nie zawiodę. Justyna Izdebska, 15 lat – Jadę poznać ludzi, zobaczyć papieża na żywo, ucieszyć się klimatem wielkiego Kościoła i miłości do Boga, młodego pokolenia. Gdzie jeśli nie w takim tłumie, w takiej wspólnocie przekonam się, jak uniwersalny jest Kościół? Jestem młoda, więc te dni będą fundamentem czegoś więcej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół